Horror · Recenzje

„Zew Cthulhu” H.P. Lovecraft

 

T-Y-Y-Y-L-E słyszałam o Lovecrafcie, że to aż dziwne, że za jego słynny “Zew” zabrałam się dopiero w wieku 33 lat.

https://www.goodreads.com/book/show/15730101-the-call-of-cthulhu

 

I przeczytałam wreszcie, z rekomendacji Olgi Wielki Buk

I jak wrażenia?

Niestety, nie takie, jakich się spodziewałam.

Trzeba przyznać, że autor wie, jak wprowadzić nastrój grozy. Widać, nie na darmo jest o nim tak głośno. Ale szczerze mówiąc chyba zbyt wiele się spodziewałam, bo trochę się zawiodłam. Była groza, była ciekawa historia, ale… czegoś mi brakowało. Może jeszcze nie doroslam do Lovecrafta. Ale nie, nie będę się zachwycać, bo “wszyscy” twierdza, że jest genialny.

 

Mogłabym zwalić na to, że podczas czytania bolała mnie głowa, a przez okno słyszałam paradę durni z bębnami, ale… po prostu: podobało się, ale nie porwało. To wszystko.

Liczyłam na takie naprawdę wielkie “Wow”! I niestety, nie doczekałam się.

I nadal nie potrafię poprawnie wypowiedzieć nazwy słynnego kultu 😀

Advertisements

22 thoughts on “„Zew Cthulhu” H.P. Lovecraft

    1. Właśnie dlatego nie lubię czytać ukochanych książek moich przyjaciół, bo boje się, ze nie trafia w mój gust. Ale tak jak mówisz, każdy jest inny. Ja się np. nie zachwycałam “Mistrzem i Małgorzatą”, a żadna z moich przyjaciółek nie wciągnęła się w mojego najukochańszego Irvinga. Na szczęście nie przestałyśmy się przyjaźnić z powodu miłości do innego rodzaju literatury 😉

      Like

  1. Ale najfajniejsze jest to, że przeczytałaś i przetestowałaś 🙂 Fakt, że Lovecraft jest bardzo specyficzny i ani ja o tym nie wspomniałam (bo jestem przyzwyczajona i zapominam zawsze napomknąć o jego dziwności), ani w innych tekstach o tej jego specyficzności nie czytałam. U niego groza wynika raczej z wielkiego strachu przed kosmosem, przed potwornością nicości, a tego typu strach trudno ubrać w słowa. Dlatego też u niego jest tyle opisów przerażenia, ale mało konkretnych opisów tego co widzi. W ogóle Lovecraft miał to wszystko w głowie i jedynie dzielił się wielkim poczuciem nieskończonej grozy, stąd takie niedopowiedzenie i ten “brak” czegoś 🙂 W Bezsennych jeszcze będzie o Lovecrafcie (miał w zanadrzu sporo godnych opowieści), to może jeszcze się skusisz na coś 😀
    A czy czytałaś może w oryginale? Bo ja się zawsze zachwycam jego poetycko-gotyckim językiem 😀

    Like

    1. W oryginale czytałam tylko opowiadanie, które polecałaś w ramach cyklu Bezsenne Srody. Obawiam się, ze więcej niż 10 stron w podobnym języku zupełnie by mnie zniechęciło do Lovecrafta. Ale na pewno jeszcze kiedyś spróbuję przeczytać coś tego autora. Jednak będzie raczej po polsku 😉

      Like

      1. Ooo! A ja się tak zachwycam zawsze 😀 No ale może kiedyś natrafisz na coś co przekona Cię do Lovecrafta (będę podrzucać smakowite kąski) 😀

        Like

      2. No wiesz, ja nie jestem takim znawcą języka jak ty. Mnie to niespecjalnie zachwyca, bo nie rozumiem jego urody. Czy ty skończyłaś anglistykę, czy raczej samouk w tej kwestii i bardziej miłośnik niż znawca?

        Like

      3. Anglistą/językoznawcą/tłumaczem jest mój Tata i to po nim odziedziczyłam językowe obsesje (chociaż daleko mi do perfekcji w tym kierunku, raczej miłośnictwo wielkie mam i językowe uwielbienie). Ja skończyłam studia magisterskie na filologii francuskiej (+licencjackie filologii polskiej), w kierunku literaturoznawczym (specjalistka od lit.francuskiej XVIII wieku), a w trakcie przez rok studiowałam też amerykanistykę. 🙂 No a język towarzyszy mi od dziecka i zachwycałam się konstrukcjami od zawsze. 🙂

        Like

      4. To bardzo wiele tlumaczy 😀 Czytasz ksiazki po francusku? Nie pamietam, zebym widziala u ciebie recenzje ksiazek w tym jezyku. Ale przeciez obserwuje od niedawna i nie bylam w stanie wszystkiego przejrzec.

        Like

      5. Czytam, czytam 🙂 Tam gdzieś jest Sade, jest Laclos, Bataille, będzie Duras, Thomas, Hugo, Verne, Sand… Dziesiątki przeczytanych tytułów czekają na teksty, a tu zawsze jakaś nowość wpada i opóźnienia zachodzą… Może w tym roku kilka tytułów nadrobię w końcu 😀

        Like

      6. Dziękuję! Ale to tylko kwestia wyuczenia i wprawy – im więcej czytam, tym lepiej rozumiem i mogę czytać więcej 🙂 Żałuję, że nie mam jeszcze więcej czasu, żeby właśnie hiszpański szkolić tak intensywnie jak bym chciała…

        Like

    1. Tez jestem ciekawa. Mam nadzieje, ze zdasz relacje.
      Ciekawe, myslalam, ze juz WSZYSCY przeczytali Zew, albo przynajmniej cos innego Lovecrafta i tylko ja jestem do tylu. A tu sie okazuje, ze o nim duzo sie pisze, duzo sie mowi, ale tak naprawde niewile osob mialo z jego tworczoscia faktycznie do czynienia. A opinie sa oparte na opiniach innych.

