Recenzje

„Komisarz Mortka” (#1 i #2) Wojciech Chmielarz

Wojciech Chmielarz? Pierwsze słyszę!

Przecież mówiłam, że mam spore zaległości we współczesnej polskiej literaturze gatunków wszelakich. Chmielarza podsunął mi TAKITUTAKI, który zdążył już opisać dotychczasowe 3 części przygód komisarza Mortki (jego recenzje czytaj TUTAJ). A ja od niego zgapiłam i też się zaczytuję. Bo to bardzo dobre jest J

Fanpage autora pod obrazkiem (klik)

Za pierwszą część, “Podpalacz”, zabrałam się z pewnym strachem w sercu. Okropnie boję się ognia, a ponieważ żyję w kraju piromanów, przeżyłam już dwa pożary. Obawiałam się, że opisane w książce sceny będą mi się śniły po nocach, ale chęć poznania Kuby Mortki, była silniejsza. Zwalczyłam strach i zabrałam się za czytanie. I przepadłam! Na szczęście jednak nie śniło mi się nic związanego z ogniem.

Wrażenia początkowe nie było zbyt pozytywne: policja w stolicy to banda chamów i prostaków. Klną, obrażają siebie nawzajem, a potem obrażają się jak panienki.

Przykład:
Gruda spojrzał rozzłoszczony na Mortkę.

– Jak nie chcesz, żebym ci opowiedział, co wiem o Kameronie, młody, to nie. Zbieram się.

No tak. Jak nie to nie. Zabieram swoje zabawki i idę się bawić na własne podwórko. Brakowało jeszcze, żeby jeden drugiemu język wytknął 😛 😀

Komisarz Jakub Mortka to taki sobie zwyczajny glina. Niczym się właściwie nie wyróżnia w tłumie szaraczków i może, dlatego wydał się taki prawdziwy. Za to wyróżniają się ludzie, których dane jest mi napotkać na jego drodze. I może właśnie na zasadzie kontrastu – Mortka da się lubić J Jest trochę nierozgarnięty, wciąż zapomina o płaceniu alimentów na dzieci. Ale dzieci kocha i troszczy się o nie. Tylko ma za dużo na głowie – typowy pracoholik. I wydaje się, że nie przepada za ludźmi…

Mam wrażenie, że wszyscy, których spotyka Mortka to imbecyle lub co najmniej ludzie niegodni uwagi, buractwo, którym Mortka pogardza już na dzień dobry, zanim tak naprawdę dane nam jest ich poznać. Jak na poczciwca, na jakiego autor chyba starał się go wykreować, ma on bardzo niskie zdanie o innych ludziach, także tych z jego bliższego otoczenia. W miarę czytania to wrażenie trochę się zaciera, ale Mortka nadal pozostaje z lekko skwaszoną miną 😉

W “Podpalaczu” mamy do czynienia z seryjnym piromanem. Podczas trzeciej z jego akcji ginie mężczyzna, a jego żona zostaje dotkliwie poparzona. Kobieta okazuje się być znaną piosenkarką, która do złudzenia przypomina naszą niezwykle zdolną polską artystkę – Mandarynę 😉 <– KLIK!

Sprawa zaczyna mocno śmierdzieć i Mortka ma z nią niemały zgryz.

Jak złapiecie “Podpalacza” w swoje ręce, upewnijcie się, że macie dużo czasu i nikt wam nie będzie przeszkadzał, bo naprawdę trudno będzie Wam się od tej książki oderwać. Akcja może nie leci do przodu, jest za to fajnie wyważona, przeplatana przemyśleniami Mortki prowadzącymi do rozwiązania zagadki. Mamy kilka fałszywych tropów, które sprawiają, że powieść staje się bardziej interesująca i choć niektórych rzeczy można się domyśleć, ogólne wrażenie jest po prostu bomba.

Nie lubię czytać książek z serii jednej po drugiej, wolę zrobić sobie przerwę i wrzucić pomiędzy nie coś z zupełnie innego gatunku. Tu jednak bardzo szybko zabrałam się za drugą część przygód komisarza o sympatycznym nazwisku 😉

W “Farmie lalek”, Mortka został oddelegowany “za karę” do Krotowic w Karkonoszach. Kiedy on jest na zesłaniu, byłą żonę bzyka mu jej nowy facet, (a ona wydaje się być z tego zadowolona), dzieci zaś oddalają się od niego coraz bardziej. Pochłonięty pracą Kuba nie robi właściwie nic, żeby zmienić ten stan rzeczy. Przygląda się tylko z żalem, jak jego życie zamienia się w ruinę.

