Recenzje

„Pod kopułą” Stephen King

Zastanawialiście się kiedyś, co czują rybki w akwarium, (jeśli w ogóle mają jakieś uczucia)? Cały dzień pływają po kilku metrach sześciennych wody, czasem ktoś im wsypie pokarm, na który żarłocznie się rzucają, ktoś je obserwuje, zaciekawiony ich życiem, czasem puknie szybkę, by zwrócić ich uwagę. I tyle. Nuda. A co jakby im tam trochę pobruździć? Pomachać w środku kijkiem, patrzeć jak uciekają. Nie sprzątać im i obserwować, czy zaadaptują się do zmian środowiska.

Nie, nikt z nas tego by nie zrobił, to okrucieństwo, nawet wobec tak mało rozumnych stworzonek. Ale dziecko już by się nie zawahałoby trochę poeksperymentować. Dziecko ma trochę inną percepcje dobra i zła, nie zawsze potrafi tak od razu zrozumieć, że swoją ciekawością, zabawą, może komuś zrobić krzywdę. Weźmy taka zabawę w grzebanie w mrowisku, czy wyrywanie skrzydełek muchom. Wiele dzieci to robi i choć może przejdzie im przez myśl, że może nie powinno, nie zdaje sobie sprawy.*


Chester’s Mill to zwyczajne nieduże miasteczko w stanie Maine, które pewnego dnia, zupełnie bez ostrzeżenia, znalazło się pod kloszem z pola siłowego. Klosza nie widać, ale kiedy się do niego zbliżyć, czuć wylądowania elektryczne. Nie można go też przebić. Mieszkańcy i ci, którzy nieszczęśliwie znaleźli się akurat na jego terenie, zostali całkowicie oddzieleni od reszty świata.

Powieść Stephena Kinga “Pod kopułą” zaczyna się od wydarzeń, mających miejsce w momencie pojawienia się klosza. Rozpoczyna się seria wypadków. Obserwujemy, jak wewnątrz kopuły rozbija się samolot, a następnie kilka samochodów z obu stron klosza, w różnych jego miejscach. Przeraża niechybne, ślepe podążanie ku śmierci, których jesteśmy bezradnymi świadkami. Wszyscy stawiają sobie te same pytania: skąd się wzięła kopuła?, dlaczego?, jak długo tam zostanie? Mieszkańcy obawiają się, że to rządowy eksperyment, ale jeszcze nie zdają sobie tak naprawdę sprawy z własnego położenia. Jak sobie radzą w tej sytuacji? Urządzają Festyn.

“Krąg modlitewny stopniowo rośnie, kolejni mieszkańcy miasta padają na kolana, chwilowo odkładają na bok transparenty i tablice, żeby wznieść złożone dłonie w błagalnej prośbie. Żołnierze odwrócili się do nich plecami, ale Bóg może nie.”

Lester Coggings, wielebny z Kościoła Chrystusa Odkupiciela organizuje spotkanie modlitewne w plenerze. Zbiera wiernych na łące, by wspólnie wyśpiewywać prośby do Pana. W tym samym miejscu 13-latek, Joe “Chudzielec”, zbiera ludzi w pokojowej demonstracji – proteście przeciwko kopule. “Wypuśćcie nas!” – głoszą liczne transparenty. O spotkaniach usłyszał miejscowy przedsiębiorca Gardło Sobie Podrzynam Dibbler Romeo Burpee, który zwęszywszy interes, postanowił wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Rozstawił na łące wielki namiot, w którym raczył uczestników przeterminowanymi parówkami na ciepło i starą sproszkowaną oranżadą. Dopiero tu, Joe Chudzielec, zdał sobie sprawę z tego, że mogą “zginać jak robaki w słoiku”.

Jak bardzo bliski prawdy był nastolatek? Tego dowiecie się, jak sami sięgniecie po kingową “Pod kopułą”, a powiem Wam, ze naprawdę warto. W powieści świetnie przedstawiona jest polityczna gra zastępcy przewodniczącego, Dużego Jima Rennie. Jego talent oratorski wspaniale nadaje się do przewodnictwa tłumu, szczególnie w kryzysowej sytuacji. Jednak, czy w zamknięciu uda mu się zatuszować wszystkie machloje, jakimi do tej pory posługiwał się, by zdobyć pieniądze i władze?

“Niestety, w środku nocy trudno być optymista. Do świtu było jeszcze daleko, a o tej godzinie złe myśli łatwo nabierają realnych kształtów. Zmieniają się w zombie.”

