Recenzje

„Chłopcy” Jakub Ćwiek

“Chłopcy” Jakuba Ćwieka zaskoczyli mnie już na samym początku:

Nieduży przydrożny bar. Kelnerka obsługuje klientów, wśród nich milczący, przystojny chłopak, który zamówił zwyczajowego schaboszczaka. Wchodzi grupa dziwnych gości, którzy żądają mięsa. Dużo mięsa. Nie będą czekać aż się upiecze/usmaży/ugotuje. Przynieść szybko. Milczący chłopak na migi daje znać kelnerce, żeby wyprowadziła go z baru tylnymi drzwiami. W samą porę, bo kilka sekund później dziwni goście zaczynają obgryzać ciało wijącej się jeszcze dziwki, która niefortunnie wpadła w ich lapy, mając nadzieję, na szybki zarobek…

Pamiętacie Piotrusia Pana? Chłopcy to ferajna, która odłączyła się od niego i założyła własny gang motocyklowy pod przewodnictwem Dzwoneczka. Milczek, o którym wspomniałam wyżej, wielki rudy Kędzior, gruby Kruszyna, Stalówa i Bliźniaki niby dorośli, ale nie do końca. Wciąż pakują się w jakieś kłopoty i Dzwoneczek często ratuje ich z opresji dodając do pysznego kakao łzy, po których zapominają o przykrych wydarzeniach.

“Tylko mała gromadka zebrana wokół Kędziora słuchała uważnie porad olbrzyma, jak się kradnie w marketach i na co należy zwrócić uwagę, gdy się stoi na szpicy. Dzwoneczek się uśmiechnęła. Było jak za starych czasów, jeszcze… w domu. Zanim pojawiła się ta zdzira Wendy i Piotrusiowi totalnie odwaliło. Ech…”

Jak na gang motocyklowy przystało, mamy tu dosadny język, momentami nawet mocno wulgarny, ale w tym wypadku w ogóle mi to nie przeszkadzało. Ba! Byłoby dziwne, jakby takie twarde chłopaki nie przeklęły od czasu do czasu 😉 Poza tym tutaj wulgaryzmy wypadają niezwykle zabawnie, ale żeby się o tym przekonać, musielibyście poczytać choć kilka stron.

“Nałożył kamizelkę i wyszedł na korytarz. Jak zwykle większość pokoi była jeszcze zamknięta. Na niektórych klamkach, zupełnie jak w akademiku za starych, ale niekoniecznie dobrych czasów, wisiały ręczniki, krawaty czy kobiece stringi. Kiedyś Dzieciaki były bardziej dosłowne i miast subtelnych znaków wywieszały kartki z koślawymi napisami typu “Spierdalaj!” albo “Jebię!”, ale to było jeszcze przed tym, zanim mama wzięła się za czystość języka. Dziś tylko Kędziorowi zdarzało się być tak głupim. A i jemu coraz rzadziej.”

Chłopcy mają bazę w starym parku rozrywki. To tu mieszkają, planują kolejne akcje, a także szkolą “Dzieciaki”, czyli nowych rekrutów zwerbowanych najczęściej pośród sierot.

“Jej oczom ukazała się brama lunaparku. Zbudowana na kształt wielkiej, rozdziawionej gęby klauna, kiedyś mogła wyglądać nawet sympatycznie, teraz jednak przypominała bardziej obrzydliwego stwora z powieści Stephena Kinga. Łuszcząca się farba odpadająca pajacowi z czoła, wyblakłe, jakby pokryte bielmem oczy, do tego przerdzewiałe pręty dwuskrzydłowych wrót zamiast zębów. A wszystko w trupiobladym blasku kilku koślawych latarni.

– Oto druga Nibylandia – powiedział Kędzior. – Wielka jak dziecięce oczekiwania, ale też brudna, zniszczona i obdarta jak dorosłość.”

Warto wspomnieć też o ciekawych ilustracjach autorstwa Roberta Adlera, umilających czytanie.

“Im później nauczysz się bać, tym później dorośniesz.”

Jeśli nie czytałeś jeszcze żadnej z przygód “Chłopców”, polecam. Ja po pierwszej części wiem, że na pewno sięgnę po kolejne J

Kilka cytatów tutaj: https://lolantaczyta.wordpress.com/2014/12/12/chlopcy-j-cwiek-cytaty/

Advertisements

13 thoughts on “„Chłopcy” Jakub Ćwiek

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s