Recenzje

„Christine” Stephen King

Wow!

Po prostu: “Wow!”

Ta książka zupełnie mnie pochłonęła.

Już dawno chciałam przeczytać “Christine”, mimo, że wcześniej o niej nie słyszałam, ani nie czytałam recenzji internautów (poza krótkim opisem tzw. “tył okładki”). I chociaż nie jestem fanką samochodów, nawet nie mam prawa jazdy, wydawało mi się, że temat może być ciekawy i zastanawiałam się, z której strony autor do niego podejdzie. Stephena Kinga cenię sobie już od pewnego czasu, ale nie przypuszczałam, że z książki o samochodzie zrobi takie cudo. Mistrz!

Tytułowa Christine to 20 – letni Plymuth Fury z 1958 roku. Kiedy ja poznajemy, nie prezentuje się najlepiej. Lata zrobiły swoje. Stoi samotnie pod domem właściciela, Raya LeBaya, jest brudna, zardzewiała, pęknięta przednia szybę, łyse opony i wiele innych poważniejszych usterek. Jakim cudem Arnie Cunnigham się w niej zakochał, kiedy była w tak mało atrakcyjnym stanie, tego nie wie nikt. To musiała być magia. I miłość od pierwszego wejrzenia.

 

 

 

https://www.goodreads.com/book/show/10629.Christine?ac=1

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/28772/christine

 

 

 

Nie mogłam się doczekać aż Christine zaatakuje, ale King stopniował napięcie i długo kazał sobie czekać na rozwój wydarzeń. W międzyczasie poznawaliśmy lepiej Arniego i jego przyjaciela Dannego, środowisko, w którym żyją, a także historię Christine, widziana oczami brata poprzedniego właściciela. Obserwowaliśmy jak ona i Arnie powoli zmieniają się z brzydkich kaczątek w piękne łabędzie.

Kiedy Arnie zaopiekował się Christine, nie było mu łatwo. Przyjaciel próbował wybić mu z głowy kupienie wraka, rodzice zabronili trzymać ją przed domem, nawet obcy ludzie na ulicy byli przeciwko niemu, gdyż nie podobało im się, że wymieniał koło przed ich domem. Ale Arnie był uparty. Wbrew wszelkim przeciwnościom, znalazł dla niej miejsce w garażu Darnella i rozpoczął remont. Dość szybko postawił samochód na cztery koła i już niedługo z dumą obwoził nim swoją pierwszą w życiu dziewczynę (Leigh). Kiedy piękniała Christine, piękniał i Arnie. Zniknęły młodzieńcze pryszcze, chłopak nabrał męskiej postury, zmieniał się wraz ze swym pojazdem. Jednocześnie stał się bardziej arogancki i bezwzględny. Christine nim zawładnęła, zakochał się bez reszty.

 

Ostrzeżenie! To nie jest przyjemna opowieść o sympatycznym samochodzie wzorem Herbie, czy Zygzaka McQueena. Christine is evil!

Bardzo, bardzo polecam!

Advertisements

18 thoughts on “„Christine” Stephen King

    1. Jest niesamowita. To jedna z tych, gdzie wiesz, ze cos zlego sie stanie i czekasz na to. A autor sie toba bawi i trzyma w napieciu, jednak nie rozwijajac akcji do polowy ksiazki.
      Z jednej strony: bajka, bo samochod morderca, a z drugiej: naprawde dobry thriller.

      Like

    1. Dla mnie wszystko to “stary”, King, bo jestem jeszcze bardzo do tylu z jego ksiazkami. Czytam sobie wybiorczo, na co akurat zlapie ochote. ” Christine” jak najbardziej polecam.

      Like

      1. Co do filmu to domyslam sie, widzialam fotki w necie. Ale i tak chce zobaczyc. Ostatnio mam jakas manie ogladania ekranizacji tego co niedawno czytalam, wiec sie nie obejdzie.
        Aktualnie ogladam na raty “Ptaki ciernistych krzewow”. Ale masakra! Wenezuela jak sie patrz, ta gra aktorska, hehehe. A kiedys tak sie tym zachwycali 😀

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s