Recenzje

„Frankenstein or; The Modern Prometheus” Mary Wollstonecraft Shelley

“Beware; for I am fearless, and therefore powerful.”

Mary Wollstonecraft Shelley urodziła się w 1797 w Londynie, jako druga córka feministki i filozofa. Mary nigdy właściwie nie poznała swojej matki, gdyż ta zmarła wkrótce po urodzeniu córki. Wykształceniem pisarki i poetki zajął się ojciec, wdrażając ją między innymi w tajniki fizyki i chemii. Mary miała do dyspozycji ogromną bibliotekę ojca i często można ja było spotkać czytającą książki przy grobie marki. Swój pierwszy wiersz, młoda poetka wydała już w wieku 10 lat.*

“Frankenstein or; The Modern Prometheus”
(“Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz”) Mary napisała w wieku zaledwie 19 lat! Aż trudno uwierzyć, zwłaszcza, że powieść zyskała sobie miano pierwszej powieści gotyckiej, a Mary tytuł prekursorki gatunku s-f. Historia została zainspirowana opowieściami o duchach i galwanizmie zasłyszanymi podczas konwersacji miedzy mężem Mary, poeta Percy Bysshe Shelley oraz samym Lord Georgem Byronem. (Czytaj więcej tutaj: http://www.biography.com/news/mary-shelley-frankenstein-i-frankenstein-movie)

Doktor Wiktor Frankenstein w ramach naukowych eksperymentów, poszukiwań człowieka idealnego, tworzy potwora – przywraca życie poskładanemu z części ludzkich dziwadle, myśląc, że oszukał śmierć. Potwor nie ma imienia (stąd, często błędnie nadaje się mu imię jego twórcy). Jest wielki, odznacza się karykaturalna fizjonomią, mówi niewyraźnie – naraża go to na kpiny ze strony ludzi, ale przede wszystkim strach – przed tym, co nieznane i inne.

“How can I describe my emotions at this catastrophe, or how delineate the wretch whom with such infinite pains and care I had endeavoured to form? His limbs were in proportion, and I had selected his features as beautiful. Beautiful! Great God! His yellow skin scarcely covered the work of muscles and arteries beneath; his hair was of a lustrous black, and flowing; his teeth of a pearly whiteness; but these luxuriances only formed a more horrid contrast with his watery eyes, that seemed almost of the same colour as the dun-white sockets in which they were set, his shrivelled complexion and straight black lips.”

“He approached; his countenance bespoke bitter anguish, combined with disdain and malignity, while its unearthly ugliness rendered it almost too horrible for human eyes.”

Mimo z miejsca odrzucającego wyglądu, w środku potwor jest podobny do ludzi – to myśląca istota, która tak jak my pragnie bliskości, miłości, akceptacji i zrozumienia. Jednak już w momencie powstania, zostaje mu to automatycznie odebrane i choć stwor stara się zmienić swój los, zapracować na zaufanie, spotyka się z porażką, co jeszcze bardziej go rozwściecza i przygnębia. Nie mogąc poradzić sobie z samym sobą, zaczyna zabijać. Chce wymusić na Frankensteinie, by stworzył mu towarzyszkę życia, żeby nie był taki samotny. Jednak Wiktor jest bardziej przerażony tym, co może się stać, kiedy dwa tak silne stworzenia nawiążą współpracę i nie spełnią jego prośby. Potwor poprzysięga mu zemstę. Okrutną zemstę…

Ilustracja do wydania z 1831 roku

Dla mnie “Frankenstein” to przede wszystkim opowieść o samotności. O tym, jak inność izoluje nas od ogółu społeczeństwa, odbiera podstawowe prawo człowieka – do akceptacji, miłości, przyjaźni. Człowiek to “zwierzę stadne” i niewielu z własnej woli pozbawia się towarzystwa by żyć jak pustelnik. Z prostego powodu: potrzebujemy siebie nawzajem – choćby tylko dla zwyklej rozmowy, ale również dla wsparcia.

Wiktor, mimo całego swojego geniuszu, według mnie był głupcem, który naraził całą swoją rodzinę i bliskich, wiedząc, jak silny i bezwzględny może być samotny potwor, którego stworzył. Nie polubiłam go i nie kibicowałam mu w jego poczynaniach. Większą sympatię miałam do potwora – mordercy.

Tytuł powieści nawiązuje do mitu o Prometeuszu, który stworzył człowieka, dał mu ogień, nauczył go z niego korzystać. Srogo jednak za to zapłacił, gdyż Zeus przykuł go do skały Kaukazu, gdzie codziennie orzeł wyjadał mu odrastającą wciąż wątrobę. Dr Frankenstein również słono zapłacił za swoje eksperymenty, a jak? – tego już dowiedzcie się sami, czytając

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli ktoś z Was chciałby przeczytać po angielsku, możecie to zrobić tak jak ja, dzięki darmowemu ebookowi à
KLIKNIJ TUTAJ. Nie zniechęcaj się po kilku pierwszych stronach, które wydają się trudne, potem jest o wiele łatwiej i czyta się bardzo szybko i płynnie. Historia jest na tyle ciekawa, że niemal zapomina się o tym, iż czyta się w innym języku niż ojczysty. Tym, co nie czują się na siłach, proponuję polską wersję językową, która niedrogo można nabyć tutaj: http://www.nexto.pl/rf/pr?p=84367&pid=160740

 

Moj słownik do książki znajduje się tutaj: https://lolantaczyta.wordpress.com/2015/01/17/slownik-12-frankenstein-m-shelley/

 

 

“The cup of life was poisoned forever, and although the sun shone upon me, as upon the happy and gay of heart, I saw around me nothing but a dense and frightful darkness, penetrated by no light but the glimmer of two eyes that glared upon me.”

 

 

*Informacje biograficzne zaczerpnięte ze źródeł:

http://www.biography.com/people/mary-shelley-9481497#early-life

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mary_Shelley

Advertisements

30 thoughts on “„Frankenstein or; The Modern Prometheus” Mary Wollstonecraft Shelley

      1. Może sobie przypomnisz do następnej soboty 🙂 Musze się w końcu zabrać za pisanie recenzji “Ciemno…” na PKK, tylko ciągle mam coś innego do roboty.

        Like

  1. To jedna z moich najukochańszych powieści grozy ❤ Tu nie ma co odwracać wzroku i udawać, że staroć nie do przeczytania – to lektura obowiązkowa o niesamowitych ładunku tak emocjonalnych, jak kulturowym. UWIELBIAM ❤

    Liked by 2 people

    1. Koniecznie! Zaczęłam bardziej z “poczucia obowiązku” (bo tez nadrabiam klasykę) niż chęci, a okazało się, ze to naprawdę wspaniała historia i świetnie napisana.

      Like

  2. To nawet piękne iż czytałam ta książkę w dwóch wersjach językowych. Po polsku jeszcze w czasach liceum…kiedy to bylo😦
    A po angielsku jakieś 5 lat temu i wtedy odczulam jeszcze bardziej jej klimat. To naprawdę piękna powieść choć tragiczna w swej wymowie, bo gdzie jest granica człowieczeństwa. To co pozornie jest piękne nie zawsze okazuje się być ludzkie. Dziękuję za przypomnienie.

    Like

    1. Może kiedyś, za parę lat, przeczytam po polsku, ciekawa jestem tłumaczenia 🙂

      Doktor Frankenstein według mnie był slaby. I naraził tyle osób, z jakże tragicznymi skutkami dla większości. Mimo wszystko zal mi było monstrum, które nie mogło sobie poradzić z jakże ludzka frustracja i samotnością.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s