Książka vs. Film

„Długi wrześniowy weekend” Joyce Maynard

Maynard Joyce “Długi wrześniowy weekend” (również pod innym tytułem “Ostatni dzień lata”) to już czwarta w tym roku książka z listy Pingerowego Klubu Książki, który prowadzę z miss attitude. Wybrana w kategorii literatura piękna, w pełni oddała, to co według mnie powinna sobą reprezentować.

Joyce Maynard, amerykańska autorka znana miedzy innymi ze swojego związku z J.D. Salingerem (na temat Salingera koniecznie poczytajcie tu: Literackie skarby świata całego), napisała książkę niezwykłą. Magiczną, choć magii tu nie uświadczysz. Ciepłą, choć zamiast opowieści o szczęśliwym dzieciństwie, mamy smutne historie dotyczące rozbitej rodziny. Więc, co takiego spodobało mi się w “Długi wrześniowy weekend”?

Henry ma 13 lat. Ojciec zostawił jego i matkę, zamieszkał ze swoją nową rodziną. Przedstawił nawet Henry’emu jego nową malutką siostrę, Chloe. Ale chłopiec jakoś nie czuje z nią pokrewieństwa. Henry mieszka z mamą i chomikiem Joe. Adele, jego matka to ekscentryczka, nie ma przyjaciół, nie chodzi już na randki. Praktycznie nie wychodzi z domu. Jak już musi iść do sklepu, czy do banku, wiezie tam syna i czeka w samochodzie, aż ten załatwi sprawunki. Chłopak nie jest lubiany w szkole. Dla innych dzieciaków mógłby nie istnieć. I on o tym dobrze wie. To, że wkroczył wiek dojrzewania płciowego wcale nie pomoże mu odnaleźć się w środowisku rówieśników.

Nigdy nie zwracają uwagi na dzieci – mówiła. – Tak jakby samo urodzenie dziecka było już wielkim osiągnięciem, a cała reszta jest kieratem, przez który muszą przebrnąć jak najmniejszym nakładem sił, karmiąc dzieci wodą sodową i puszczając im bajki na wideo (to właśnie stawało się coraz bardziej popularne). Czy już nikt nie rozmawia ze swoimi dziećmi? – pytała.

***

Nienawidziłem baseballu, ale czasami nienawidziłem również tego, że matka we wszystkim, co robią inni ludzie, szukała czegoś, co dowodziłoby, że nie jest to rzecz w naszym typie. I dlaczego ci ludzie także nie byli w naszym typie.

Kluczem do zrozumienia zarówno Henry’ego oraz jego matki jest Frank. Poznali go podczas jednej z wypraw do sklepu i pozwolili mu zamieszkać u siebie na ten długi wrześniowy weekend, kiedy przypada amerykańskie święto pracy. Poprzez pierwszoosobową narrację Harrego, będzie nam dane poznać, co kształtowało chłopca przez te wszystkie lata i jaki wpływ na jego przyszłość będzie miało poznanie Franka. Autorka niezwykle dokładnie opisała wewnętrzne skargi nastolatka, wpływy, jakie wywierają na nim inni ludzie, wierność matce, której stronę, zawsze obiera, nawet, jeśli nie jest pewien, czy ta ma rację.

Ściana między nami była tak cienka, że leżeliśmy niemal obok siebie. Doskonale wyczuwałem jej samotność i tęsknotę, zanim jeszcze potrafiłem nazwać te uczucia. Tak naprawdę chyba nigdy nie chodziło o mojego ojca. Patrząc teraz na niego, trudno mi wyobrazić sobie, że kiedykolwiek był wart mojej matki. To miłość była tym, co naprawdę kochała.

Powieść była dla mnie sporym zaskoczeniem. Po doświadczeniu z “Wodą dla słoni” Sary Gruen bałam się, że to będą kolejne flaki z olejem. Ale nie. Wciągnęła mnie momentalnie. Urzekła mnie naiwność bohaterów, niewiarygodność wydarzeń, a nawet tego, co niezbyt rozgarnięta matka opowiadała chłopcu. To był dla mnie inny świat, który chłonęłam z każdą stroną.

