Recenzje

„Szalejąc za facetem” Helen Fielding

Dawno nie czytałam książki, nie myśląc jednocześnie o recenzji. Zwykle podczas czytania mam gdzieś obok otwarty edytor tekstu, żeby w razie czego zapisać luźne myśli, lub ołówkiem, na obwolucie zanotować numery stron, gdzie znalazłam interesujące cytaty. Tym razem postanowiłam, że nie będę tego robić, bo trzecia cześć przygód Bridget i tak została już opisana wiele razy i w sieci aż roi się od niezbyt pochlebnych recenzji. W takiej sytuacji moje dwa grosze będę tu całkowicie zbędne. Jednak stało się inaczej.

Któż nie zna Bridget Jones? Roztrzepana bohaterka książek Helen Fielding bawiła nas przez lata w dwóch tomach jej dzienników (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/214394/bridget-jones-dziennik, http://lubimyczytac.pl/ksiazka/214395/bridget-jones-w-pogoni-za-rozumem) oraz ekranizacji tychże (rola tytułowa: Renée Zellweger ). I choć przeczytałam obie wymienione książki, a także obejrzałam filmy, nie miałam nigdy zbyt dobrego o nich zdania. A to, dlatego, że nie lubię głupich bohaterów, a w książce, (a jeszcze mocniej było to podkreślone w filmie), Bridget przekracza wszelkie normy logicznego myślenia. Tego nie cierpię. Więc, co mnie ciągnęło do tych powieści? Dowcip. Tu trzeba przyznać, że Helen Fielding wpasowała się idealnie w mój gust. Dzienniki niezmiennie mnie bawią, mimo irytacji z powodu idiotyzmów, jakie popełnia Bridget. Dlatego też chętnie sięgam po te pozycje, dla relaksu, podczas choroby, czy podroży, bo przy nich nie trzeba myśleć, tylko się bawić.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212204/bridget-jones-szalejac-za-facetem

https://www.goodreads.com/book/show/17262155-mad-about-the-boy

 

Do “Szalejąc za facetem” zabrałam się z myślą: “Tak, wiem, książka jest kiepska, wszyscy to mówią, ale ja i tak chce się dowiedzieć co się stało dalej.” Nie nastawiałam się na super śmieszne przeżycia i nie spodziewałam się sukcesu pierwszych dwóch części dzienników. I to chyba było dobre podejście, bo, o dziwo, bardzo mi się spodobało. “Połknęłam” w dwa dni 😀 I właśnie dlatego, mimo pierwotnego założenia, że recenzja nie będzie nikomu potrzebna, postanowiłam jednak napisać te parę słów pochwały książki, bo wydaje mi się, że na wielu portalach jednak trochę przesadzili z ta krytyką.

 

O co chodzi tym razem?

Bridget przekroczyła magiczny wiek 50 lat. Ma z tego powodu kompleks, ale tym razem nie będzie to jej największy problem. Jako samotna wdowa zajmuje się dwójką swoich dzieci i nie bardzo sobie ze wszystkim radzi. W 5 lat po nagłej śmierci Marka przyjaciele zaczynają namawiać ją do spotykania się z mężczyznami. Bridget, początkowo niechętna, po pewnym czasie odkrywa, jak brakuje jej seksu oraz męskiego wsparcia i daje się wciągnąć w utkane przez przyjaciół gierki. W międzyczasie stara się być dobra matka, nie tęsknić za Markiem, opanować nowoczesne technologie (których, jak twierdzi, nienawidzi i nie rozumie, a mimo to, sama uzależnia się od iphona i twittera).

 

Tym razem mamy do czynienia ze smutnymi aspektami życia, jak śmierć ukochanego męża. Kto kiedyś stracił kogoś bliskiego, wie, jak trudno przestać tę osobę opłakiwać i mimo upływu lat, zapomnieć. Poznajemy Bridget od innej strony, tej bardziej wzruszającej, zranionej do głębi. Nie wie, jak sobie poradzić ze strata, boi się, a jednocześnie boli ją, że dzieci nie mają ojca. Nasza bohaterka wydoroślała trochę (51 lat – najwyższy czas), choć nadal popełnia mnóstwo idiotycznych gaf, jest jakby dojrzalsza. Książka jest momentami wzruszająca i smutna, ale nie brak w niej też dobrego humoru, jaki znamy z poprzednich części. Jeśli polubiliście Bridget sprzed lat, warto dowiedzieć się jak potoczyły się dalej jej losy, więc polecam. Niech moja rekomendacja będzie to, że “Szalejąc za facetem” przeczytałam w dwa dni, nawet wczoraj nie zauważyłam, że zrobiła się pierwsza w nocy.

Jedna dodatkowa uwaga: jeśli macie dostęp do wersji oryginalnej, to proponuje się z nią zmierzyć, gdyż polski przekład zawiera sporo niefortunnych tłumaczeń, które mogą trochę irytować. Ale może nie wszystkim będzie to przeszkadzać.

 

Advertisements

14 thoughts on “„Szalejąc za facetem” Helen Fielding

  1. Bridget jako postać niezmiernie mnie irytuje, więc raczej nie przeczytam 😉 Co od krytyki… wszystko zależy od człowieka i dlaczego chce książkę przeczytać. Czy by się dobrze bawić i spędzić po prostu czas, czy by było to nie wiadomo jakie arcydzieło literatury ^^ Jeśli się od książki zbyt dużo wymaga to potem tym bardziej wytyka się braki.

    Like

      1. No tak, kto by sie spodziewal, ze dziennik Bridget bedzie miejscami taki smutny. A dla mnie bylo to jednak odswiezajace. Choc dybym nie wiedziala, ze troche sie rozni od pozostal ch czesci, to pewnie bylalbym zawiedziona.

        Inaczej mialam z Tess Gerritsen, ktora czytalam z zapartym tchem, az trafilam na jedna z jej pierwszych ksiazek, ktora podchodzila bardziej pod romansidlo. Taki zawod 😀 Ale od tego zaczynala, tylko ja o tym nie wiedzialam.

        Like

  2. A mnie cieszy to, że Bridget wróciła 🙂 Dojrzalszy, ciekawszy, ciągle szalony relikt dawnych lat. Fajnie, że Fielding zdecydowała się kontynuować po latach. Ja już co prawda nie sięgnę (czas Bridget skończył się dla mnie), ale i tak się cieszę 😀

    Like

      1. Bo cieszy mnie fakt istnienia Bridget, która była elementem mojej wczesnej młodości, ale już teraz jakoś nie mam ochoty na lekturę – dlatego się dla mnie skończył 😀

        Like

  3. Niestety, tak to już jest z tymi tłumaczeniami, że często nie oddają prawdziwego ducha historii. Jeśli kiedykolwiek sięgnę po tę książkę (co jest bardzo prawdopodobne, bo również lubię poczucie humoru Fielding :)), to na pewno będzie to wersja angielska.

    Like

  4. “Dawno nie czytałam książki, nie myśląc jednocześnie o recenzji. Zwykle podczas czytania mam gdzieś obok otwarty edytor tekstu, żeby w razie czego zapisać luźne myśli, lub ołówkiem, na obwolucie zanotować numery stron, gdzie znalazłam interesujące cytaty” – też tak mam… a że piszę też o kinie, to muszę dodać do tego jeszcze stwierdzenie, że filmy też oglądam jednocześnie pisząc w głowie recenzję. Trochę mnie to czasami irytuje…ale tylko czasami 😛

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s