Recenzje

„Uwikłanie” (Teodor Szacki #1) Zygmunt Miłoszewski

Nie. Nie jestem zachwycona. Po tylu polecankach, szumie w mediach, nagrodach itp., spodziewałam się arcydzieła, a dostałam dobry kryminał. Niewiele mam do zarzucenia Miłoszewskiemu, poza tym, że nie porwał mnie, nie zachwycił, nie zmiażdżył. Zapewnił kilka godzin dobrej lektury, to owszem. Zapoznał z terapią ustawień, która, przyznaję, była niezmiernie interesująca. Ale nie wbiło mnie w fotel.


“Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego to pierwsza część serii o prokuratorze Teodorze Szackim. Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami i ilością nagród przyznawanych autorowi, nie mogłam się doczekać aż wreszcie i mnie dostąpi zaszczyt czytania tejże słynnej trylogii. Ale niestety, szum wokół książki nie zawsze wychodzi autorowi (oraz czytelnikowi) na dobre. To jeden z tych przypadków, gdzie sława przerosła książkę i tym samym, nie spełniła moich oczekiwań wobec niej. I nie krzyczcie mi tu proszę, oburzeni, że to przecież genialna trylogia, i jak mogę mieć inne zdanie, bo jakbym nigdy wcześniej o niej nie słyszała, albo czytała tylko kilka wspomnień, wzmianek na jej temat, to pewnie też by mi się bardziej podobała. A tak mamy klasyczny przerost. No i nie ukrywam, jestem świeżo po serii o Jakubie Mortce autorstwa Wojciecha Chmielarza, która to mnie zachwycała. Tym samym, nie umiałam powstrzymać się od porównań, w których zdecydowanie wygrywa mniej medialny pan Chmielarz.

Zygmunt Miłoszewski to młody (ur. 1976) polski pisarz i publicysta. Zadebiutował w “Polityce” w 2004 roku opowiadaniem konkursowym o tytule Historia portfela. Następnie w 2005 wydal pierwszy horror Domofon. Sławę przyniosła mu trylogia o prokuratorze Szackim, na która składają się Uwikłanie, Ziarno prawdy i Gniew. Od czasu swojego debiutu wygrał i był nominowany do wielu nagród literackich, a jego powieści przetłumaczono na kilkanaście języków i kilka z nich doczekało się również ekranizacji. (Za info dziękuję wiki)

Słyszeliście kiedyś o terapii ustawień Hellingera? Ja też nie 😀 A to akurat jeden z plusów Uwikłania, bo tu właśnie dowiedziałam się o tej dość kontrowersyjnej metodzie w psychiatrii. Tymczasem, z pomocą przyjdzie znów wiki à poczytajcie TUTAJ, bo ja nie potrafię wyjaśnić Wam tego, czego nie do końca rozumiem. W każdym razie w powieści ginie jeden z członków eksperymentalnej grupy, na której stosowana jest ta metoda. Podejrzani są wszyscy współpacjenci, nie wykluczając terapeuty. A sprawa do prostych nie należy, bo pacjentów dopadła częściowa amnezja, jak to bywa podobnych przypadkach.

Gdyby sesja trwała dalej, zobaczylibyśmy na nagraniu, jak kolejne osoby godzą się ze sobą, a następnie ustawiają obok siebie w półkolu. Cała ta terapia działa, ponieważ każdy chce, aby mu było lepiej. Nie gorzej. A popełnienie zbrodni w potworny sposób obciąża system. Najpotworniejszy, najgorszy z możliwych. Dlatego wątpię, żeby reprezentowanie członka rodziny pacjenta było motywem zabójstwa.

Dochodzenie prowadzi prokurator Teodor Szacki. I tu się zaczynają schody, bo tak jak większość czytelników uwielbia tę postać, tak ja nie zapałałam do niego nawet odrobiną sympatii. Co jest, kurczę, ze mną nie tak? No nie lubię go! Zdradza swoją żonę i nawet nie czuje się z tego powodu winny. Próbuje sobie wmówić poczucie winy, o tak, ale tak naprawdę, ma to zupełnie gdzieś. Przecież odkąd zainteresował się młodą, piękną Moniką to nawet seks małżeński się poprawił – więc czego tu żałować, skoro da się trzymać dwie sroki za ogon. Mogłabym go nawet polubić za sarkazm, wybaczyć durne żarciki, ale zdrady mu nie wybaczę. Jest w tym wszystkim zbyt cyniczny, a w takich wypadkach moja tolerancja się kończy.

Śmieszne? Śmieszne. Uśmiałaby się? Wcale. Robili prawie wszystko razem, ale zdradzać ją musi oddzielnie.

***

Znowu poczuł łaskotanie w mózgu. Albo intuicja podpowiada mu, że to może mieć związek ze sprawą, albo ma raka.

