Recenzje

„S.” J.J. Abrams, Doug Dorst

Siadłam dziś rano (właściwie to już było wczoraj, tylko musiałam przerwać pisanie
;)) przy biurku i dumam, od czego by tu zacząć. Zgubiłam pierwotne notatki do “S.”, bo zapisane były na tablecie (tam najwygodniej, kiedy czytam w łóżku, a najdzie mnie jakaś myśl), więc próbuję sobie przypomnieć, co też takiego przyszło mi do głowy na samym początku, że zapisałam aż pól strony. Siedzę i myślę. Dopiero po wielkim kubasie kawy olśniło mnie: ty nie myśl, tylko siadaj i pisz, głupolu (no dobra, nazwalam siebie trochę brzydziej, ale nie musicie wiedzieć jak). Bo przecież “Inspiration, does exist, but it must find you working”, jak podobno mawiał Picasso.

I zdaje się, że miał rację…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

“S.” to chyba najkrótszy tytuł w historii literatury. Co oznacza? Cóż, jeśli powiem Wam to teraz, nie będzie zabawy z książką. A gwarantuje, że w tej jest jej mnóstwo. “S.” to przygoda! To książką w książce, wielowątkowa, wielopłaszczyznowa. Kilka historii splatanych ze sobą, które demaskujemy stopniowo, ciesząc się coraz to nowymi szczegółami, odkryciami. Tu możesz się poczuć jak zdobywca skarbów. Jest nawet statek, wzburzone może i niebezpieczeństwo, jak w starych dobrych przygodówkach o poszukiwaczach piratach J

Ale dla nas skarbem jest sama książką. S jak skarb 😉

 

 

 

 

 

JJ. Abrams – amerykański producent filmowy, scenarzysta, reżyser… Na swoim koncie ma takie dzieła jak: “Amaggedon”, “Star Trek”, “Lost”, “Mission Impossible III”. Podjął on współprace z amerykańskim pisarzem Dougiem Dorstem, a rezultaty tego projektu możemy podziwiać teraz w formie tej niezwykłej książki.

Gdyby nie Olga z Wielkiego Buka i jej recenzja parę miesięcy temu: koniecznie przeczytajcie! <– klik, pewnie nawet bym nie wiedziała o istnieniu tej książki. Znaleziona przypadkiem w czasie jednej z moich wypraw do antykwariatu – gdybym nie wiedziała, co to za skarb, to pewnie bym ją odłożyła z myślą: “E tam, taka pomazana! I to długopisem! Jak można bazgrać długopisem po książce!? Ołówkiem, to jeszcze tak, ale długopisem?! Skandal!” Zresztą, sami zobaczcie:

 

 

Kiedy wyjmiesz “S.” z pudełka, okazuje się, że tak naprawdę zawiera zupełnie inną książkę. “Ship of Theseus”, głosi tytuł, którego autorem jest V.S. Straka. To książką z 1949 roku i została ukradziona z biblioteki, bo jak głosi obecny “właściciel”: marnowała się tam.

Porobiłam mnóstwo zdjęć, ale one chyba nie oddadzą tak istoty i piękna tego projektu. Dlatego wrzucam krótki filmik. Wybaczcie jakość, ale to pierwszy raz, jak się czymś takim zajmuję, a w dodatku mam niepewną rękę do kamery. Najważniejsze, że jest kawałek książki, czyli to, co chciałam wam pokazać J

 

Główny wátek to historia tajemniczego S. – postaci, która sama do końca nie wie, kim właściwie jest. Również autora “The Book of Theseus” V.M. Straka owiewa mgła tajemnicy. Jest wiele teorii skłaniających się, iż to pseudonim rożnych, mniej lub bardziej znanych autorów, ale żadna nie jest poparta dowodami. W dodatku, nie wiadomo na pewno, czy autor żyje, lub jak zmarł. Dwoje studentów, Jen i Eric, korespondując ze sobą na kartach powieści prowadzą dochodzenie dotyczące tajemniczego S. oraz samego Straki.

