Stosiki

A książki rosną na drzewach ;)

– Jak to jest, że ty wszędzie znajdziesz te swoje książki? – nie mógł się dziś nadziwić mój narzeczony.

A było to tak:

Wybraliśmy się razem na zakupy. Korzystając z tego, że narzeczony ma parę dni wolnego, pojechaliśmy kupić mu trochę narzędzi (buduje robota i doskonali swoją drukarkę 3D) oraz ciuchy sportowe, żeby już się nie mógł ich brakiem wymigać od siłowni (akurat B&Q mieści się niedaleko Decathlonu). W B&Q bardzo szybko się znudziłam. Nie było tam dla mnie nic ciekawego, a przecież nie doradzę mu w sprawie narzędzi, bo kompletnie się na tym nie znam. Pokręciłam się trochę po alejkach, jak ta stereotypowa żona Araba, pięć metrów za nim, powłócząc nogami (dobrze, jeszcze że nie jechał na przykład na osiołku) J Ale już nie wiedząc, co dalej ze sobą zrobić, oznajmiłam, że idę na zewnątrz, poczytać. Miałam na myśli czytanie przez aplikacje kindle w telefonie, ale… przecież według mojego ukochanego gdzie się nie ruszę, tam książki specjalnie dla mnie wyrastają na przydrożnych drzewach 😉

I tym razem, tuż za kasami w B&Q wyrósł niewielki stolik ze stosem używanych książek i wiaderkiem na “datki”. Wybrałam jedną “Birdsong”, tylko by “przetrwać” na tych jakże męskich zakupach i wrzuciłam w zamian funciaka do wiadra.

“Birdsong” Sebastiana Faulks’a, jak oznajmia nam okładka, zekranizowało BBC w postaci serialu telewizyjnego. Ktoś z was widział? Ja tv raczej nie oglądam, ale może warto by poszukać w sieci? Książka umilała mi czas oczekiwania, a potem jeszcze drogę powrotną autobusem.

“The Others” zaś, to moja pierwsza powieść Jamesa Herberta, która dorwałam, (a jakże!) na spacerze, w podobny sposób, parę tygodni temu. Przeczytałam już ponad połowę i muszę przyznać, że chyba miał rację wydawca, który napisał na okładce, że J. Herbert to “Number One Chiller Writer”.

A zgadnijcie, gdzie wybieramy się jutro? Oto mała podpowiedz:

Ciekawe, czy stamtąd też przywiozę coś do czytania 😉

Advertisements

4 thoughts on “A książki rosną na drzewach ;)

  1. Znajdowanie książek to bardzo przydatna umiejętność 🙂
    A zdjęcie poznaję, poznaję. To biblioteka w Trinity College, byłam i aż żal w sercu ściskał, że nawet dotknąć nie można. Gmach mimo wszystko robi wrażenie i nie chce się wychodzić. Magia.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s