***

Nawrocki zawiesił głos. Boniczka kiwał się w przód i w tył. Szacki mnożył w myślach trzycyfrowe liczby, aby zabić pojawiające się w jego wyobraźni sceny gwałtu. Zbrodni, która – jego zdaniem – powinna być karana na równi z zabójstwem. Gwałt był zabójstwem, nawet, jeśli zwłoki chodziły potem przez wiele lat po ulicach.

Z pozytywów to bardzo mi przypadł do gustu pomysł z prasówką na początku każdego rozdziału: w skrócie, co się dziele w Polsce i na świecie, jakby wstęp do radiowych wiadomości. Daje to dobre tło do realiów, w jakich odbywają się wydarzenia.

Powieść czyta się dobrze i jak pisałam na początku, nie mam jej wiele do zarzucenia. Poza tym tylko, że mnie nie wciągnęła bez reszty, ani nie zachwyciła. Zwykłe dobre czytanie, na podróż w sam raz. Ale jakbym nie czytała w samolocie, a takim np. tramwaju, czy autobusie, to raczej nie przegapiłabym przez nią mojego przystanka 😛

New Image

Przypuszczam, że sięgnę po kolejne części, może nawet niedługo. Ale już z innym nastawieniem, z ciekawości, co się dalej stanie z Szackim i jego rodziną.

Bardzo podoba mi się szata graficzna serii o Teodorze Szackim.



Advertisements

31 thoughts on “„Uwikłanie” (Teodor Szacki #1) Zygmunt Miłoszewski

  1. ” Po tylu polecankach, szumie w mediach, nagrodach itp., spodziewałam się arcydzieła, a dostałam dobry kryminał” E, to dobrze, że “Uwikłanie” uznajesz koniec końców za dobry kryminał 🙂 U mnie trochę wyżej stoi, ale cieszę się, że mimo irytującego Szackiego uznałaś “Uwikłanie” za dobrą powieść. Ja mam jednak małą słabość do cyników i choć Szacki mnie wkurza, i tak go lubię w pewien sposób 🙂 Mi też się podobają prasówki u Miłoszewskiego, uwiarygadaniają fabułę, dają nam taki fragment codziennej rzeczywistości i trochę się dziwię osobom piszącym, że to jest zupełnie zbędne i nudne. Moim zdaniem ma pewną wartość i pozytywnie wpływa na odbiór. 🙂

    Liked by 1 person

    1. Nie spotkałam się jeszcze ze zdaniem, że te prasówki są nudne, (choć przed przeczytaniem książki może nie zwróciłam większej uwagi akurat na to). Według mnie to jeden z najfajniejszych aspektów Uwikłania i mam nadzieję, że w kolejnych częściach też będzie się pojawią. Masz rację, to bardzo uwiarygodnia całość. Ja w trakcie czytania tych fragmentow naprawdę miałam wrażenie, że słucham prasówki w radio. A w dodatku, że w czasie słuchania jadę samochodem, (którego nie posiadam) 😀 Taka mała wizualizacja 🙂

      Like

    1. No nie wiem, nie wiem. Nie miałam zamiaru odstraszać. Bardziej przestrzec, żebyś nie wyobrażał sobie nie wiadomo jakiego cudu. Bo takie nastawienie to może naprawdę zepsuć całkiem niezłą lekturę.

      Like

  2. tez juz o tym pisałam, nawet film obejrzałam, ktory był totalnym dnem, ale za to ksiażka, dla mnie rewelacja. Uwielbiam postać Teodora, jego podejscie do zycia, sposób pracy, a ten romans, no coz, ja go rozumiem, ale to jzu inna bajka. Dla mnei jest rewelacyjny. I ten jego współpracownik, tez jets mega. Czytam głównie kryminały, zazwyczaj zagraniczne, bo mało polskich pisarz mnie porywa swoim stylem, tutaj sie udało. A i te prasówki tez mi sie podobaja, takie cos innego, przynajmniej ja sie z takim czyms nie spotkałam jeszcze.

    Like

    1. Prasówki są super, Szacki nie 😛 O filmie też słyszałam, że szału niemrobi, za to już druga część daje radę.
      Z polskich autorów to jednak najnowsze odkrycie wygrywa, czyli Chmielarz 🙂

      Like

  3. Widzę Szacki też Cię wkurzył swoim stosunkiem do “związków”, kobiet itp. Takie recenzje “studzące” entuzjazm są potrzebne. Bo jak wszędzie jest za dużo samych pozytywnych to się to robi trochę podejrzane ;D

    Like

  4. A ja się właśnie zaopatrzyłam w całą trylogię. Na szczęście moje oczekiwania nie są podszyte cudzymi zachwytami, tylko zwyczajną ciekawością… Czuję, że Szacki mi również nie przypadnie do gustu 🙂

    Like

    1. Jak już mówiłam Michałowi, nie miałam zamiaru odwodzić od czytania, ale lepiej po prostu wiedzieć, że niekoniecznie jest tak różowo, jak wszędzie mówią. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, mimo wszytko oraz , że nie będziecie mnie wtedy winić za tę obsuwę w czasie 😉 😀

