Biografia · Recenzje

“My Appetite for Destruction: Sex & Drugs & Guns N’ Roses” Steven Adler

Zaleca się słuchanie w czasie czytania 😉

Mój gust muzyczny ukształtował się głównie dzięki Tacie i starszej o 4 lata Siostrze. Z Tatą słuchaliśmy Niemena i Deep Purple podczas podroży samochodowych. Siostra stawiała bardziej na nowsze kawałki. Namiętnie słuchała listy przebojów Niedźwiedzkiego i kazała mi siedzieć cicho, kiedy na magnetofonie kasetowym nagrywała poszczególne utwory z radia. To ona pierwsza zaczęła słuchać Guns N’ Roses, a ja, siłą rzeczy też musiałam polubić gdyż mieszkałyśmy w jednym pokoju 😉 Pamiętam pierwsze wideoklipy Guns N’ Roses w MTV. Podobała mi się taka muzyka, rajcował mnie image chłopaków i oczywiście, strasznie mnie kręcili charyzmatyczny Axl, i “groźny” Slash 😉

Zawsze mnie ciekawiło, jacy oni tak naprawdę są. To znaczy “w realu”. Czy gwiazdorzą, czy ćpają na potęgę, by potrzymać mit rockandrollowca. A może to grzeczni chłopcy, którzy po pracy, (czyli koncertach i nagraniach), zakładają odprasowane koszule i idą do mamy lub babci na niedzielny obiad. Sądząc jednak po ich image à la na kacu, marne szanse by moja wygładzona wizja się spełniła. Dlatego, kiedy w antykwariacie wpadła mi w ręce książka z piękną czerwono-czarną okładka i zachęcającym, znajomym mi przecież tytułem*, nie wahałam się. Oczywiście, trochę się obawiałam, że to kolejny celebryta, który chce zarobić wykorzystując przy tym przebrzmiałą sławę, ale… a co mi tam! Przecież to Guns N’ Roses!!

“My Appetite for Destruction: Sex & Drugs & Guns N’ Roses” autorstwa Stevena Adlera, we współpracy z Lawrence J. Spagnola, to nic innego jak biografia, a właściwie autobiografia Stevena – perkusisty zespołu Guns N’ Roses. Początek zapowiada się całkiem interesująco. Adler opowiada o swoim dzieciństwie, nie szczędzi szczegółów dotyczących brutalnego ojca, Włocha. Deanna, matka Stevena, pochodzenia żydowsko – amerykańskiego, (jej rodzice uciekli z Polski w 1939, tuż przed wybuchem wojny), zostawiła męża i próbowała na nowo wkraść się w łaski rodzicieli. Steven urodził się 1965 roku, jako Michael Coletti i dopiero, gdy zamieszkał z dziadkami, ci wymusili na Deanne zmianę jego imienia na Steven. (Autor tłumaczy to tym, że w tradycji żydowskiej dziecko nie może nosić imienia kogoś żyjącego z rodziny, a tym bardziej ojca). Chłopiec następnie został zaadoptowany przez życiowego partnera Deanny, Mela, po którym przyjął nazwisko Adler.

Steven nie był łatwym dzieckiem. Dennis Rozrabiaka to przy nim mały pikuś. Steven sam przyznaje, że był okropny, naprzykrzał się rodzicom i nauczycielom. Ile w tym wszystkim prawdy?

I was one wild, crazy, fucked-up kid, a born contrarian. Anything, and I mean anything, I was told to do, I would instantly do the opposite or just completely reject it.

My earliest memories are of my getting into trouble. I was kicked out of school during the first week. I gathered up and threw wooden blocks as hard I could at the window. I still remember the sound it made. At any moment the glass could have shattered. I kept laughing at the way the other kids would wince at the sound. Fuck ’em.**

W szkole średniej Steven poznał Saula Hudsona. Saul zainteresował się nim, gdy był świadkiem groźnego upadku Stevena z roweru. Podszedł do leżącego na ziemi chłopaka z rozbitą głową i zapytał: “Dude, are you allright?” Kilka dni później chłopcy zaprzyjaźnili się, zaczęli grać i śpiewać wspólnie, a jeszcze później Saul przyjął pseudonim Slash. Ich pierwszy zespól nosił nazwę Road Crew.

Guns N’ Roses powstało 1985 roku w Los Angeles. Adler miał już wtedy za sobą spore doświadczenie z alkoholem, seksem i narkotykami; rosnące zainteresowanie muzykami sprzyjało rozwijaniu tychże hobby.

Przyznaję, że najbardziej byłam ciekawa relacji autora z liderem zespołu. Jednak Adler ujawnia Axla, jako kompletnego świra, cierpiącego na psychozę maniakalno – depresyjną. Może to i prawda, ale do diaska, kimże ty jesteś, człowieku z igłą? Schizofrenik, który na jednej stronie pisze, jaki to on był zawsze uśmiechnięty i easy going, by za moment chwalić się, jaki to on był trudny we współżyciu? Który na jednej stronie przeprasza matkę za swoje zachowanie, by kilka rozdziałów dalej mówić o tym, że jej nienawidzi. Paranoik, wychwalający swoją przyjaźń ze Slashem i innymi członkami zespołu, który później opowiada, jak to wszyscy są przeciwko niemu, spiskowali by wyrzucić go z zespołu i odciąć go od siebie kompletnie.

Biografia napisana jest pod kątem mocno narcystycznym. Steven, mimo że zdradza niesmaczne szczegóły ze swojego życia, szczyci się tym, kim jest i chwali się na każdym kroku, kogóż to on nie poznał, z kim nie grał, z kim nie ćpał. Wywala na czytelnika swoje żale dotyczące wyrzucenia go z zespołu, utraty przyjaciół, a przecież sam jest sobie winien. Nie chcę tutaj wytykać palcem, że tak, to wszystko wina Adlera, bo wszyscy członkowie zespołu mieli swoje za uszami. Ale to właśnie on imprezował tak, że zaczął tracić kontakt z rzeczywistością. Nie interesował się niczyim życiem, poza swoim, a potem miał pretensje, że nikt go nawet nie odwiedził, ani nie zadzwonił, kiedy on wypłakiwał swoją dolę kolejnej strzykawce. Kto wie, może nawet do niego dzwonili, albo odwiedzali, ale on nie był w stanie odebrać telefonu, czy rozpoznać znajome twarze w drzwiach, bo ciągle był na haju.

Kompletnie straciłam do niego wszelki szacunek, kiedy przeczytałam, że uczestniczył w dwóch reality show dla celebrytów. Programy dotyczyły uzależnień. Czego, jak czego, ale programów typu Big Brother nie cierpię, a osoby w nich uczestniczące uważam za sprzedajne. Porównałabym to nawet do swego rodzaju prostytucji medialnej. Ale to już zupełnie inny temat.

Napisane językiem potocznym, momentami wulgarnym, nie przedstawia wartości literackich, ale też takich się przecież nie spodziewałam. