Recenzje

„Barracuda” Christos Tsiolkas

Christosa Tsiolkasa poznałam dzięki miss attitude. Jego “Klaps” zachwycił również i mnie (moja recenzja “Klapsa” TUTAJ), więc kiedy w bibliotece wpadła mi w ręce “Barracuda”, wzięłam bez namysłu. Nie żałuję, bo to dobra książka, ale niestety, nie dorównała wcześniejszej powieści Tsiolkasa.

Danny Kelly pochodzi z niezbyt zamożnej rodziny, ale ponieważ wyróżnia się od rówieśników pod względem sportu, udaje mu się zdobyć stypendium i dostać do prestiżowej szkoły średniej. Chłopakowi ciężko odnaleźć się w nowym środowisku (szkołę nazywa obraźliwie Cunts College), ale ponieważ jego zadaniem jest skupić się na treningach pływackich, nie będzie się nimi zbytnio zajmował, tworząc pancerz, coraz bardziej odgradzając się od rówieśników, którymi pogardza, (a w skrytości chyba też zazdrości).

Danny ma jeden cel – dostać się na Olimpiadę. Żeby go osiągnąć, bardzo ciężko pracuje, trenując przynajmniej po 4 godziny dziennie, dbając o ciało, zachowując odpowiednią dietę. Dyscyplina – bez niej sportowiec nie ma szans daleko zajść. Ale przecież równie ważne jest wsparcie. Danny może liczyć na matkę, która wstaje razem z nim o 4.30 nad ranem, żeby zawieźć go na basen. Rodzeństwo go podziwia, ale ojciec tylko przykro komentuje wysiłki syna, doprowadzając do konfliktu miedzy nimi. Nawet dorosłemu człowieku ciężko byłoby sprostać takiej dyscyplinie i oczekiwaniom rodziny, trenera, szkoły, kolegów, więc jakże trudne będzie to zadanie dla nastolatka.

Treningi pływackie, podporzadkowanie wszystkiego przyszłości, tj. udziału w Olimpiadzie, jest pretekstem do pokazania zmagań z własnym sobą, radzenia sobie z problemami, zawiedzionymi oczekiwaniami, wstydem, porażką, sukcesem i sławą. Mimo, że “Barracuda” to cegłówka (513 stron), przeczytałam ją dość szybko (na pewno wpływ na to miał upływający termin biblioteczny ;), ale nie tylko) . Czytelnicy muszą przygotować się na język kolokwialny, (jednak jest tu zdecydowanie mniej wulgaryzmów niż w “Klapsie”) oraz 2-3 ohydne sceny seksu (tak ku przestrodze ;)). Danny jest homoseksualistą, ale jego orientacja seksualna jest jakby zepchnięta na dalszy plan. Podoba mi się, że autor nie zrobił z tego wielkiego halo i myśli przewodniej powieści. Ważniejsze tutaj są jego relacje z bliskimi, praca nad sobą, psychologiczne aspekty dorastania w brzemieniem, jakim jest pokładanie w nim wielkich nadziei.

Dziwnym i według mnie niewiele wnoszącym zabiegiem okazała się podwójna narracja. Z jednej strony jest Danny, opisujący swoje przeżycia w pierwszej osobie, z drugiej, jest niezależny narrator w trzeciej osobie. Nie jestem pewna, co miał autor na myśli, bo prawie nie zwróciłam uwagi na te zmiany. Zauważyłam za to spory chaos, jakby ułamki opowieści zostały rzucone na środek stołu i wklejone w całość, dokładnie tam gdzie upadły. No dobrze, może troszkę przesadziłam, jest tam jakaś swoista metoda chronologii wydarzeń, ale nadal sprawia to wrażenie małego chaosu 😉

“Barracudę” poleciłabym osoba zainteresowanym sportem, lubiącym powieści o zabarwieniu psychologicznym, a także rodzicom, ku przestrodze – by mieli świadomość, jaką odpowiedzialność niesie ze sobą wychowywanie dziecka najlepszego w jakiejś dziedzinie (niekoniecznie w sporcie).

Advertisements

4 thoughts on “„Barracuda” Christos Tsiolkas

    1. Ciesze się 🙂 Ma swoje wady, ale mimo wszystko czyta się szybko i z zainteresowaniem. Problem tylko w tym, ze chyba jeszcze nie ma polskiego wydania tej książki.
      Za to na pewno znajdziesz Klaps po polsku 🙂

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s