Uncategorized

„Taniec szczęśliwych cieni” Alice Munro

Nigdy nie byłam fanką opowiadań. To po pierwsze.

Bo są za krótkie, a ja lubię związać się z moimi bohaterami i jak ich polubię, to nie chcę, żeby mnie opuszczali po tych kilkunastu, kilkudziesięciu stronach. A po drugie… Są za krótkie 😀

Jednak wypadało mi sprawdzić, za co kanadyjska pisarka dostała nagrodę Nobla w 2013 roku. Właściwie to dorwałam „Taniec szczęśliwych cieni” zanim jeszcze przeczytałam jakiekolwiek opisy dotyczące jej twórczość, gdyż nie chciałam w jakiś sposób uprzedzać się do treści. A potem taki zawód: och nie, opowiadania!

Ale wiecie co, wcale się nie zawiodłam. Wyjątkowo (naprawdę nieczęsto mi się to zdarza) stwierdzam, że opowiadania są fajnie. A przynajmniej te napisane przez Alice Munro. Nadal pozostawiają ten niedosyt z powodu ich długości, ale mają w sobie coś… Trudno mi to określić.

Image

„Taniec szczęśliwych cieni” zawiera piętnaście opowiadań, z których już pierwsze zwróciło moją uwagę. „Komiwojażer Braci Walker” napisany jest w narracji pierwszoosobowej małej dziewczynki. Opowiada ona, jak wraz z ojcem przemierzają drogi, zaglądają do mieszkających przy nich domów, starając się sprzedać produkty (leki, kosmetyki). Oczami dziewczynki podglądamy życie w Krainie Wielkich Jezior, jej mieszkańców i przyrodę.

Bohaterkami historii pani Munro są również energiczne, krzątające się po domu i obejściu kobiety: babcia, mama, ciotki. Kobiety silne, które poradzą sobie z każdym problemem, nie poddają się chandrze, tylko żwawo pokonują przeciwności, dając przykład młodszemu pokoleniu. Nie uświadczysz tu słabości (chyba, że chwilową). Ale brak jest też szybkich wydarzeń, wartkiej akcji. Panuje atmosfera spokoju i wrażenie solidności.

Opowiadania Alice Munro traktują głównie o ludziach z małych miasteczek, o młodzieży, ich sposobie myślenia i patrzenia na świat. Wiele razy przewijał się temat egoizmu. Jest tu również sporo o śmierci. Koleżanka zapytała mnie, czy książki Munro są smutne, bo tak słyszała, a też ma zamiar przeczytać jedną z jej książek, jednak się waha, boi się, że popsuje sobie nastrój. Według mnie te utwory nie są smutne, a raczej refleksyjne. Owszem, mamy tu wątek śmierci, ale opowiadania same w sobie nie są przygnebiające, tylko pobudzające do myślenia o trudnych sprawach. Chyba tylko ponurak z natury uznałby je za przygnebiające.

Ale zresztą, sprawdźcie sami, jak nie wierzycie. Polecam, jako przyjemna lekturę na wieczór, ale chyba jeszcze lepiej sprawdzi się, czytana z przerwami, na przykład: jedno opowiadanie dziennie, do popołudniowej kawy, by mieć również czas na moment refleksji.

Advertisements

2 thoughts on “„Taniec szczęśliwych cieni” Alice Munro

    1. To “stara” recenzja, tylko ją edytowałam na konkurs, nie wiedziałam, że od razu się opublikuje na facebooku itd. (Myślałam, że wyłączyłam tę funkcję). Nie wiem, czy się w ogóle nadaje, ale zostałam poproszona o poprawienie i wysłanie, więc czemu nie 🙂 Zawsze to pierwszy krok 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s