Książka jest masywna, 926 stron polskiego wydania (Prószyński i S-ka), za które serdecznie dziękuję Oldze z Wielkiego Buka J Dlatego bardzo pomocne są, znajdujące się na początku: mapa oraz spis najważniejszych postaci. Zdając sobie sprawę z objętości tomu i mnogości postaci pierwsze 200 stron czytałam bardzo uważnie i ze skupieniem. Okazało się, że to był bardzo dobry pomysł, bo dzięki temu później już rzadko musiałam zaglądać do “Ściągi”. Właśnie na tych pierwszych 200 stronach King opisuje głównych bohaterów i w prowadza w sytuacje w mieście sprzed klosza i w pierwszych dniach od jego pojawienia się.

“Cywilów należy traktować jak grzyby – trzymać w ciemności i podlewać gównem?”

Jeśli jesteście ciekawi, skąd wziął się klosz i jak mieszkańcy poradzą sobie z odcięciem od świata, jego konsekwencjami, narastająca frustracja, samotnością, polecam jak najszybciej zacząć czytanie, a dopiero potem, tak jak ja, obejrzeć serial.

“Horyzont za kloszem wydaje się zamazany, niebo nad drzewami pociemniało od pyłu. Lepiej jest, kiedy spojrzy się w górę, ale też nie tak, jak być powinno. Błękit nieba ma żółtawy odcień, jak zaćma na oku starca.”

 

 

 

 

*Hmm, ja sama w wieku kilku lat, miałam dość osobliwa zabawę w… pogrzeb. Zabijałam długonogie pająki kosarze, albo inne małe stworzonka i urządzałam im pochowek w piaskownicy, oznaczając groby krzyżami z patyczków i drobnymi kwiatkami. Dopiero, kiedy rodzice zorientowali się, co do moich praktyk, wytłumaczyli mi, że tak nie można.

 

Advertisements

18 thoughts on “„Pod kopułą” Stephen King

  1. hehe pogrzeb kosarzy ciekawy 😛 a co do książki to kiedyś miałem podejście, ale jakoś odłożyłem, ale mam w planach wrócić.. bo to ciekawa książka lecz w tamtym czasie kiedy odłożyłem jakoś się skupić nie umiałem 😉

    Like

    1. Jak to: nie czytałaś jeszcze?! ?! 😀 Co prawda, ja sama czytam go dopiero od około 2 lat, wiec tez nie tak długo, ale teraz nie wyobrażam sobie mojego czytelnictwa bez przeplatania książek Kingiem.
      A co ciekawe, ja się zachwycam “Pod kopula”, a Oldze się nie podobała.
      I wiesz, świat się nie skończy jak przeczytasz coś “mistrza”, on się dopiero zacznie 😉

      Like

      1. Ja zaczelam od “Lsnienia” i “To”, ale jesli chcesz lzej, to polecam “Cztery Pory Roku”, zbior 4 nowelek, wiec mozesz sobie ” dawkowac” 😉 To taki przekrój troche inny i raczej nie straszny, ale wielce zajmujacy. A wiesz, jak bede miala wene jutro rano, to postaram sie napisac cos wiecej na ten temat na blogu, bo czytalam w sumie calkiem niedawno.

        Like

  2. Ale jest radość, że Ci się spodobała 😀 Widziałaś sama, że to zakończenie tak jakby na wyrost lekko 😉
    Zabawa w pogrzeb bardzo mroczna – a sama nie chcesz czytać Ketchuma, gdzie tylko takie brutalności, ale na ludziach zachodzą 😀

    Like

    1. Eee tam, dziecko byłam i pewnie widziałam pogrzeb w TV 😉 A robaki niekoniecznie sama mordowałam, czasem wolałam siostrę, albo dzieciaki z podwórka, żeby mi przyniosły, jak znajda coś martwego 😉
      Kechuma pewnie jeszcze kiedyś przeczytam. 🙂

      Liked by 1 person

  3. Mam w wersji angielskiej i trochę się obawiam, że mogę nie dać rady… Ale książka kusi, więc pewnie po przebrnięciu pierwszych 200 stron, pójdzie z górki 🙂

    Like

    1. To nie jest nawet “przebrniecie”, bo początek jest baaardzo ciekawy. Z tym, ze lepiej czytać go z większą uwaga, a nie “lecieć”. Z tym angielskim, to wiesz, jak się czujesz na silach to próbuj. Myślę, ze tekstowo nie będzie zbyt trudne. Zresztą zawsze, jak uznasz, ze za ciężko, to możesz poszukać po polsku w bibliotece.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s