Nie możesz jej za to winić – powiedziała. – To tak jakby on rzucił na nią jakiś urok. Można powiedzieć, że ją zahipnotyzował. Tacy mężczyźni używają swoich penisów zamiast starych zegarków na łańcuszkach.

A poza tym, to myślałam, że Frank będzie kosmitą. No nie śmiejcie się. Początek książki był tak dziwny że naprawdę takie były moje przypuszczenia 😉

“Labor Day” doczekała się swojej ekranizacji w 2011 roku, w reżyserii Jasona Reitmana, (reżyser filmu “Juno”). W główne role wcielili się: Kate Winslet, Josh Brolin, Gattlin Griffith jako młody Harry i Toby Mcguire jako jego dorosłe wcielenie.

Zmiany nie są rażące, ale film nie jest porywający. Książka, według mnie była o niebo lepsza.

Różnice: Według mnie, Frank na początku filmu był za bardzo “zły”. W książce szybko wydał mi się sympatyczny i niegroźny, (choć oczywiście nie na tyle, by go od razu zaprosić do domu na weekend ;)) W filmie Adele była bardziej pod presją, w strachu o syna, dlatego zgodziła się żeby nieznajomy wsiadł z nimi do samochodu. W powieści natomiast nie było to aż tak wyraźne i uznałam, że Adele to po prostu ekscentryczka i dlatego zgodziła się na ten niecodzienny układ. A może to tylko ja tak odebrałam?

Film jest trochę nudnawy. I to wcale nie, dlatego, że już wiem, co się stanie. Po prostu się wlecze. W dodatku, (tu uprasza się fanki o powstrzymacie od obrzucenia mnie zgniłymi pomidorami), bardzo nie podobała mi się Kate Winslet. Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad tą panią, a tu tylko potwierdziło się moje wcześniejsze zdanie, że ta aktorka dobra jest tylko w robieniu zatroskanej miny – zawsze takiej samej. Okej, dobra, powiedziałam to, mam nadzieje, że przeżyję następną dobę 😉

Advertisements

15 thoughts on “„Długi wrześniowy weekend” Joyce Maynard

  1. Film widziałam – nie rzucił mnie na kolana, delikatnie rzecz ujmując, a książkę już dopisałam do kwietniowej listy. Skoro jest o niebo lepsza, to na pewno warto po nią sięgnąć 🙂

    Like

  2. Tez widziałam film. Zdecydowanie zgadzam się NUDA☺ a co do pani W to i tutaj się zgodzę, nigdy nie uchodziła w moich oczach za piękność czy kogoś bardzo utalentowanego, taki typ bladej Angielki ot, co ☺

    Like

  3. To by była dopiero heca, gdyby się okazał kosmitą! Będąc na świeżo po absurdalnej „Szmirze” mam dużą tolerancję na tego typu zagrywki, więc potrafię sobie to wyobrazić 😀 Może zaoszczędziłoby im to wielu problemów, zabrałby Adele i Henry’ego na swoją planetę i nikt już nigdy by ich nie znalazł 🙂 Co tam Kanada!

    A ja akurat Winslet lubię, ma w sobie coś takiego ciepłego. I Josha Brolina też lubię, odkąd go zobaczyłam w „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Ogólnie na film patrzę trochę łaskawszym okiem niż Ty 🙂 Ale bez obaw, zgniłe pomidory w ruch nie pójdą 😀

    Ślę moc podziękowań za reklamę Literackich skarbów 🙂 I życzę Ci pięknego świątecznego dnia (nie wiem, jaka pogoda u Ciebie, ale u mnie w Krakowie tegoroczny Dzień Kobiet jest wyjątkowo ładny!).

    Like

    1. Myślę, ze motyw kosmiczny nadałby ciekawej nutki całości 😉 Choć wtedy to już byłaby zupełnie inna książką 🙂

      Za polecanki, nie ma za co. Wyznaję zasadę, że zawsze warto przekazywać dalej dobre teksty 🙂 Tak jak i dzielić się dobrymi ksiazkami.

      Dziękuję za życzenia. Wzajemnie. Pogoda u nas dziś ładna, ale ja w sumie w kuchni urzęduję itp. No właśnie! Pędzę, bo mi jeszcze coś wykipi 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s