Recenzje

„Kamień na kamieniu” Wiesław Myśliwski

Właściwie to nie wiem, co mam Wam napisać o tej książce…

Ale napisać muszę, bo to aż żal, żeby coś tak pięknego zostawić niewspomniane.

https://www.goodreads.com/book/show/6390132-kamie-na-kamieniu

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/23081/kamien-na-kamieniu

 

Jest wspaniała! Jedna z najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku. A jest w czym wybierać, bo jeśli wierzyć goodreads.com, to od stycznia 2014 przeczytałam już 93 książki. (Zaznaczam, że kilka z nich to opowiadania, kilku innych nie skończyłam, bo mi się nie podobały.)

 

Taką sobie niepozorną okładkę ma mój egzemplarz:

Szara, bez żadnego obrazka. Kto by się zainteresował? Leżała już długo u rodziców na półce. Leżała właściwie odkąd Tata przyniósł wydanie z Kolekcji Polskiej Literatury Współczesnej “Polityki”.

I tak kiedyś w rozmowie o książkach, wspomniał:

– Chcesz? Ja lata temu czytałem, teraz już oczy nie te, to leży. Wspaniały kawał literatury. A co się przy niej naśmiałem…

Wziąć, wezmę, a co mi tam. Tata zwykle dobrze radzi, nie tylko w zakresie literatury. Zafoliowana jeszcze była. “Nówka, nieśmigana”. Ale i u mnie musiała swoje odleżeć. Dopiero pół roku później, czyli kilka dni temu zabrałam się za czytanie.

Nie od razu wsiąkłam. “Oho! Będzie chyba o wojnie – myślę. – A na to muszę mieć nastrój.” Więc tak sobie czytałam początkowo tylko po troszku, po kawałeczku. Dopiero, kiedy przekonałam się, że to wcale nie jest smutna książka wojenna, ciężko było się oderwać.

 

Szymek Pietruszka po dwóch latach spędzonych w szpitalu, postanawia wybudować grobowiec w rodzinnej wsi. Duży, żeby wszyscy się zmieścili: nieżyjący już rodzice, mieszkający w mieście dwaj bracia z żonami oraz on sam i Michał – trzeci z braci. Oj, naopowiadał się przy tym Szymek, naopowiadał. Gawędziarz z niego taki, że aż z bólem odkładałam książkę na nocną półkę, nakazując sobie iść spać, toć jutro też jest dzień, a i mniej prądu przy okazji się zużyje. (O rany! Sama zaczynam już gadać jak ojciec Pietruszka 😉 Choć marna to imitacja.)

Ciężko w tych bajaniach doszukać się jakiejś chronologii, bo Szymon skacze z tematu na temat, w zależności, co mu się akurat przypomni. W jednej chwili jesteśmy z nim w partyzantce i planujemy zamach, by w drugiej wspominać zabawy na wsi, czy żniwa za najmłodszych jego lat. Te skoki w niczym jednak nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, umiejętnie wplecione w opowieść, wyznaczały swoistą równowagę.

Żyć mi się zawsze chciało, nie umierać. Żyć i żyć, aby dalej, aby więcej. (…) I śmierć się mało co liczyła dla mnie, tylko życie. Ma się rozumieć, nie raz, nie dwa szarpała mnie i pewnie więcej niż innego. Bywało, szła krok w krok za mną nieraz kładła się i na spoczynek przy mnie, bo myślała, że mnie we śnie może weźmie, a nie raz byłem już w jej kościstych objęciach, ale nie miała nigdy na mnie siły. To aż się nieraz popłakała z wściekłości. A płacz, płacz, czarna suko, a ja jeszcze pożyje, bo mi chce się. Nigdy mnie nie weźmiesz, kiedy tobie się będzie chciało, tylko ja sam, gdy już się nażyje, przyjdę i ci powiem, nażyłem się, mogę umrzeć.”

Niejednego wystraszyłoby to, że monologi “bez zatrzymywania” mają tu nawet po kilka stron. “Od deski do deski”, czyli wiele białych miejsc na stronie nie uświadczysz 😉 O, jak tu:

Ale powiadam wam, to są często najciekawsze fragmenty, więc niech was to nie zniechęci.

Wiesław Myśliwski, poprzez słowa swojego bohatera, przedstawia obraz polskiej wsi oraz tego jak się zmieniała na przestrzeni lat. Mówi o wierze w Boga, mentalności ludzkiej, ludzkich słabościach. A robi to tak umiejętnie, że naprawdę ciężko się oderwać. Noo, chyba tylko, po to, żeby zrobić sobie kolejna kawę, czy herbatę i czytać dalej J

Nigdy wcześniej nie czytałam nic tego autora, ale po “Kamień na kamieniu” wiem na pewno, że to nie było nasze ostatnie spotkanie. Jest trochę filozoficznie, czasem nostalgicznie, ale równie często śmiesznie. Kto nie czytał, niech biegnie do biblioteki, albo księgarni. Nie pożałujecie.

 

“- Co pan książki dziś nie czyta, panie Kazimierzu? – powiedziałem. Bo leżała jakaś książka otwarta do czytania na szafce i trochę mnie zdziwiło, że nie czyta, bo nie było dnia, żeby nie czytał. Miał tych książek pełną szafkę i nawet przy oknie parę z nich leżało. Nieraz całą książkę potrafił w dzień przeczytać. Zaczytał się, to nie słyszał, co się mówi do niego. Aż się dziwiliśmy, że chce mu się tak czytać i czytać. Bo z całej sali on jeden czytał. Czy to oczów nie szkoda? Czy go głowa nie rozboli? A wreszcie i po co? Naczyta się człowiek, naczyta, a potem i tak to wszystko w ziemie z nim pójdzie. Z ziemia co innego. W ziemi się narobi, ale ziemia zostaje. A z czytania żeby choć linijka, czy słowo.”

 

Advertisements

7 thoughts on “„Kamień na kamieniu” Wiesław Myśliwski

  1. Wiesław Myśliwski wyczekuje sobie u mnie na półce w postaci “Ostatniego rozdania” i “Traktatu o łuskaniu fasoli” i planuję na jesieni zapoznać się w końcu, a Ty już smaku mi narobiłaś na następną 😀

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s