Recenzje

„Przejęcie” (Jakub Mortka #3) Wojciech Chmielarz

Przeczytanie po kolei wszystkich części serii zawsze przyprawia mnie wielką dumę i zadowolenie. To takie śmieszne uczucie “spełnionego obowiązku”, choć przecież czytanie nim nie jest (chyba, że mówimy o nudnych szkolnych lekturach), to i tak to uczucie pojawia się, przy ostatniej stronie serii. Podobnie mam, gdy uda mi się przeczytać wszystkie wydane dotychczas powieści ulubionego autora (jak np. John Irving – nie przeczytałam tylko autobiografii “Moje filmowe perypetie”, bo nie tak łatwo ją znaleźć). Prawie jakbym zrobiła coś dla potomności i oczekiwała oklasków! 😀 A tak naprawdę, przecież nikogo to nie obchodzi 😉

“Przejęcie”, trzecia część przygód Jakuba Mortki zaczyna się od sceny “polowania” na dyskotece w małej miejscowości. Polaco szuka ludzi młodych, pięknych i naiwnych, najlepiej, żeby nie znali języków, wtedy łatwiej nimi sterować za granicą, bo nie będą wiedzieli, jak się zwrócić o pomoc. Już od początku wiemy, że chodzi o przemyt kokainy. Rozochociłam się ta wizją; mafia kolumbijska i biedni, wykorzystywani Polacy ;), ale niestety, nie w tę stronę poszła dalsza akcja powieści Wojciecha Chmielarza. Natychmiast po prologu, wracamy do szarej polskiej rzeczywistości i to tam, już do końca rozgrywa się akcja. Miałam lekki żal do autora, że narobił ochoty na egzotyczną przygodę, a potem brutalnie przywrócił na polskie ziemie. Przez całą lekturę miałam nadzieję, że wciśnie tu i tam rozdział kolumbijski, jednak, nie liczcie na to.

Mortka nadal boryka się ze sprawami osobistymi, ale już jest jakby odrobinę lepiej. Wrócił do Warszawy i za sukcesy w Krotowicach, (o których Chmielarz pisał w Farmie Lalek àMOJA RECENZJA) dostaje niewielką kawalerkę służbową. To już jest jakiś start. Przynajmniej nie musi się martwić o dach nad głową. Ola, jego była żona też patrzy na niego jakby łaskawszym okiem, choć happy endów w tym zakresie się nie spodziewajcie – Ola nadal jest z kimś innym.

A w pracy, jak to w pracy – znów zgrzyty. Jego dotychczasowy partner, Kochan, jest na drodze do awansu, a Mortce do pomocy przyznano aspirant Suchocką. Komisarz nie jest z tego zadowolony, ale tak naprawdę nie ma tu nic do gadania. Sucha nie zwierza się, ze swojego życia osobistego, więc nie do końca jeszcze da się ją rozgryźć (mam nadzieje, że będzie więcej tomów w tym cyklu, to wtedy dowiemy się co nieco), ale zarówno ja, jak i jej partner, zaczynamy się trochę do niej przekonywać 😉

Ekonomika śledztwa. Nienawidził tego. Dysponował niewielkimi zasobami, które powinien jak najlepiej wykorzystać. To nie było zresztą nic nowego. Tylko tym razem brakowało mu Kochana, z którym pracował od bardzo dawna. Podkomisarz był, jaki był, ze wszystkimi swoimi wadami i nielicznymi zaletami, ale Mortka wiedział, czego się po nim spodziewać. Kochana wysłałby do rodziców Falenckiego, żeby samemu zająć się innymi, potencjalnie ważniejszymi sprawami. Do Suchej nie miał aż takiego zaufania. Bał się, że coś pominie, źle się zachowa, będzie zbyt agresywna albo zbyt łagodna.

Trochę mnie zdziwiła słaba znajomość bohaterów w temacie HIV. Sposoby zarażania się, kiedy można zrobić test itp. Takie rzeczy wiedziałam już jako nastolatka choć przecież seks bez zabezpieczeń nie był mi w głowie, ani tym bardziej narkotyki dożylne 😉 Taka niewiedza mogłaby być charakterystyczna dla małego miasteczka, wsi mających mniejszy dostęp do publikacji na ten temat i prawe zero przypadków zachorowań. Ale nie w mieście stołecznym, w dodatku w policji, która takie rzeczy powinna mieć obcykane?

