Cytaty · Horror · Recenzje

„Others” James Herbert

Przyznaję, że często oceniam książkę po okładce. To ważna dla mnie forma przekazu i jeśli jest niedbała, nudna, czy nieciekawa, nie zauważę jej pośród wielu innych “nijakich” tomów, choćby nawet tytuł przykuł mój wzrok i błagał o uwagę. W przypadku “Others” Jamesa Herberta, zadziała zarówno magia okładki, jak i tytułu. Wyłuskałam ją wśród książek używanych, podczas jednego z moich wielu spacerów, a teraz, po przeczytaniu, twierdzę, że nie mogłam lepiej trafić J

Zresztą, sami się zaraz przekonacie J

 

Czy kraj, który kładzie silny nacisk na prawa osób niepełnosprawnych, ma bardzo rozwiniętą te dziedzinę opieki społecznej, mógłby stracić kontrolę nad swoimi podopiecznymi? Czy miliony funtów i wyspecjalizowany personel na wszystkich szczeblach wystarcza, by zapewnić dostateczna opiekę dzieciom, które rodzą się z pewnymi wadami zarówno umysłowymi, jak i fizycznymi?

Temat jest mi dość bliski, bo trochę w tej dziedzinie opieki pracowałam (lecz oczywiście nie na taka skale, jak jest przedstawione w powieści). Czy zastanawialiście się kiedyś, jak czuje się osoba, która urodziła się niepełnosprawna? Co myśli, widząc niespokojne spojrzenia mijających ją ludzi, ich zażenowanie, czy nawet nienawiść w stosunku do inności, jaką sobą reprezentuje. Jak ciężko jest komuś, kogo niepełnosprawność ogranicza w pewien sposób, spowalnia w poruszaniu się, czy rozwoju. Czy czuje gniew, zazdrość, czy tylko zniechęcenie i smutek? A może dziękuje Bogu za to, jakim jest, (bo przecież inni maja gorzej) i cieszy się z tego, co posiada. Jak wielkim błogosławieństwem dla nas jest to, że możemy poruszać się bez problemu, uczyć w wymarzonej szkole, czy iść do pracy o własnych silach, nie zdajemy sobie sprawy. O tym własnie opowiada nam główny bohater “Others”.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/68539/inni

https://www.goodreads.com/book/show/459869.Others

 

My redemption began in Hell.

It was a day like any other – except there are no days in that singular (in both senses of the words) place. No minutes, no hours, weeks, or years. No seconds either. There is no time in Hell, you see. There just is. That’s the hell of it.”

Nicholas Dismas, przez przyjaciół zwany Dis, jest prywatnym detektywem. Najczęściej zajmuje się sciąganiem należnych długów, ale pewnego dnia, co prawda niechętnie, ale przyjmuje zupełnie inne zlecenie. Wdowa po bogatym biznesmenie pragnie, aby detektyw odnalazł jej syna. Historia wydaje się dość podejrzana od samego początku, gdyż, jak twierdzi wdowa, dziecko umarło przy porodzie, 18 lat temu. Dlaczego więc nagle zapragnęła odszukać syna? Otóż pewna, hmm…, “jasnowidząca”, kobieta twierdzi, że jej syn nadal żyje i potrzebuje pomocy. Co więcej, później dowiadujemy się, że w jej wizji chłopak wytypował właśnie Dismasa na swego “wybawiciela”.

Dismas (po polsku: Dyzma – Dobry Łotr http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_Dyzma) nie wierzy w jasnowidzenie i bardzo niechętnie zajmuje się sprawą. Targany wewnętrznym piekłem własnych niedoskonałości, podejmuje pewne kroki, które najpierw prowadzą go donikąd (szpital, w którym rodziła Wdowa spalił się doszczętnie, więc nie ma żadnych dokumentów na to, że kobieta w ogóle w nim była). Wkrótce jednak udaje mu się dotrzeć do dawnej położnej, która niegdyś pracowała w spalonym 10 lat temu szpitalu. Położna, o przezwisku “Sparrow” (wróbel), cierpiąca na demencję, znajduje się w ekskluzywnym domu opieki Perfect Rest pod Londynem. Ale niedługo po jego wizycie u staruszki, ta umiera na zawał. Czy to tylko zbieg okoliczności?

Na kolejny trop niechcąco naprowadza go Constance, przemiła pielęgniarka z Perfect Rest. Constance podobnie jak Nick, cierpi na deformacje kręgosłupa, co jako wspólne doświadczenie zbliżyło ich do siebie. Dismas odkrywa mroczne zakątki i tajemnice domu opieki. Odkrywa coś, czego nie spodziewałby się nawet w najczarniejszych snach. W drugim, niedostępnym dla odwiedzających skrzydle umieszczona została grupa nieludzko zdeformowanych dzieci. Ukryci przed zewnętrznym światem, poddawani są ciągłym obserwacjom, badaniom, operacjom. Brzmi znajomo? Tak, to znany w literaturze motyw, choć niewielu podjęło się próbie opisu zagadnienia, tak by osiągnąć zamierzony skutek.

Ale to nie koniec. Dalej dowiadujemy się o tragedii innych tajemniczych istnień, które, jak twierdzi nasz główny bohater, nie mogą nawet nazywać się ludźmi. I co z ich twórcą? “Naszym” Doktorem Wszechmogącym? Czy miał prawo zawłaszczyć sobie “życia” innych? Czy koszmar tych istnień w ogóle można było nazwać “życiem”? On twierdził, że przecież działał dla dobra ich samych i ludzkości. Oszczędził ich matkom wstydu i załamania. Uwolnił je od odpowiedzialności, bo przecież zabierał tylko dzieci tak zdeformowane, że nie miały szansy przetrwania. I dawał im “życie”.

Powieść jest o tyle bardziej przerażająca, że jak twierdzi autor, to nie jego wybujałą wyobraźnia podpowiedziała mu podobne obrazy, a faktyczne wydarzenia, o których opowiedzieli mu świadkowie. A wszelkie anomalia i deformacje zaczerpnął z istniejących i udokumentowanych medycznie przypadków.

Kto się nie boi przeczytać?

 

 

Advertisements

4 thoughts on “„Others” James Herbert

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s