Horror · Recenzje

„Rosemary’s Baby” Ira Levin

Jak przystało w Halloween, należy się trochę bać, by tradycji stało się zadość 😉 Ja wybrałam na dziś “Rosemary’s Baby” Iry Levin, kolejną książkę, której genialna adaptacja filmowa jest o wiele lepiej znana niż pierwowzór.

Rosemary i Guy Woodhouse, młode małżeństwo kupują mieszkanie w wieżowcu w Nowym Yorku. Budynek, (podobnie jak w sytuacji “Sliver”, o którym niedawno pisałam), nie ma zbyt dobrej reputacji, ale para uwielbia nowe miejsce i ignoruje ostrzeżenia przyjaciela. Do czasu, kiedy ginie on w niejasnych okolicznościach…

Minnie i Roman Castevet, starsze małżeństwo, które sąsiaduje z Woodhousami, zaczyna się trochę za mocno naprzykrzać ze swoją przyjaźnią. Ale przecież wszędzie znajda się wścibscy sąsiedzi, to nie znaczy, że należy być dla nich niegrzecznym. To tylko kolejna para spragniona towarzystwa młodszych od siebie ludzi, którym może “sprzedać” kilka rad i obserwować jak rozwinie się ich niedoświadczone, ale przecież o wiele ciekawsze życie.

“There were so many dangers to worry about in the months ahead; fires, falling objects, cars out of control; dangers that had never been dangers before but were dangers now, now that Andrew-or-Susan was begun and living. (Yes, living!) She would give up her occasional cigarette, of course. And check with Dr. Sapirstein about cocktails.

If only prayer were still possible! How nice it would be to hold a crucifix again and have God’s ear: ask Him for safe passage through the eight more months ahead; no German measles, please, no great new drugs with Thalidomide side effects. Eight good months, please, free of accident and illness, full of iron and milk and sunshine.”

Na początku Rosemary trochę mnie irytowała, tym że jest taka naiwna i bierna. A potem zrobiło mi się jej żal, szczególnie, kiedy zaszła w ciążę. Bo powiedzcie szczerze? Jakby ktoś wam szepnął, że wasz miły sąsiad, ten starszy pan, którego żona jest bardzo uprzejma i pomocna, jest czarownikiem i ma konszachty z diabłem, to uwierzylibyście? Odrzucalibyście wszelkie wyjaśnienia, tak samo jak ta młoda kobieta, bo to się po prostu w głowie nie mieści. W dodatku: jak można podważać decyzje i rady znanego, szanowanego lekarza? Mimo, że zarekomendowany był przez tą samą, podejrzaną parę.

Intuicja? Każda kobieta ją ma, i ta intuicja często zawodzi. Zwłaszcza w pierwszej ciąży, kiedy można dostać lekkiej paranoi w obawie o dziecko. Więc lepiej chyba polegać na doświadczonym i wykształconym lekarzu, nawet jeśli ma się jakieś wątpliwości. Dlatego bronię Rosemary.

“In the apartment, in the blessedly-cool shaded apartment, she tried to tell herself that she was mad. You’re going to have your baby in four days, Idiot Girl. Maybe even less. So you’re all tense and nutty and you’ve built up a whole lunatic persecution thing out of a bunch of completely unrelated coincidences. There are no real witches. There are no real spells. Hutch died a natural death, even if the doctors couldn’t give a name to it.”

Najbardziej jednak byłam zła na Guya, który sprzedał żonę za karierę aktorską. W tym momencie nienawidziłam go bardziej niż wścibskiej Minnie Castevet. Moja ulubiona postać to Hutch, przyjaciel, który ostrzegł Rosemary przed mieszkaniem w podejrzanym budynku i Castevetami, a który drogo za swą szczerą pomoc zapłacił. Bardzo żałowałam, że tak szybko się go pozbyli. To była wartościowa postać, inteligentna, przyjacielska i odważna.

Mimo, że przecież pamiętałam historie z filmu, książkę czytałam z pełnym zaciekawieniem, co się dalej stanie. Jedyną przeszkodą były narzucające się kreacje aktorskie, których nie dało się wymazać z mojej głowy. Ale i tak naprawdę było warto przeczytać, bo to świetna powieść.

Zapewne niewielu z Was wie, że “Rosemary’s Baby” miało swoją kontynuację, pod jakże oryginalnym :/ (i mylącym) tytułem “Son of Rosemary”. (A w sumie może to i lepiej, że nie wiecie, a ja burzę teraz porządek świata? ;))

Zaprawdę, powiadam Wam, nie traćcie czasu na tę książkę. Co za fatalna pomyłka. Ira Levin, po trzydziestu latach próbował powtórzyć sukces pierwszej części, (która wyszła 1967 roku, a sequel w 1997), ale niestety, zupełnie mu to nie wyszło L

Rosemary budzi się ze śpiączki po 27 latach. Domyśla się, że zapadła na nią z przyczyn nie bardzo naturalnych. Jest pewna, że to konwent doprowadził niemal do jej śmierci, gdyż chciała od nich uciec razem z małym Andym. Andy ma teraz 33 lata i jest sławny za przyczyną swej niezwykłej charyzmy. Tłumy podążają za nim jak za prorokiem. Nikt nie wie, że to Rosemary jest jego matką, Andy nosi teraz imię Andrew Steven Castevet.

Rosemary chce odzyskać syna. Andrew jest kimś w rodzaju celebryty i nawet jego pierwsze spotkanie z matką zaaranżowane zostało za pomocą mediów, w popularnym talk show. Rosemary i Andy zachowywali się jak para w zalotach, a nie matka i syn. Co było ohydne, nawet bardziej niż ten cały satanizm. Tylko dla wielbicieli kompleksu Edypa. Fuj.

Po świetnej pierwszej książce, dziwnie czytało się drugą część. Miałam wrażenie, jakby została napisana przez kogoś innego. Niechlujnie napisana, inny styl, inny klimat. A właściwie to klimatu od początku w ogóle nie było. Może Ira Levin napisał te książkę, żeby wreszcie ludzie przestali mu truć na ten temat. Nie wiem. Ja jej nie skończyłam, w ogóle mi się nie podobała.

 

Advertisements

13 thoughts on “„Rosemary’s Baby” Ira Levin

  1. Kiedyś już pisałam, że uwielbiam zarówno film, jak i książkę 🙂 Przezacna propozycja!
    Kontynuacja to jakieś nieporozumienie, w pełni się z Tobą zgadzam. Z trudem przebrnęłam, z pamięci wymazałam w okamgnieniu 🙂

    Like

  2. Ekranizacja to chyba jeden z pierwszych horrorów, jakie miałam okazję widzieć w swoim życiu (gdzieś w tym samym czasie co “Szczęki”) i pamiętam ten pierwszy, porządny strach 😀 Do dzisiaj, pomimo, że gardzę Polańskim dość mocno, to film uwielbiam i mam spory sentyment (i ta muzyka!) 🙂 Kiedyś koniecznie muszę poznać książkowy pierwowzór 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s