Tymczasem zostaje zamordowany mężczyzna. Rozpruto mu brzuch i powieszono na moście, dla widoku wszystkich. Jednymi świadkami wydarzenia, którzy mogliby w jakiś sposób naprowadzić policję na najmniejszy choćby trop, jest para przerażonych parkowych żuli…

To, że miałam żal do autora o sprawę kolumbijską, nie znaczy, że książka mi się nie podobała 😉 Nadal z zapartym tchem czytałam o przygodach Mortki. Cieszyły mnie nienachalne fragmenty dotyczące jego życia osobistego, razem z Mortką i wielkim znakiem zapytania nad głową, rozwiązywałam zagadkę. A tym razem nie była taka prosta. Jest to zdecydowania najbardziej pokręcona fabuła z wszystkich trzech tomów. Owszem, kilku rzeczy można było się domyśleć, ale zebrać to wszystko do kupy i połączyć ze sobą? Do tego już niewielu jest zdolnych. Chmielarz umiejętnie przeprowadzi czytelnika przez niebezpieczną intrygę, poprowadzi za rękę, krok po kroku, od czasu do czasu wypuszczając tylko na chwilę, żebyśmy mieli choć trochę radości z samodzielnie odgadniętego szczegółu.

A zakończenie rekompensuje wiele 😉

Bardzo podoba mi się styl pana Chmielarza. Niewymuszony, czyta się łatwo, a jednak momentami skłania, by się zatrzymać i pomyśleć nad tekstem. Jednak bez niepotrzebnego nadęcia i złotych myśli rodem z Coelho 😉 A do tego autor ma poczucie humoru, co ja bardzo cenię w powieściach. Choć nie jest to książka humorystyczna, bo i tematyka nie jest do śmiechu, uważny czytelnik wyłapie kilka subtelnych żartów. To naprawdę świetna lektura.

Przynajmniej mieszka porządnie, jak człowiek, a nie w jakichś apartamentach jak reszta tego tałatajstwa – pomyślał Gruda, mozolnie wspinając się na piąte piętro wieżowca z lat siedemdziesiątych. Był zły, bo oderwano go od sprawy Ludka. Ale rzecz była pilna, wszystkie ręce na pokład i tym podobne bzdury. Zrobił więc to, co zrobić musiał. Budynek niedawno wyremontowano. Obłożono styropianem, pomalowano na ciepłe pastelowe kolory, przez co wyglądał jak wielka beza postawiona dokładnie pośrodku zasranego przez psy trawnika. Taka moda. Grudzie bardziej podobały się takie molochy, kiedy były ciemne i szare. Przy odrobinie szczęścia i wystarczająco zachmurzonym niebie można było ich nawet nie zauważyć.

Przy trzecim tomie nie zmieniłam zdania – nadal uważam, że cykl Jakub Mortka Wojciecha Chmielarza to najlepsza polska seria kryminalna, jaką ostatnio czytałam.

Advertisements

9 thoughts on “„Przejęcie” (Jakub Mortka #3) Wojciech Chmielarz

  1. pozostaje tylko czekać na dalsze części.. aczkolwiek z tego co pisał Chmielarz na FB teraz odpoczynek od Mortki robi.. 😉 więc pożyjemy zobaczymy jak będzie dalej 😀

    Like

      1. 7 marca pisał: To może ujawniania ciąg dalszy. Ale ujawniania trochę przez przypadek, bo bardzo chcę Państwu o czymś napisać, a nie mogę, jeśli nie wyjaśnię wcześniej kilku spraw. Powieść, którą niedawno skończyłem, a która czeka teraz cierpliwie na moją autorską redakcję ma roboczy tytuł “Wampir”. Po niej, chciałbym napisać kolejną książkę z Mortką. A po Mortce, jeśli będzie taka możliwość, kontynuację “Wampira” o jeszcze bardziej roboczym tytule “Zombie”.

        Liked by 1 person

      2. No dobra, skoro tak stawia sprawy, to jest nadzieja, że długo nie trzeba będzie czekać 🙂 A poza tym, chętnie przeczytam również Wampira i Zombie 😉

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s