W trakcie śledztwa Jen i Eric zdradzają nam coraz to więcej detali własnego życia. Jego przebieg ja sama obserwowałam z większą ekscytacja niż samą treść “The Book of Theseus”. Może, dlatego, że jest bardziej współczesna, więc i bardziej mi bliska. Muszę przyznać, że w pewnym momencie wspólna historia Jen i Erica, w moim przypadku, zdominowała całość. Już mniej zajmowałam się główną historią, ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów “z marginesów”. A może to właśnie była główna historia? Chyba na tym polega fenomen tej książki, dla każdego coś ciekawego: możecie wybrać miedzy historią S., tajemnicą Straki, jako autora i zwyczajnego człowieka, lub zatracić się w problemach marginesowej młodzieży. Albo śledzić wszystko równolegle. To książką w książce i książką pogania – tak zareagowałam po recenzji Olgi i potwierdziły się moje przypuszczenia.

Dodatkowo ilość niespodzianek, jaka pojawia się w trakcie nie pozwoli się wam nudzić. Pocztówki, zdjęcia, stare wycinki z gazet, kopie dokumentów, listy… Można powiedzieć, że “S.” to skarb. Skrzynka pełna klejnotów do odkrywania i podziwiania. Ba! Jest nawet morze, wyspa, tajemniczy bohaterowie.;)

“What begins at the water shall end there. And what ends there shall once more begin.”

 

A jak to czytać, żeby się nie pogubić?

Ja, niestety, nalezę do osób, które łatwo się rozpraszają, więc ilość dodatków (najbardziej mi tu pasuje słowo “distraction”, ale nie potrafię znaleźć polskiego odpowiednika, który oddawałby jego istotę) sprawiła, że “S.” było dla mnie dość trudne w odbiorze. Fascynujące, ale trudne. Początkowo czytałam równolegle: druk i marginesy, na zmianę, plus dodatki. Potem starałam się, czytać najpierw dwie strony druku, a następnie komentarze i adnotacje studentów. Wy musicie sami sobie wypracować najlepszą dla Was metodę, bo każdy na pewno będzie odbierał trochę inaczej. Ja za jakiś czas będę musiała jeszcze raz przeczytać rdzeń, czyli całą historię drukiem, bez rozpraszania się niespodziankami po drodze, bo właśnie z tego najwięcej straciłam za pierwszym razem.

 

Jeśli uda wam się dostać “S.”, nie zawahajcie się przed zakupem. To coś zupełnie innego, cudownie odbiegającego od tradycyjnej książki. Dostarczy wam wielu godzin zabawy i emocji. Niestety, na razie nic mi nie wiadomo o polskim przekładzie (to na pewno będzie bardzo trudne i czasochłonne przedsięwzięcie).

 

 

Advertisements

7 thoughts on “„S.” J.J. Abrams, Doug Dorst

  1. AAA! Jaka wielka radość, że Ty również się zachwyciłaś! :* ❤ Ta książka to cudeńko, skarbnica wspaniałych wątków ❤ Na pewno wrócę do niej jeszcze nie jeden raz, żeby odkryć ją na nowo ❤

    Like

    1. Zachwycilam. To niezwykla ksiazka 🙂
      Ja musze wrocic, zeby od nowa przeczytac glowna historie (znaczy sie ta zwyklym drukiem). Zbyt latwo sie rozpraszam, mam wrazenie, ze za duzo mnie ominelo w czasie czytania.

      Like

    1. Podobno nie jest latwo ja dostac na miejscu, ale na pewno mozna zamowic do ksiegarni. I Amazon tez ma, jakby co. Tylko ostrzegam, ze do tanich nie nalezy (ja mialam szczescie dostac w Charity Shop – ktos nie wiedzial, jaki skarb oddaje). Jednak, mimo tych trudow, warto ja zdobyc, to naprawde niezwykla ksiazka, dostarczy ci mnostwa emocji.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s