Książka vs. Film

Millenium

Dziś nie będzie bezpośrednio o książkach Stiega Larssona, bo zostały one już chyba przez wszystkim opisane i zachwytom nie ma końca. Mnie też oczarował styl pisania Larssona i kopalnia zaskakujących pomysłów, na tyle, że chciałam się przekonać, czy udało się zaadaptować serię w postaci filmu.

Jak większość z was obejrzałam amerykańską adaptację “The Girl with dragon tatoo” z Danielem Craig’em i Roony Mara.

Według mnie, amerykańska wersja z 2011 roku jest dobra, ale nie mam zamiaru się nad nim rozwodzić, bo jestem świeżo po obejrzeniu wszystkich 3 części szwedzkiej wytworni i jestem pod wrażeniem.

Uprzedzam od razu, nie znajdziesz tu efektów specjalnych, jak w typowych amerykańskich filmach, nie będzie żadnych spektakularnych wybuchów, a główny bohater nie jest nawet przystojny. Za to filmy mają w sobie to coś, co pojawiło się również w książkach: prawdę. Oczywiście, ja wiem, że  to fikcja, ale myślę, że kto obejrzy Millenium z Michael Nyqvist’em i Noomi Rapace w rolach głównych, ten zrozumie, co mam na myśli. Chodzi mi o odzwierciedlanie rzeczywistości, takiej jaka jest, a nie upiększanie jej, tudzież obrzydzanie jeszcze bardziej na potrzeby filmu.

Wszystkie 3 części weszły na ekrany kin w 2009 roku z tym, że pierwszy (“Män som hatar kvinnor), reżyserowany był przez Nielsa Ardena Opleva, a dwa pozostałe (“Flickan som lekte med elden”, “Luftslottet som sprängdes”) przez Daniela Alfredsona.

Linki poniżej zaprowadzą was do filmweb:

Millennium 1: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Millennium 2: Dziewczyna, która igrała z ogniem

Millennium 3: Zamek z piasku, który runął

Co mnie urzekło? Chyba najbardziej to, że szwedzkie wersje kinowe były tak bardzo wierne książkom. Jasne, było kilka zmian, to nieuniknione, ale nie były one rażące, jak w przypadku większości adaptacji. Otoczenie, w którym wszystko się działo, było takie normalne, prawdziwe, nie upiększone, jak w amerykańskich filmach. Aktorzy zwyczajni, nie byli piękni, nie było botoksu i silikonu. Mnie, przyzwyczajonej do wygładzonych twarzy Hollywod, początkowo to nawet trochę raziło, ale szybko się przyzwyczaiłam, bo tu ważniejsza była historia i gra aktorska, a nie to, czy ktoś ma gładką buźkę i fryzurę prosto od stylisty.

Aktorzy byli swobodni i grali bardzo dobrze. Jedyne zastrzeżenie mam do Eryki, którą grała Lena Endre. Miałam wrażenie, że to jeszcze stara szkoła i aktorka wierzy, że należy przesadzać z emocjami. Było to sztuczne i zalatywało wenezuelskim serialem. To chyba jedyna rzecz, której mogłabym się uczepić.

Najwspanialsze było jednak to, że tak wiele fragmentów odzwierciedlonych było dokładnie jak sobie wyobrażałam podczas czytania. Z tłem włącznie. Zupełnie, jakby reżyser wyjął mi z głowy szufladkę z obrazem, jaki namalowałam w trakcie czytania Millenium i przerysował go do filmu. Niezwykle doświadczenie J

Jeśli czytaliście już serię Stiega Larssona, koniecznie obejrzyjcie szwedzkie filmy na jej podstawie. Nie będziecie zmalować tych 7 godzin 😉

Advertisements

6 thoughts on “Millenium

  1. ja mam właśnie ten problem, że widziałem tą adaptację szwedzką i była świetna.. a książek jeszcze nie czytałem, dlatego poczekam jeszcze troche aż zapomnę o czym to było i się wezmę za te cegiełki.. a ekranizacji hollywodzkiej nie widziałem i jakoś świadomość holly mnie odpycha…

    Like

    1. Po obejrzeniu szwedzkiej wersji nie ma sensu nawet sie brac za hollywodzka. Nooo, chyba, ze masz zamiar wytknac wady tej drugiej 😀 Dla samego porownania.

      Masz racje, odczekaj w takim razie z czytaniem, bo za bardzo bedziesz sie sugerowal filmem.

      Like

  2. Uwielbiam szwedzką filmową trylogię! Noomi ❤ (zakochałam się w niej po tej roli) Ale na poważnie – uwielbiam szwedzką trylogię, którą oglądałam niedługo po lekturze Larssona, jeszcze zanim pojawiła się wersja Finchera. Pokochałam i mogę spokojnie oglądać jak tylko leci w TV. Ale, jednocześnie jak tylko zobaczyłam wersję Finchera, to i tutaj był zachwyt – TA MUZYKA! Moim zdaniem obie wersje są super, i ta bardziej wyciszona, naturalna szwedzka i intensywniejsza w przeżycia amerykańska i obie polecam tak samo 🙂

    Like

    1. jak dla mnie to amerykanska sie chowa przy szwedzkiej, wiec ciesze sie, ze ja wlasnie jako pierwsza obejrzalam, to wtedy jeszcze mi sie podobala 😀 teraz juz mniej

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s