Recenzje

„The Snow Child” Eowyn Ivey

It’s a story time! J

Dawno, dawno temu…

No dobra, żartowałam, nie będę wam opowiadać bajek, ale możecie sobie sami przeczytać przed snem. Tu podaję linka do pięknej rosyjskiej baśni o śniegowej dziewczynce. Jest po angielsku, ale bardzo krótka i łatwa, nie powinniście mieć problemu. KLIK DO TEKSTU à “The Snow Maiden”. Legenda głosi, że Snegurochka (Śnieżynka) to córka Dziadka Mroza i Królowej Śniegu. Inna podaje, że matką była Pani Wiosna. Dla tych, którzy chcieliby zgłębić różne wersje kulturowe baśni podaję linka do kilku takich tekstów à “The Snow Child”. Właśnie na ich podstawie amerykańska pisarka Eowyn Ivey napisała swoją własną, bardziej współczesną (zaledwie sprzed wieku ;)) wersję “Dziecka Śniegu” i o niej chcę Wam dziś opowiedzieć.

Alaska 1920 rok. Zima tak mroźna, że czasem strach wystawić nos za drzwi cieplej chaty, by nie narazić się na jego utratę w wyniku odmrożenia. Wszystko spowijają grube warstwy śniegu, wiatr dodatkowo stracą go z drzew prosto na futrzane czapki. Drogi są nieprzejezdne, nawet konie i sanie czasem nie dają już rady. Najbliżsi sąsiedzi oddaleni o około 10 kilometrów. Głusza. Trzeba upolować coś na obiad, bo inaczej można się zagłodzić na śmierć.

Starsze małżeństwo Jack i Mabel przeprowadzili się w ten zapomniany przez wszystkich zakątek, uciekając od ludzi i reszty świata. Mają złamane serca: nie mogą mieć dzieci. Nie mogli już dłużej wytrzymać w “normalnym” świecie, gdzie na każdym kroku pojawiają się niemowlaki, matki chwalą się dorastającymi pociechami, a oni… A oni wiecznie składają w całość wciąż otwierające się rany w sercu.

“Maybe it was a mistake isolating themselves the way they had. Hadn’t they left all that behind to start a new life with just the two of them? I need a peace and quiet, she’d told him more than once. She had withered and shrunk in on herself, and it began when they lost that baby. She said she couldn’t bear to attend another family gathering with all the silly banter and gossip. But Jack remembered more. He remembered the pregnant woman smiling as they stroked their bellies, and the newborn infants wailing as they were passed among relatives. He remembered the little girl who had tugged at Mabel’s skirts and called her ‘Mama’, mistaking her for another woman, and Mabel looking as if she had been backhanded. He remembered, too, that he had failed her, had gone on talking with a group of men and pretending he hadn’t seen.”

Pewnego dnia, Jack i Mabel ulepili bałwana. Och, nie śmiejcie się! Nie takiego zwykłego bałwana z nosem z marchewki. Nadali mu kształt małej dziewczynki. Jack wyrzeźbił jej śliczną delikatną twarzyczkę i zrobił włosy z siana, a Mabel przewiązała jej wokół szyi czerwony szalik i założyła rękawiczki. Jednak następnego dnia śniegowa dziewczynka zniknęła, a po rękawiczkach i szaliku nie pozostał nawet ślad. Czyżby to wszystko im się przyśniło?

Następnego dnia Jack zauważa w lesie dziewczynkę. Ma blond włosy i na pewno nosi ten sam szalik, który Mabel dostała od siostry. (Biedne dziecko, przecież bym jej go oddala, skoro jej zimno – powiedziała Mabel, kiedy o tym usłyszała.) Za dziewczynką, podażą rudy lis. Prawie jak pies. I tak jak chłopiec oswajał lisa w “Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry, tak Jack zaczyna “oswajać” dziewczynkę.

Pojawienie się Fainy, (bo tak później przedstawiła się dziewczynka), było najcudowniejszym wydarzeniem dla pary. Nareszcie mieli kogoś, kogo mogli kochać, o kogo dbać… Dziewczynka była bardzo niezależna i nie zostawała długo w chacie Jacka i Mabel, wciąż wracała do lasu. Początkowo, myśleli, że to dziecko sąsiadów, ale przyjaciele zapewnili ich, że w okolicy nie ma żadnych blond dzieci. Mabel za to, doskonale pamiętała rosyjska baśń o Snegurochce, którą ojciec czytał jej w dzieciństwie…

Recently Updated

Debiutancka powieść Eowyn Ivey balansuje na granicy dwóch światów: realnym i baśniowym. Autorka w cudowny sposób zabiera nas w śniegi Alaski, jednocześnie nie pozwalając zapomnieć o magii płynącej ze starej baśni. Czytając, nie jesteś pewien, czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy też znalazłeś się w swoim dziecięcym łóżku i rodzic opowiada ci bajkę pełną tajemnic i magii. Wspaniale napisana, wciąga, oplata i nie puszcza aż do końca, a refleksje na jej temat będą Ci towarzyszyć przez cały dzień. Niedługie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się płynnie i szybko bez względu na to, że wydaje się być dość gruba (mój biblioteczny egzemplarz ma 423 strony wraz z zawarta na końcu baśnią “Little Daughter of Snow” by Arthur Ransom).

Polecam przede wszystkim miłośnikom bajkowych opowieści i śniegu J

012015_1122_thesnowchil2 (1)

 Za podpowiedź dziękuję Lunafly z bloga storyland14ß klik

 

Ebooka można zakupić tutaj: “Dziecko Śniegu” Eovyn Ivey. Obecnie jest trochę wyższa cena, ale niedawno kosztowała ok. 22 złotych, więc polujcie na przecenę.

Do posłuchania w czasie wieczornego czytania baśni, aria z opery “The Snow Maiden”, wykonanie Irina Zhurina

Dłuższy kawałek Tchaikovsky

 

Advertisements

27 thoughts on “„The Snow Child” Eowyn Ivey

    1. Ja akurat w realu sniegu nie cierpie, wiec nie mam pretensji o jego brak 🙂 ale w literaturze jak najbardziej – uwielbiam 🙂
      To jest cos zupelnie innego niz dotychczas czytalam. Moze sie spodobac i Tobie i zonie 🙂

      Like

  1. I miałam rację, ta książka naprawdę pasuje do zimowego czytania. Dziękuję za wspomnienie o mnie w recenzji i dodatki muzyczne, świetnie się słuchało w trakcie czytania Twojej recenzji. 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s