Biografia · Uncategorized

C.S. Lewis festiwal 20-23.11.14 (Część druga)

C.S. Lewis Festiwal, ciąg dalszy. Część pierwsza tutaj.

Po Little Lea pojechaliśmy do kościoła Św. Marka, gdzie mały Lewis został ochrzczony i gdzie uczęszczał na Msze.

St. Mark Belfast   

I tu wycieczka już zupełnie przestała mi się podobać. W kościele było bardzo zimno, ale to by nie przeszkadzało, gdybyśmy szybko obeszli, co mamy obejrzeć, posłuchali historii w kilku zdaniach, a ewentualnie resztę usłyszeli w ciepłym autobusie. Ale nie, Sandy przez pół godziny opowiadał o witrażu! Ja rozumiem, że bardzo piękny, że ufundowany przez braci Lewisów, a nawet ciekawy, bo zawiera różne symbole i znaki. Rozumiem nawet, że historia, a w szczególności C.S. Lewis i kościół świętego Marka to “konik” Sandiego, ale do diaska!, przecież nie trzeba nas było trzymać w tym zimnie przez pół godziny!

Witraż ufundowany przez braci Lewis

 

Tak to, kiedy mocno spóźnieni dobiliśmy do “The Searcher”, pomnika autorstwa Rossa Wilsona, moja cierpliwość się skończyła. Byłam zmarznięta, zaczynało coraz mocniej padać, a przez to wszystko istniała szansa, że spóźnię się na fizjoterapię, na którą musiałam jechać za miastem. Po tym jak cyknęłam zdjęcie samej głowie “Searchera”, (gdyż Sandy radośnie ustawił się na samym środku pomnika, a krzesło “Poszukiwacza” przywłaszczył sobie, jako podstawkę na własną torbę z książkami, które zamierzał sprzedać), urwałam się z wycieczki.

The Searcher by Ross Wilson

 

Na tym etapie już nawet nie słuchałam, co przewodnik ma do powiedzenia, a zdjęcie pomnika zrobiłam telefonem dopiero następnego dnia, kiedy w strugach deszczu podążałam na wystawę poświęconą C.S. Lewisowi.

The Searcher by Ross Wilson

Rzeźba, naturalnych rozmiarów, przedstawia Diggory’ego Kirke, postać z Opowieści z Narnii.

A właśnie! Szafa, która prowadziła do bajkowej krainy Narnii, podobno wzięła się od rzeźbionej szafy w domu dziadka Richarda i babci Marthy. Ich dom zwany Ty-Isa, znajdował się bardzo blisko biblioteki, przy której teraz znajduje się pomnik, a dokładniej na Parkgate Avenue.

Pomyślcie, jak ja się dla Was poświęcam ;), że w taką ulewę wybrałam się oglądać wystawę. Ale stwierdziłam, że jak już obiecałam napisać coś o festiwalu, to trochę trzeba z siebie wydusić. Tak więc przemoczona, już po 5 minutach trasy i po co najmniej 5 decyzjach, że wracam do domu ;), jednak dotarłam do Belmont Tower, gdzie miałam obejrzeć ekshibicję, organizowaną przez Sandiego (tego samego przewodnika z wycieczki z poprzedniego dnia).

Belmont Tower, Belfast

 

Ku memu rozczarowaniu, wystawa była, hmm…, bardzo uboga. Może dla kolekcjonerów, kilka egzemplarzy książek Lewisa, listów z przyjacielem R.J.J. Talkienem (tak! Z tym samym!) byłyby atrakcyjne. Niestety, dla mnie już nie bardzo. Wiedziałam, że wystawa nie będzie duża, ale spodziewałam się, iż organizatorzy festiwalu włożą w to odrobinę więcej wysiłku. A tak, zobaczyłam kilka książek, plakatów, na których znajdowaly się te same powtarzane informacje i ze trzy dziecięce prace plastyczne. Shame L Kiedy pstrykałam fotki, by nie być gołosłowna, słyszałam, że na górze ktoś ogląda film na temat Lewisa, ale nie chciałam już przeszkadzać, szeleszcząc moim przemoczonym ubraniem, poza tym, trafiłam tam ledwie na parę minut przed zamknięciem.

Rozczarowana, postanowiłam przynajmniej rozejrzeć się po okolicy, czy są jakieś akcenty związane z festiwalem. Owszem, były L W co trzecim sklepie, na wystawie, widniały dokładnie te same naklejki z choinkami i latarnią (równie dobrze mogły robić za zimową, przedświąteczna dekorację) oraz niewielkie bannery ze zdjęciem i kilkoma cytatami, ufundowane przez radę miasta.

Tak, wiem, uczestniczyłam tylko w malej części festiwalu, nie mogę się wypowiadać na temat całości. Jednak to, co widziałam, na tę chwilę wystarczy mi, by się poskarżyć na marną organizację. Jedyne pocieszenie to takie, że to jeszcze młody festiwal i w kolejnych latach na pewno będzie lepiej. Może nawet sama zgłoszę się do pomocy za rok, jeśli czas i zdrowie mi na to pozwolą…

Advertisements

7 thoughts on “C.S. Lewis festiwal 20-23.11.14 (Część druga)

      1. Ale robisz to gruntownie i zaangażowaniem godnym pochwały 🙂 Czytam właśnie córce “Księcia Kaspiana”. Ma z tego wiele radości, a ja frajdę, że znowu mogę być “dzieckiem”. Z tego chyba się nie wyrasta 🙂

        Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s