Recenzje

„Człowiek nietoperz” Jo Nesbø

Po tym, jak wszyscy zachwalali Jo Nesbø i jego serię o Harry Hole, trochę się bałam sięgnąć po “Człowiek nietoperz”. I słusznie L Jeśli powieść Ci się podobała, to może lepiej nie czytaj tej recenzji, bo będę się czepiać 😛

O co chodzi, już każdy pewnie wie: norweski policjant zostaje wezwany do pomocy w Australii, po tym jak zamordowano jego rodaczkę. Zaczyna się śledztwo.

Co mnie rozbawiło, a zarazem niesamowicie irytowało naiwnością to to, że wszyscy tak chętnie opowiadali historie swojego życia. Serio? Czy wy tak robicie z każdą napotkaną osobą, która wzbudzi w Was odrobinę zaufania? Takie bajania dobre są w przypadku opowieści fantasy, natomiast w przypadku thrillerów i kryminałów są po prostu śmieszne. Nie pasują. Rozwlekle, a często nudne historyjki wstawiane były co kilka stron. To z nich poznać można było życiorys niemal każdej z pojawiających się postaci. W rezultacie, żadnej z nich dobrze nie poznałam, bo z irytacją “przelatywałam” linijki tekstu, znudzona do granic, z zamiarem odłożenia książki “na święty nigdy”. A jakby tego było mało, to dostawaliśmy wstawki typu:

“McCormack wyjrzał przez okno na pochmurne, ale dławiąco duszne i gorące Sydney.

– Czasami tęsknię za domem, Holy. Za piękną wyspą.”

No ludzie!? Jasne, szef nagle zapragnął zwierzyć się podwładnemu. I to takiemu, którego zna dopiero od tygodnia.  Ale, po co nam ta informacja, ni z tego ni z owego?

I jeszcze policjant alkoholik. Jakie to nudne! Jakie oklepane! To naprawdę nie ma już trzeźwych policjantów? Czy każdy główny bohater, łapiący przestępców musi mieć problem z alkoholem? A może po raz dziesiąty czytam tę samą książkę, tylko ktoś za każdym razem podmienia mordercę?

I może alkoholizm ma być uznany przy rozgrzeszeniu za wpakowanie ukochanej kobiety prosto w ręce mordercy? Tu miałam ochotę na klasyczny faceplam.

 

Kolejna irytującą sprawą był temat gejów i transwestytów. Nie znam Sydney, ale mogę uwierzyć, że to miejsce bardzo tolerancyjne, idealne dla homoseksualistów. I okej, wystarczyło wspomnieć o tym raz. No dwa. Trzy! Ale nie co 5 stron! Tematyka jest mi znana i nie mam problemów z akceptacją, nic z tych rzeczy. Ale tolerancja, którą, przypuszczam, chciał pokazać autor, nie polega na podkreślaniu za każdym razem, jacy to my jesteśmy zajebiście tolerancyjni i cool. Nakreślenie atmosfery i wzmianka tu i tam, na potrzeby fabuły zdecydowanie by wystarczyły. Zamiast tego mamy wysyp niepotrzebnych informacji, w których można utonąć, jak w historiach życia bohaterów, o których pisałam wyżej.

Za dużo!!

“Gdybyś był szczęśliwym gejem i przez całe życie przyjaźnił się z samymi gejami, to może nie widziałbyś nic dziwnego w tym, że człowieka dopada lęk w dniu, gdy poczuje, że podnieca go para zgrabnie utoczonych cycków. Do diabła, mieszkamy w Sydney, jedynym mieście na świecie, w którym w szafach ukrywają się heterycy!”

Jestem świeżo po lekturze “Syna cyrku” Irvinga, a ten, wierzcie mi, nie stroni od tematów transseksualizmu i homoseksualizmu, więc nie jest to dla mnie żadna nowość. Ale Irving, w każdej swojej książce robi to z klasą. W norweskim Batmanie tego zabrakło.

 

Ale nie wszystko było “do bani” 😉

Mój ulubiony bohater to spadochroniarz Joseph z parku, jako jedyny wzbudził moją sympatię (mimo, że też alkoholik ;)) Jako postać drugoplanowa idealnie została rozwinięta, a nawet z lekkim niedosytem. Ale to tylko na plus.

“Bo to jest narkotyk – Aborygen gestykulował teraz z ożywieniem. – Właśnie tak. Chcesz, żeby to spadanie trwało wiecznie, a jeśli skaczesz już od pewnego czasu, to zauważysz, że z coraz większym trudem przychodzi ci pociągnięcie za sznurek zwalniający spadochron. W końcu zaczynasz się bać, że pewnego dnia przedawkujesz i w ogóle nie pociągniesz. Przestajesz więc skakać. I właśnie wtedy czujesz, że się uzależniłeś. Abstynencja cię szarpie i niszczy. Zycie wydaje się bezsensowne i trywialne, aż w końcu budzisz się wciśnięty za pilota w starej cessnie, której potrzeba całych wieków na wzniesienie się na dziesięć tysięcy stóp, a która mimo wszystko zżera wszystkie pieniądze, jakie udało ci się zaoszczędzić.”

