Recenzje

„Matka wszystkich lalek” Monika Szwaja

Kiedy mam ochotę na coś lekkiego “babskiego”, (ale nie głupawego), sięgam po powieści Moniki Szwaji.Matka-wszystkich-lalek Jeszcze ani razu się nie zawiodłam. Pani Szwaja piesze lekkie, humorystyczne opowieści, głównie dla kobiet, które na pewno niejednej babce pomogły na stany depresyjne. Właściwie nawet nie czytałam opisu z okładki “Matka wszystkich lalek”, bo wiedziałam, że będzie dobrze. Za tę autorkę mogę się zabrać “w ciemno”. I rzeczywiście, także tym razem się nie zawiodłam. Parę razy się wzruszyłam, ale w większości uśmiechałam pod nosem (lub czasem nawet na głos).

 

Dwie postacie, dwie zupełnie inne historie, inne czasy, inne warunki, jakie im towarzyszą.

Claire to młoda dziewczyna, mieszkająca współcześnie na małej Francuskiej wyspie. Prowadzi dość ułożone życie, ma chłopaka, kochającą rodzinę, pomaga im prowadzić małe bistro. Pewnego dnia dowiaduje się, że człowiek, który ja wychował, nie jest jej biologicznym ojcem, a ten biologiczny mieszka w Polsce i umiera na raka. Postanowiła się z nim spotkać i wywrócić swoje życie do góry nogami.

“Owszem, snuła plany, chciała się wbijać w strój bretoński (bez sensu, przecież okazało się, że nie ma w żyłach ani kropli krwi bretońskiej!), układała życie sobie i jemu. Bon Dieu! I omal nie wylądowała na całe życie przy facecie tak przewidywalnym jak tabliczka mnożenia! Musiałaby codziennie słuchać, jak on siorbie kawę!”

Elżunia, to mała polska dziewczynka, która w czasie wojny odebrano rodziców i “sprzedano” niemieckiej bezdzietnej parze. Niemcy przeprowadzili na niej dość bezbolesne pranie mózgu. Ale czy była szczęśliwa?

“Lieschen było wszystko jedno, czy ktoś gdzieś kogoś bije, do kogoś strzela, czy może rzuca bomby. Odkąd została Niemką, ufała absolutnie swojej niemieckiej mamie (tatusia już nie było, ale kiedy żył, jemu też ufała) i dziadkowi, i babci też. Oni byli jej przewodnikami po rzeczywistości; mówili, kto jest dobry, a kto zły, kogo trzeba kochać, a kogo nienawidzić. Mówili: “Nie martw się, Lieschen, wszystko będzie dobrze”. Więc się nie martwiła, tylko otulała szalem swoje lalki, żeby nie zmarzły. Ją z kolei otulała kocem i szalami mama. Było dobrze.”

Jak się pewne domyślacie, losy tych dwóch kobiet połączą się w pewnym momencie. Jednak nie spodziewajcie się spektakularnych wydarzeń na miarę telewizyjnych show z odnalezionymi krewnymi. Wszystko dzieje się bardzo naturalnie i bez zbędnych zawałów serca. Poznamy cały szereg sympatycznych postaci pobocznych, z których moje serce podbiły dwa kilkuletnie potworki – rymujące bliźniaki 😉 Dodatkowo, będziemy mogli popatrzeć (oczami wyobraźni oczywiście) na piękne polskie góry i morskie krajobrazy Bretanii.

Bardzo przyjemna lektura.

 

 

 

Advertisements

7 thoughts on “„Matka wszystkich lalek” Monika Szwaja

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s