Recenzje

„Rudy” i „Prawo do życia” Jack Ketchum

“Who’s the scariest guy in America? Probably Jack Ketchum.” /Stephen King/

Stephen chyba ma racje….

Kto czyta mojego bloga od dłuższego czasu pewnie pamięta, jak wielką krzywdę wyrządził mi Ketchum “Dziewczyną z sąsiedztwa”. Zarzekałam się wtedy, że więcej jego książek nie tknę, ale człowiek przecież nie zawsze uczy się na błędach, toteż kiedy już nieco odtajałam, po tamtej traumatycznej przygodzie, postanowiłam włożyć rękę w ogień po raz drugi. I trzeci właściwie też, bo “Rudy” i “Prawo do życia” to nowele, które w polskim wydaniu zamieszkały w jednej książce.

Zaczęłam bardzo ostrożnie, od “Rudego”. Ten niepozorny, sympatyczny psiak na okładce oryginalnego wydania nie ma nic wspólnego kingowskim Cujo, ani żadną inną krwiożerczą bestią. Niech Was też nie zmyli imię Red, ani czerwona okładka polskiego wydania. Rudy jest po prostu rudy i stąd imię.

Zaczyna się niepozornie, ta cudowna psina oraz jego pan, Avery Ludlow, spędzają przyjemny poranek łowiąc ryby nad rzeką. Jest cicho, słychać tylko chlupot wody, ryby biorą jak szalone – będzie dobry obiad. Rudy siedzi cicho obok swojego przyjaciela, zafascynowany, obserwuje pracę jego dłoni. Jest dobrze.

Któż by przewidział, że to ich ostatnie chwile razem…

Nad rzeką pojawiają się trzej młodzi mężczyźni. Mężczyźni… chłopaczki jeszcze, po 18 lat może. Jeden z nich wyraźnie przewodzi grupą. Z początku zagaja, tak zwyczajnie o wędkowanie, a potem, z bronią w ręku, nakazuje starcowi, by oddal im pieniądze. Avery nie chce kłopotów, podaje chłopakom kluczyki od wozu, tam w portfelu ma około 20 dolarów. Niech biorą, co chcą, byle nie robili mu krzywdy. Ale chłopak już nie chce jego pieniędzy – za mało. I za karę strzela Rudemu prosto w głowę…

Averemu trudno pozbierać się z żalu po stracie przyjaciela. Przecież byli razem tyle lat… miał tylko jego. Nie potrafi zrozumieć, co kierowało okrutnym chłopakiem, jak mógł zrobić coś tak bezmyślnego – zabić bezbronne, niczemu winne zwierzę? Postanawia dać młodzieńcom nauczkę, dociera ze skargą do rodziców, a kiedy to nie pomaga, zgłasza się na policję. Nie poddaje się, nawet gdy wszyscy mówią mu, że to nie ma sensu, że to rodzina z dużymi wpływami, a szkodliwość społeczna czynu tak niewielka, że żaden sąd nie zajmie się nią na poważnie. Mężczyzna jest zdeterminowany kontynuować działania – dzieciaki muszą ponieść konsekwencje swoich czynów. Skoro rodzice nie potrafili im wpoić pewnych zasad, on sam da im nauczkę.

“Rudego” czyta się cudownie, pomijając oczywiście żal z powodu psa, wściekłość na głupią młodzież i niemoc z powodu rozpaczy i braku rezultatów działań głównego bohatera. Tak, podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji i to chyba zaważyło na wysokiej ocenie noweli, bo Ketchum wywołuje je po mistrzowsku. Na jednej stronie miesza się rozpacz z gniewem, nienawiść z bezradnością, żal z żądzą zemsty. Po drodze stawiamy sobie wiele pytań, co sami zrobilibyśmy na miejscu starszego mężczyzny. Czy kontynuowalibyśmy działania, nawet, jeśli zdawalibyśmy sobie sprawę, że zabrnęliśmy za daleko? Na około 200 stronach autor przedstawia nam nie tylko drogę Averego do sprawiedliwości, ale zapoznaje również z dramatycznymi szczegółami jego życia. Dodatkowo, dowiemy się, co spowodowało, że chłopak, który zabił Rudego, jest taki a nie innych – co na niego wpłynęło.

Główny bohater jest bardzo dobrze opisany, spędzamy z nim sporo czasu, dzięki czemu możemy go lepiej poznać. Brakowało mi trochę podobnego wglądu w życie i uczucia jego przeciwnika, młodego Dannego McCormacka.

Wydarzenia są płynne, nie ma nudnych zastojów i choć początkowo jest dość spokojnie, na koniec akcja leci “na łeb na szyję”, zaskakując coraz to nowymi zwrotami. Jeśli inne powieści Jacka Ketchuma mają podobny klimat, to ja bardzo poproszę.