Bardzo podobały mi się wstawki dotyczące historii Australii i legend z nią związanych. “Narahdarn (…)Aborygeński symbol śmierci. Człowiek-nietoperz.” Wreszcie coś ciekawego J Autor umiejętnie wplatał te wątki w fabułę, bez rozwlekania się na niepotrzebne szczegóły i westchnienia żalu, jak niestety, zrobił to w przypadku zwierzeń bohaterów.

Sam pomysł, intryga też była niczego sobie – wciągająca, szybka, trzymająca w napięciu. Chyba tylko dla niej i interesujących australijskich legend doczytałam powieść do końca.

Advertisements

17 thoughts on “„Człowiek nietoperz” Jo Nesbø

    1. Ufff, myślałam, ze posypie się na mnie grad zaprzeczeń. Szczególnie z twojej strony, bo na goodreads dałaś dość wysoka ocenę. Ja się wahałam miedzy 2 a 3 😦 Ale stanęło na 3, bo jednak fabula wciąga.
      Tez próbowałam się wyłączyć na niektóre rzeczy, ale niestety, irytacja na takie szczegóły, w moim przypadku zwykle wygrywa :/

      Like

      1. Ja ostatnio zauważyłam, że daję wysoka ocenę za ten element książki, który mi w danym momencie spodoba, przymrużając oko na irytujące rzeczy. No chyba że książka nic w sobie ciekawego nie ma, wtedy już nic nie jest ją w stanie przed gromami obronić 😉 Ale jakby nie patrzeć to właśnie jest fajne w książkach, każdy widzi je inaczej.

        Like

      2. A ja z kolei zauważyłam, ze po kilku miesiącach często zmieniam zdanie na temat oceny. I obie strony. To pewnie pod wpływem innych przeczytanych książek takie się ze mnie wahadełko robi 😉 Może jakbym tego Batmana przeczytała rok temu, to dałabym wyżej 😉

        Like

  1. Racja. Ogólnie książka mi się podobała, ale myślałam, że to będzie najlepszy kryminał, jaki przeczytam w życiu. Każdy mówi, że reszta książek autora jest lepsza, ale jeszcze się nie przełamałam :p I tak jest lepszy od Lackberg.

    Like

    1. Ja z kolei Lackebrg jeszcze nie czytałam. Co do dalszego ciągu przygód Harrego, to jeszcze długo, zanim po nie sięgnę. O ile w ogóle. Tak to jest jak się przereklamuje książkę i ma się do niej wygórowane wymagania. A mi dodatkowo tak szwagier zachwalał, wiec myślałam, ze to będzie “naprawdę coś”. A “naprawdę coś” nie ma prawa sprawiać takiego zawodu 😉

      Like

  2. O! Szkoda, że nie spodobał Ci się… Dla mnie był naprawdę godny , a ujęcie tematyki homoseksualizmu i transwestytyzmu było akurat dla mnie bardzo udane, trochę przerysowane i takie australijskie właśnie. 🙂 Oglądałaś może “Pricillę Królową Pustyni”? To był dla mnie dokładnie ten klimat 😀

    Like

  3. ja słyszałem dużo głosów że ta pierwsza cześć Hole’a jest słaba.. mi się podobała, ale może Ty powinnaś sięgnąc po coś co jest dalej.. ale ogólnie jak wspomiałem dla mnie było ok.. a tematy gejowskie rzeczywiście były tak teraz myślę, i móże dlatego mi się podobało w sensie ze względu na motyw mordowanych gejów hehe (mówiłem już że jestem konserwatywny? :P)

    Like

      1. spoko, też mam paru takich cos mnie pierwszą książką zniechęciło ale korci sprawdzić cosik jeszcze, bo oceny mają względnie dobre i pomysły ciekawe (po opisie książek stwierdzając)

        Like

      2. Zgadzam się. Dlatego nie skreślam Jo Nesbo całkowicie. Po prostu muszę odtajać po rozczarowaniu. No i nie wiem, kiedy będę gotowa na spotkanie z policjantem alkoholikiem – doprawdy, przesadzają w kryminałach z tym motywem.

        Like

      3. może te motywy z pijaczynami są motywowane przez koncerny alkoholowe i niedługo doczekamy się na książkach niczym w kiepskim programie z tvn napisu UWAGA KSIĄŻKA ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU.. hehe

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s