      Like

      1. Przy takiej ilości tytułów, które mam do przeczytania na pewnie nie będę nikogo winił za to, że jakiś tytuł przeczytam później;) Zresztą po to się czyta recki innych osób, żeby listę modyfikować:)

        Like

  5. Trochę ranisz me serce tą niechęcią dla Szackiego :D, ale rozumiem całkowicie Twoje argumenty. Mi też ta zdrada przeszkadzała, ale u mnie przeważyły jednak cynizm i ironia, które bardzo mi w Szackim pasowały. Dawno nie znalazłam tak wyraźnego bohatera. Wyobrażam sobie, że książka może wiele stracić, jeśli główny bohater kogoś wkurza 🙂

    Like

    1. Serce to on mógłby Ci zranić, a nie ja 😀 😛
      Oj, traci, traci, bo jak się człowiek nie przywiąże do głównego bohatera to z mniejszym zainteresowaniem śledzi jego losy.

      Like

      1. Może sprawdza się ten nasz pociąg do “niegrzecznych chłopców”, ale w tym wypadku Szacki zupełnie wystarcza mi na kartkach książki 😀 Oszczędzę się.

        Chwyć za “Domofon”. Tam Szackiego nie ma. Jest całkiem fajnie 😀

        Like

      2. Chwycę na pewno 🙂 Może nawet niedługo. Chciałam przeczytać kilka miesięcy temu i właśnie od “Domofonu” poznać Miłoszewskiego, ale miałam też w planie przeprowadzkę i trochę się wystraszyłam… 😉 Ale plany z nowym mieszkaniem poszły w łeb, więc…

        Like

  6. Tak myślę, czy może faktycznie lektura poprzedniej książki ‘zanieczyściła’ Ci odbiór Uwikłania? Mnie się bardzo ta książka spodobała. Prasówki są świetne, takie obiektywno-subiektywne, bo jednak nawiązują do fabuły. Szacki jest jak Borewicz – genialny, ale miejscami irytujący, Tak jak Ciebie, zdrada mnie zdenerwowała. No i strasznie marudzi na otoczenie, szarą rzeczywistość, brzydotę warszawskich ulic i aury. Właśnie skończyłam czytać “Gniew”, tam się dopiero obrywa Olsztynowi! Swoją drogą, książka jest pełna bardzo ciekawych spostrzeżeń społeczno-architektonicznych. trochę mi ‘zalatuje’ Filipem Springerem i jego “Wanną z Kolumnadą”. Czytając, zaznaczalam co soczystsze fragmenty, z którymi może kiedys popolemizuję na łamach blogaska 🙂

    Podoba mi się wątek polityczny, właśnie tego tytułowego uwikłania – w stare służby, kóre wciąż mają wpływ na obecną mentalną mape Polski, w te sitwy i zależności. One są jeszcze bardziej przerażające niż terapia ustawień, bo często lekceważone i wysmiewane przez masową opinię publiczną. A istnieją.

    Cały kryminał mi mocno przypomina PRLowskie powieści kryminalne, które – mimo swędu ideologicznego – miały świetnie psychologicznie rozpisane postaci i znakomitych Sherlocków (co z tego, że z MO).

    Like

    1. Wątek polityczny, tak był ciekawy, choć wrażenie, że to taka mała paranoja/mania prześladowcza, to wierzę, że tak może być.
      Mój odbiór faktycznie musi być związany z czytanym wcześniej Mortką, ale też reklama i wielkie polecanie sobie nawzajem tej książki. Co nie znaczy, że się na Miłoszewskiego obraziłam 😉 I tak sięgnę po inne jego powieści, a nawet kontynuacje Szackiego 🙂

      Like

      1. Rozumiem, z dużej chmury mały deszcz. To trochę jak moje przeżycie szoku, gdy niczego nieświadoma, kupiłam ‘Fifty Shades of Grey”. Nie wiedziałam, o czym jest książka, słyszałam, że bardzo popularna w Polsce, a że akurat w Tesco w UK była promocja… Czytałam, nie wierząc własnym oczom, że coś TAK popularnego może być TAK źle napisane. Aż sięgnęłam po polską wersją, z nadzieją, że może to genialne tłumaczenie odpowiada za popularność. Ale nie… 😉

        Like

      2. Często tak jest, jak ktoś się czymś zachwyca, a to wcale nie znaczy, ze jak coś się podoba wielu to nie znaczy, że od razu wszystkim. Właśnie dlatego czasem wkurza mnie fejsbuk, bo z niego dowiaduje się o jakiś super mega książkach, a potem taki właśnie zawód, bo wyobrażam sobie “bógwieco”. Trzeba jednak brać poprawkę na takie zachwyty i trochę bardziej “na zimno” zabierać się do czytania książek.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s