Zaginęła jedenastoletnia dziewczynka. Właściwie to dwie, ale o tej drugiej się nie mówi, bo to Romka. Do porwania, gwałtu, a nawet mordu na obu dziewczynkach, przyznaje się znany w regionie pedofil. Czy to nie za proste? Ale sprawy się komplikują (nie oszukujmy się, jakby nie były skomplikowane, to już dawno odłożyłabym książkę ;))

(Tu od razu przyszło skojarzenie z “Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, ale na tym w sumie koniec skojarzeń.)

Policja z małego miasteczka, zupełnie nieprzystosowana do tak zawiłego śledztwa chętnie korzysta z doświadczenia Mortki, pozwalając mu prowadzić dochodzenie. Jest to o tyle trudne, że społeczeństwo Romów nie chce z nim nawet rozmawiać. Stronią od policji, zasłaniając się romanipen – romskim kodeksem, którego zasady zabraniają Cyganom miedzy innymi współpracy ze stróżami prawa.

– Jesteśmy dla nich nieczyści – przerwał mu w pół słowa Lupa.

– Mają coś takiego, co nazywają romanipen. To rodzaj kodeksu honorowego. Według niego każdy, kto współpracuje z policją, podpada pod wielkie skalanie. Nie wiem, jak oni to nazywają po swojemu. Po prostu taki Cygan sam staje się nieczysty. Hańba spada na niego i na jego rodzinę, a on sam przestaje być Cyganem.

– Co takiego?

– Kuba, sam tego dobrze nie rozumiem, ale tak właśnie jest. Jeśli jakiś Cygan współpracuje z policją, przestaje być Cyganem. Nie można z nim jeść, mieszkać, rozmawiać. Wyrzuca się go poza nawias społeczności. Dożywotnio. To najcięższa kara.

Ale kiedy Mortka odnajduje jedną z dziewczynek żywą, za to w towarzystwie czterech martwych kobiet, sprawy nabierają nieoczekiwanego tempa. Kto zabił kobiety i jak 11-latka znalazła się w starej sztolni? Kto jeszcze jest w to wszystko zamieszany? Zaangażowanie Kuby w pracę może i jest niezdrowe dla niego samego i jego rodziny, ale przynajmniej może się jakoś przysłużyć społeczeństwu. Na szczęście, nasz komisarz już nie raz pokazał, że potrafi radzić siebie w ekstremalnych sytuacjach i rozwiązać niejedną trudną sprawę.

Ja jestem zachwycona ta serią, a i Wam bardzo polecam. Przede mną jeszcze trzecia część przygód Jakuba Mortki: “Przejęcie”, za którą zabiorę się tak szybko, jak tylko będzie to możliwe.

Zrobiła obrażoną minę, a zaraz potem uśmiechnęła się uroczo.

– W takim razie niech pan mi opowie coś o sobie.

– O sobie? Nie ma we mnie nic ciekawego.

– O! Co za szczerość. A podobno każdy człowiek nosi w sobie jedną dobrą książkę.

– Nie ja.

(plus za poczucie humoru 😉

Aha! Chodzą słuchy, że “Farma lalek” ma zostać niedługo zekranizowana. Szkoda, że nie lecą po kolei, ale i tak chętnie obejrzę

Panie Chmielarz, dołączył pan do grona moich ulubionych młodych polskich autorów (z przerażeniem sprawdziłam datę urodzenia – młodszy ode mnie! A ja jeszcze żadnej książki nie wydałam!)

Trzecia część cyklu tutaj: Przejęcie

Advertisements

19 thoughts on “„Komisarz Mortka” (#1 i #2) Wojciech Chmielarz

    1. Hahah! Zbuki to nie 🙂 ale wiesz co? Zaczęłam trzecią część! Miałam tylko jeden rozdział – sprawdzić “z czym to się je”. I kurde, przepadłam. Zaraz wracam do książki 🙂 Wszystko Twoja wina 😀 😀 😀

      Like

  1. Dla mnie jeden z lepszych polskich ostatnio, polecam zwłaszcza “dwójkę”, bo jednak ostatni trochę mi nie leży (wciąż się zabieram do napisania swoich wrażeń), ale i tak nie jest źle, zwłaszcza na tle innych polskich produkcji.
    Co do wieku autora – mam tak samo 😉 I jeszcze się okazało, że mamy wspólnych znajomych, a ściślej rzecz biorąc znajomą, bo pracowałem niegdyś z Martyną, wymienioną w podziękowaniach “Przejęcia”..
    Nie wiem czy znasz, ale polecam Hagena, wydawanego w Mrocznej serii WAB. Choć ostatnio nic nie pisze, to podobny klimat jak u Chmielarza.

