Biografia · Recenzje

„Tak sobie myślę…” Jerzy Stuhr (audiobook) (znów nieco chaotycznie i osobiście z mojej strony)

Audiobooki zwykle mnie meczą. Dość szybko słuchawki zaczynają mnie irytować, a myśli odbiegają gdzieś, hen, daleko. Nie, dlatego, że książka jest nieciekawa, ale dlatego, że mam problem ze skupieniem się. Powinnam chyba zacząć robić na drutach, czy szydełkować w czasie słuchowiska, bo z tym właśnie wiąże się mój brak skupienia. Jeśli nie mam zajętych rąk i oczu, to słuchanie ze zrozumieniem przychodzi mi z trudnością. Dlatego audiobooków najlepiej słucha mi się podczas sprzątania, albo gotowania. Czyli przyjemne z pożytecznym.

Trochę się naczekałam na „Tak sobie myślę…”, bo kiedy Tata kupił płytę, ustawiła się do niej kolejka. Ale wreszcie i ja się doczekałam.

Słuchanie, przypadło tym razem na sprzątnie kuchni i salonu. Już dawno nie miałam tak czystego mieszkania! Nie mogłam się oderwać. Ale jednak, co za dużo, to nie zdrowo. Przesłuchałam połowę i resztę odstawiłam na inny dzień.

Wiedziałam, że to dziennik, który aktor pisał podczas choroby i mimo tego, że bardzo chciałam przeczytać, trochę się bałam. Kilka lat temu mój Tata walczył z rakiem i obawiałam się, że wrócą te wspomnienia. Niepotrzebnie. Pan Jerzy nie opisuje tu choroby, ale życie codzienne. W gratisie zaś dorzuca swoje przemyślenia 😉 Bardzo mądre przemyślenia zresztą. Wspomina. O chorobie nadmienia tylko wtedy, kiedy zmienia lokalizacje, bo raz w tym szpitalu, raz w tamtym. Nie mówi o tym, jak mu źle. To zapiski z czasu choroby, ale nie o chorobie. Autor nie narzuca nam swojego bólu. Choć przyznam, że pod koniec się wzruszyłam.

Komentuje otaczający świat, trochę politykuje, trochę wyśmiewa, ale nie złośliwie. Zdarza mu się też moralizować, ale sympatycznie tak, po ojcowsku. To gawędziarz, lubi opowiadać.  Szczególnie na temat teatru i filmu.

Image

A pod koniec pisze:

„Gdzie kończy się współodczuwanie, a zaczyna litość? Najgorsze, najbardziej upokarzające chwile w mojej niedoli, to były chwile, kiedy czułem, jak się nade mną litują. Jak we współodczuwaniu odnaleźć radość i spełnienie, a przede wszystkim pozostać sobą? I jeszcze jedno wspaniale odkrycie francuskich filmowców: mówić o chorobie z humorem. Czytelnicy, od dziś mówię o mej chorobie z humorem, co absolutnie nie oznacza, że jej nie poważam.”

https://www.goodreads.com/book/show/15718694-tak-sobie-my-l

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139415/tak-sobie-mysle

Advertisements

3 thoughts on “„Tak sobie myślę…” Jerzy Stuhr (audiobook) (znów nieco chaotycznie i osobiście z mojej strony)

  1. Ciekawe jest to, co piszesz o audiobookach – u mnie było identycznie! Ale z czasem robi się coraz lepiej… Zauważam, że z kolejnym audiobookiem moja uwaga się wyostrza, SŁYSZĘ coraz więcej (a nie tylko “słucham”)… Jednak u mnie sprawdzają się tylko audiobookowe kryminały/thrillery. Takiej książki pewnie bym nie dała rady słuchać – wolałabym poczytać, porozmyślać. Kryminały wchodzą łatwiej, bo jest jakaś akcja, której trzeba się trzymać i myśli tak nie odbiegają. Ale trzymam kciuki, by i Tobie z czasem było słuchać przyjemniej 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s