Cytaty · Recenzje

Nana” Emil Zola

Zawsze chciałam przeczytać „Nanę”, tylko dlatego, że to najsłynniejsze literackie hasło z krzyżówek. A że lubię rozwiązywać krzyżówki… niemal, w co drugiej natykałam się na pytanie: słynna powieść Zoli, tudzież: kto napisał „Nanę”. Kilka lat temu połasiłam się na egzemplarz w mojej lokalnej bibliotece. Bo dlaczego nie? Przecież czytam po angielsku. A jednak to była porażka. Nie zdawałam sobie sprawy, że współczesny angielski i klasyczny angielski aż tak się od siebie różnią. Zorientowałam się jednak, że wiele bym straciła rezygnując z tego powodu z czytania, więc jako motywator, wrzuciłam „Nanę” jako propozycję na naszej liście do przeczytania w PKK i ku mej uciesze, została wybrana. Tym razem już się nie wygłupiałam i zaczęłam czytać polskie tłumaczenie.

3314

Historia rozpoczyna się w teatrze, gdzie śmietanka towarzyska Paryża zbiera się, żeby obejrzeć przedstawienie, a przede wszystkim najnowszą gwiazdę: Nanę. Nastroje są napięte, nikt nie może usiedzieć spokojnie w miejscu w oczekiwaniu na pojawienie się gwiazdy, a kiedy to wreszcie następuje, okazuje się, że Nana to kiepska aktorka, a w dodatku kompletnie nie potrafi śpiewać. Za to to ciało! Tłum wpatruje się w nią jak zahipnotyzowany, i choć Nana, nie dość, że nie ma talentu, to nie dysponuje również wybitna urodą, ale ma w sobie coś, co nie pozwala oderwać od niej oczu.

“Ledwie Diana została sama, na scenę weszła Wenus. Dreszcz przebiegł przez salę. Nana była naga. Ukazywała swą nagość spokojnie i zuchwale, pewna wszechmocy swego ciała. Otulała ją tylko gaza. Krągłe ramiona, piersi amazonki o różowych pąkach sterczących i sztywnych jak lance, szerokie biodra kołyszące się lubieżnie, uda bujnej blondyny, wszystkie wdzięki jej ciała wyzierały z powiewnej, białej jak piana tkaniny. Spowijał ją jedynie płaszcz włosów. Była to Wenus wyłaniająca się z fal morskich. Gdy unosiła ramiona, w świetle rampy widać było złoty meszek pod pachami. Nikt nie klaskał, nikt się nie śmiał. Poważni mężczyźni patrzeli z napięciem, nosy mieli wyciągnięte, usta roznamiętnione i wyschłe. Jakby wiatr lekki, brzemienny głuchą groźbą, powiał po sali. Nagle w tej swawolnej dziewczynie obudziła się kobieta rozpalająca szał zmysłów i nie znanych dotąd chuci. Nana ciągle się uśmiechała; był to wyzywający uśmiech pożeraczki mężczyzn.”

Od tej chwili jej imię nie schodzi z ust Paryża nawet na moment. Wszyscy chcą ją znać, gościć, wizytować. Nana staje się popularna, jednocześnie ma coraz więcej kochanków, zmuszona do zawierania coraz to nowszych z nimi umów, ze względu na rozrzutność i pogłębiające się potrzeby finansowe. Jest jednocześnie kochana i pogardzana.

“Buchało od niej rują jak z rozwydrzonej bestii, owładnęła całą salą.”

Nana to z jednej strony wyrachowana puszczalska, sypiająca z kilkoma mężczyznami dla pieniędzy, z drugiej naiwna idiotka, popychadło, które daje się bić z miłości do domowego oprawcy. Towarzystwo, w którym się obraca jest kapryśne i rozpieszczone.  Okropne! Obchodzą ich tylko własne przyjemności i pieniądze.

“Odtąd Nana stała się kobietą elegancką, żyjącą z głupoty i zepsucia mężczyzn, markizą wytwornej prostytucji. Raptem weszła naprawdę w świat, robiła konkietę pośród lowelasów, słynąć z szalonej rozrzutności i wyzywającej urody. Od razu została królową wśród najkosztowniejszych ladacznic. Jej fotografie wystawiano w witrynach, pisano o niej w dziennikach. Gdy jechała powozem przez bulwary, tłum się odwracał i wymawiał jej imię z przejęciem, jak lud witający swoją władczynię. Miła i ujmująca, w powiewnych toaletach, uśmiechała się wesoło spod jasnych loków spadających na podkrążone oczy i czerwone, wymalowane usta. Cudownym sposobem ta dziewczyna, tak niezaradna na scenie, tak śmieszna, gdy chciała udawać damę z towarzystwa, w życiu bez żadnego wysiłku grała rolę uwodzicielki. Giętka jak żmija, w sposób wyrafinowany obnażająca swe wdzięki, niby od niechcenia, wykwintnie elegancka, miała nerwową dystynkcję rasowej kotki. Ta wspaniała, nieokiełznana ladacznica ujarzmiała Paryż jak wszechpotężna pani. Nadawała ton, a wielkie damy ją naśladowały.”

Teraz się cieszę, że nie zrezygnowałam jednak z przeczytania tej książki 🙂

Advertisements

10 thoughts on “Nana” Emil Zola

      1. A dziekuje 🙂 Ale nie przyzwyczajaj sie, pewnie niedlugo znow zmienie. Jakos nie moge znalezc idealnego 😉

        A Nane czytalo sie bardzo dobrze, choc przyznam, ze bylo kilka nudnawych momentow.
        I wreszcie moge sie chwalic, ze ja przeczytalam! 😀

        Like

  1. Nie czytałam “Nany” i nie wiem czy w najbliższym czasie to się zmieni. Cieszę się za to, że mogłam tu zajrzeć po raz pierwszy. Do tej pory treść była dla mnie zablokowana. Pięknie tu masz! 🙂

    Like

    1. Ooo! Dziekuje. Nie wiedzialam, ze cos blokuje. Moj drugi blog, Lolanta w Barcelonie zrobilam jako prywatny, bo juz jest troche nieaktualny, ale Lolanta czyta powinien byc dostepny dla wszystkich. Ciesze sie, ze wreszcie do mnie trafilas 🙂

      Like

      1. Może w takim razie do tej pory w Twoim podpisie na moim blogu był podlinkowany ten zablokowany blog. Nie znam się na tym, ale też się cieszę. 🙂

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s