Tak się bałam ponownego spotkania z autorem, a tu proszę: obrót o 180 stopni J

Trochę inaczej było w przypadku “Prawo do życia” (“Right to life”), drugiej noweli zamieszczonej w tym samym tomie. W tym wypadku mamy do czynienia z historią mocno podobną do nielubianej przeze mnie “Dziewczyny z sąsiedztwa”. Bo jest przetrzymywanie wbrew woli, są wymyślne tortury, wyważone, świadome okrucieństwo i jest też prawdziwa historia, na której luźno opierał się Ketchum. (Czytaj tutaj à Coleen Stan – Girl in the Box)

Różnice? Tutaj mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi, a dokładniej to para, która znęca się nad ciężarną kobietą po trzydziestce. W “Dziewczynie..” mieliśmy zwyczajną amerykańską nastolatkę i grupkę młodzieży, która się nad nią pastwiła. To chyba właśnie wiek oprawców i ofiary przeważył za tym, że nie dałam rady doczytać jej do końca – dla mnie było to zbyt drastyczne.

Dodatkowo, w “Prawie do życia” ofiarą jest kobieta ciężarną, która chciała usunąć ciążę. Jej kaci, zabrali ją spod kliniki aborcyjnej, tuż przed zabiegiem i uczynili z niej niewolnicę. Obrońcy życia?

Opisy, jakimi posługuje się Ketchum sprawią, że po plecach nie raz przejdą wam ciarki. Straszy nas obrazem człowieka – najgorszego z potworów, jakie można sobie wyobrazić. Potwór, bo jak inaczej nazwać kogoś, kto zamyka drugą osobę w pudle, więzi przez wiele miesięcy, dręczy fizycznie i psychicznie, gwałci…

Jak na moje nerwy “Prawo do życia” jest trochę za mocne, Ketchum znów lubuje się w opisach wymyślnych tortur dla ciała i duszy. Dokończyłam dzięki temu, że na szczęście, nowela nie jest zbyt gruba. Polecam ludziom o stalowych nerwach i tym, którym podobała się “Dziewczyna z sąsiedztwa”. “Rudy” na pewno spodoba się szerszej liczbie odbiorców.

Advertisements

17 thoughts on “„Rudy” i „Prawo do życia” Jack Ketchum

  1. cosik dla mnie zdecydowanie.. w zasadzie nie brałem pod uwagę póki co tych książek, bo chce się zabrać za cykl kanibalistyczny (yummy!).. ale Rudy wydaje mi się bardzo ciekawy…

    Like

    1. Trochę taki jest, ale nie mocno 😉 Nie jest aż taki brutalny jak “Dziewczyna…” czy “Prawo…”, czyli mi bardziej odpowiada. Ale tobie “Prawo do życia” myślę, ze przypadnie do gustu. A ze w Polsce wydane są w jednym tomie, to możesz chapnąć również i pieska, zamiast raczyć się kanibalistycznymi daniami 😉 😛

      Like

  2. Nie, NIGDY nie przeczytam “Rudego” – już Twój opis doprowadził mnie do bólu brzucha i łzy stanęły mi w oczach. Jak krzywda dzieje się pierdziochom, to nie daję rady…
    Natomiast “Prawo do życia” to ZNOWU historia oparta na faktach – to wydarzyło się naprawdę i kiedyś, jak znajdę, podeślę Ci linka. Ci ludzi wciąż żyją… Koszmar, ale świetnie napisany 🙂

    Like

    1. Olga, nie wiem,czy widziałaś, tam w tekście jest link do artykułu dotyczącego prawdziwej historii.

      Co do Rudego, to rozumiem 🙂 To jakoś dziwnie trudniejsze od mordowania ludzi.

      Like

      1. O! A wiesz, że chyba mi nie o tą historię jednak chodziło! Ketchum ma dwie podobne, równie drastyczne i oparte na faktach – “Prawo do życia” to jedno, a to, o które mi chodziło to “Weed Species” – potworność i równie makabryczne. Nałożyły mi się tytuły 😀

        Like

      2. za Amazonem: “Gratuitous sex and violence overwhelm the slight plot of this shocker about sociopaths and their malignant influence. Its principal characters, Sherry Jefferson and Owen Delassandro, are a pair of perverts who get their kicks from kidnapping, raping, torturing and occasionally killing young female victims before a brush with the law predictably ends their spree. Ketchum (Off Season), who is usually more adroit at using hardcore horror as a vehicle for social commentary, spends most of the story describing the couples’ exploits with pornographic abandon. His half-hearted efforts to show how problems ranging from domestic violence to depraved social indifference stem from the same root cause as Sherry and Owen’s kinks get totally lost in the story’s excesses.”
        Rzeczywiscie brzmi dosc podobnie.

        Liked by 1 person

  3. A ja właśnie zamówiłam sobie “Dziewczynę z sąsiedztwa”, bo Ketchum cały czas za mną chodzi. Co prawda boję się tych okropności, ale z drugiej strony wolę taki horror niż piłę czy inną teksańską masakrę piłą mechaniczną… A po “Rudego” sięgnę jak uporam się z tą – zobaczymy, czy mi podejdzie.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s