Recenzje

„Szkoła narzeczonych” Marii Krüger

“Szkoła narzeczonych” Marii Krüger to dla mnie wspomnienie dzieciństwa. Właśnie złapałam się na tym, że niemal połowę zdań znam na pamięć – widać, jak często maglowałam tę pozycję. Uwielbiałam i pożyczałam w lokalnej bibliotece przynajmniej raz do roku, za każdym razem tak samo się nią ciesząc.

To opowieść dla każdej dorastającej dziewczyny. Historia przyjaźni, lojalności, a czasem trudnych wyborów. A tak naprawdę jest to genialna komedia, napisana bardzo zgrabnym piórem. Sama radość.

Marianna, niespełna 16-letnia, stanęła przed trudnym pytaniem: kim chce zostać w przyszłości i w czym jest dobra. Problem w tym, że chyba w niczym. A przynajmniej jeszcze żadnych zdolności w sobie nie odkryła. Spośród całego wachlarza możliwości, podtykanych, co i rusz przez niezbyt dyskretne ciotki, nie znalazła absolutnie nic, co mogłoby ją zainteresować. A czas ucieka. Już za parę miesięcy trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję.

Wreszcie, odpowiedź przyszła do niej sama. Przeglądając magazyn o szyciu, Marianna, natknęła się na reklamę tytułowej Szkoły narzeczonych…

Czym jest popularnie zwana „Szkoła Narzeczonych”? To 3-letni kurs sióstr gospodarczych, gdzie dziewczęta uczą się prowadzenia domu i gospodarstwa.

Co się robi w szkole narzeczonych: Ach, te pierwsze wykłady!  Teorie, jak teoria. Bardzo ciekawe rzeczy, ale wszystko mniej więcej w normalnym trybie szkolnym. Notatki, podręczniki, tablice. Naprawdę, zupełnie zwyczajnie. Natomiast zajęcia praktyczne! Te rozkoszne i wspaniale sprzęty kuchenne, to misterium takiego a nie innego płukania i obierania warzyw, fascynujące sekrety zagniatania klusek i dzielenia mięsa, poezja zestawienia potraw przy układaniu menu, te wszystkie onieśmielające cuda: blanżerowania, szpikowania, faszerowania, panierowania i tak dalej, ta urocza magia błyszczących rondli, skwierczącego wesoło tłuszczu, czy rosnącego w dzieżach ciasta.”

Maria Kruger niezwykle wyraziście opisała postacie: skromną Mariannę, roztrzepaną, długonogą Małgosię i małą, figlarną Nelę, czy nawet dyrektor Hurłową… Tu z pewnością mogę stwierdzić, że zyskałam przyjaciół, do których z chęcią wracam po latach. Nie zapomnijmy również o Kleksiku, który jest najbardziej rozczulającym elementem.

Kilka cytatów, które może zachęcą was do sięgnięcia po tę powieść dla nastolatek:

„Na ogół czuła się w Jagodnem doskonale. Dni płynęły pogodnie i spokojnie, urozmaicane doniosłością zagadnień w rodzaju udanego budyniu lub twardej pieczeni.”

***

„- To ja zjem dwie bezy – oświadczyła zbulwersowana tym wszystkim Marianna – czuję, że tylko bezy są w stanie przywrócić mi równowagę ducha.”

***

 „I opowiadajcie zaraz, co robiłyście przez święta!

– No cóż? w dniu wigilijnym, nie chcąc uchylać się od tradycji, bo ja szanuję tradycje, przyjmowałam łaskawie podarki – westchnęła męczeńsko Nela. „

***

„Co do mnie, jestem skruszona, jak pieczeń po dłuższym leżeniu w occie.”

 

 

Image

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/9926/szkola-narzeczonych

https://www.goodreads.com/book/show/7878786-szko-a-narzeczonych

 

Advertisements

3 thoughts on “„Szkoła narzeczonych” Marii Krüger

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s