    Like

    1. Autor jest trzy lata młodszy ode mnie i ma taki dorobek! Przeraża mnie to. Podobnie zresztą z Mrozem, który jest chyba jeszcze młodszy, o ile się nie mylę 😉 Mogę się usprawiedliwiać tylko tym, że przecież zawsze mówiłam, że będę pisać na emeryturze, kiedy wreszcie będę miała na to czas 😉

      Na pewno zwrócę uwagę na Hagena, bo Chmielarz niezwykle mi przypasował (przyznaję – już zaczęłam podczytywać trzecią część, więc zdaje się, że wieczór mam zaplanowany) 😉

      Napisz wreszcie te wrażenia z Mortki. Jestem bardzo ciekawa na co ty zwróciłeś uwagę.

      Like

      1. No, między mną a Chmielarzem jest 4 lata, więc czuję się jeszcze gorzej 😉 A Mróz to jeszcze chyba 30 nie ma (internety mówią że 28), ale zjechałem “Parabellum” i już nie sięgałem po inne, nie mój klimat, choć facet próbuje różnych gatunków. A jak ktoś chce pisać dobrze o wszystkim, to właściwie nie pisze dobrze o niczym. No, ale to moje osobiste zdanie.
        Co do Chmielarza – pisałem o debiucie tutaj https://krzysztofmroczko.wordpress.com/2014/04/28/wojciech-chmielarz-podpalacz/ (sorki za spam), ale wówczas nie znałem dalszego ciągu – a w części następnej autor zmierzył się z kwestiami społecznymi jeszcze bardziej, a to cenię, zmanierowany skandynawskim kryminałem. O części najnowszej zaś napiszę niebawem, trochę rozczarowany jednak jestem. Choć na tle większości tytułów 2014 roku i tak jest lepiej niż dobrze. Choć oczekiwałem rewelacji, szczerze mówiąc.

        Like

  2. Hagen to pseudonim Leszka Talko, znanego m.in. z felietonów z weekendowej Wyborczej. Na początek polecam oczywiście początek, bo z 3 książek o Nemhauserze każda jest dobra. “Granatowa krew rozpoczyna cykl, potem jest “Ostatni sprawiedliwy” i “Długi weekend”, o których pisałem u siebie (problem ze znalezieniem może wynikać z faktu, że było to w czasach, kiedy tytuły recenzji nie były jedynie związane z tytułami książek). Oto one: https://krzysztofmroczko.wordpress.com/2013/08/26/ostatni-sprawiedliwy/
    https://krzysztofmroczko.wordpress.com/2013/09/12/a-to-polska-wlasnie/
    Moje spostrzeżenia to jedno, warto sobie wyrobić własną opinię.

    Like

    1. O, dzięki. Poczytam jutro.
      Jasne, tylko ja lubie najpierw sobie poczytać recenzje na blogach, zanim sama się zabiorę za książkę, bo “opisy z okładki” często wprowadzają w błąd. Zresztą, po coś te recenzje też piszemy 😉

      Like

  3. PS. sorki, oczywiście “Ostatni sprawiedliwy” to tytuł mojej recenzji, a kolejność książek to “Granatowa krew”, “Długi weekend” i “Dzień zwycięstwa”. Przepraszam za zamieszanie, pośpiech i odpisywanie w 7 różnych miejscach robi czasem zamieszanie w głowie.
    Życzę przyjemnej lektury.

    Liked by 1 person

  4. Ja właśnie zaczęłam przygodę z Chmielarzem 😉 I też od Podpalacza, żeby nie mieszać serii, choć temat podpaleń niekoniecznie mnie interesuje. Liczę jednak, że przepadnę tak, jak Ty 😀

    Muszę przyznać, że masz tak cudownie dynamiczne i barwne recenzje, że aż żałuję, że nie trafiłam do Ciebie wcześniej!

    Liked by 1 person

    1. Dziękuję Ci, kochana 🙂 A właśnie mówiłam miss attitude, że jestem łasa na komplementy, hehe.

      Mam nadzieję, że przepadniesz z komisarzem Mortką – ty nie ma żadnego słodzenia, ani bawienia się w supermenów (no dobra, to ostatnie tylko odrobinkę ;)), dlatego czyta się naprawdę świetnie. Jestem w połowie ostatniej części i mam nadzieje, że jeszcze przed wyjazdem do PL uda mi się wrzucić kilka słów o kontynuacji 🙂

      Like

  5. Co tam nie wydana książka, grunt, że 10 w szufladzie i w każdej chwili można je wydać:D O Mortce już słyszałem i na pewno jest teraz wyżej na liście do przeczytania od Miłoszewskiego:)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s