      Like

  2. Po Poe wpadł mi w ręce Lovecraft w liceum. Bym sobie z chęcią odświeżył, bo to jednak inaczej wrócić po latach, kiedy ma się już wyrobione zdanie na pewne rzeczy, a tekst przepuszcza się przez pryzmat wiedzy i doświadczenia. Zważywszy na to, że dowiedziałem się nieco więcej o jego światopoglądzie (był rasitą, przeciwnikiem traktownia równo wszystkich ludzi, tak na serio był nadętym i autorytarnym dupkiem, doceniam jego twórczość, ale fanem nie jestem). To trochę jak z Heideggerem, doceniam, głowię się nad jego tekstami, ale to jednak faszysta i nie mogę o tym zapomnieć.

    Like

    1. I musiałam aż usunąć pingera, żebyś tutaj znów zajrzał? 😀
      Poe jeszcze przede mną. Na pewno przeczytam jeszcze coś Lovecrafta, ale teraz już z innym nastawieniem.

      Like

      1. miałem cię na miejscu, teraz muszę szukać. ; ) szczerze? to zapominałem zwyczajnie i mi się właśnie przez znikanie twoje wymyślne przypomniało. przecież wiesz, że moja pamięć jest dobra, ale chwyta tylko chwile.

        Like

    2. Przepraszam, że się wtrącam ale to nie jest do końca prawda co piszesz o HPL.

      Owszem – zaczynał jako polakożerca, żydożerca, rasista, ksenofob, antysemita, konserwatywny karzeł, sobek, buc i ciul. Ale skończył jako socjalista żonaty z żydówką a następnie dodatkowo z nią rozwiedziony, co już w ogóle jest nie do pomyślenia w ciężkiej konserwie mentalnej – także jego prywatny światopogląd to jest bardzo ciekawa kwestia. Można wręcz powiedzieć, że mężczyznę należy poznawać po tym jak kończy – a HPL skończył no dosyć nietuzinkowo jak środowisko z którego się wywodził. To jest bardzo ciekawa ewolucja (może nawet rewolucja) która wręcz może świadczyć o tym, że człowiek jednak może się zmienić – nie koniecznie na lepsze ale z pewnością nie musi stać w miejscy i kisić się w jakiejś konserwie.

      Ja osobiście jestem w stanie wybaczyć mu jego zacofane poglądy bo zawsze ogarniała mnie niemożebna beka przy jego opisie tego stereotypowego polaczka-dewoty – bodajrze ze “Snów w domu wiedźmy”. Tam był chyba nawet jakiś tekst o tym, że tak się żarliwie modlił, że aż mu krucyfiks zleciał ze ściany. 🙂 Zapewne gdy to pisał intencje miał jak najbardziej niecne i rasistowskie, mające wywoływać zgrozę i ciarki na skórze dobrze ułożonych protestantów z USA (którzy jak wiadomo papistów lękali się jak diabłów jeszcze do czasów JFK) ale ciekawem jestem co by powiedział gdyby dożył czasów gdy takie teskty wywołują efekt komiczny zamiast porządanej odrazy. Nie mówiąc już o tym, że jest to ciekawy zapis czasów gdy emigranci nie wystawiali nam w opinii elit amerykańskich zbyt dobrej oceny. Co chyba się wciąż w sumie nie zmieniło skoro jakieś tam gazety “amerykańskojęzyczne” podają, że tu u nas w PL istnieje specjalny kanał dla katolików, gdzie na okrągło leci JP2 😉

      Komiczne są też opisy krwiżerczych “inuitos” z “Polarionu” – bo jak wiadomo już niejedna cywilizacja upadła z powodu bezwględnych najazdów militarnych eskimosów. Już starożytni sarmaci nie mieli lekko z tymi skośnokimi diabłami, których błyskotliwe kampanie militarne wyprowadzane z pod koła podbiegunowego potrafiły zapuszczać się aż pod gród Kraka, siejąc termonuklearny chaos, śmierć, pożogę, zniszczenie, gwałt, rabunek oraz zarożenie życia i zdrowia nielegalnymi wyścigami reniferów po bursztynowym szlaku. Ich plugawe i bluźniercze zawodzenia w świetle księżyca na cześć Czarnej Kozy z Lasów i jej 1000 młodych doprowadzały już prasłowian do szaleństwa oraz obrazy uczuć religijnych na całe dziwne eony czasu przed nadejściem Urbana i Dody-Elektrody*.

      😀

      PZDR!

      * – (wielka przedwieczna, zapowiedziana w Al-Azif i Pnakotyckim Manuskrypcie, jej nadejście zwiastuje śmierć wszystkich prawdziwych gwiazd na niebie lechistanu, atakuje organy słuchu u niewinnych ofiar przy użyciu 10k10 losowych tonów o blasfemicznych konotacjach, sprowadzając szaleństwo, strach i ślepotę; posługuje się okrutnym kolorem z przestworzy oraz słynie ze znaków szczególnych przypominających tajemnicze, po dziś dzień nierozszyfrowane piktogramy Rogno-Rongo z Wyspy Wielkanocnej).

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s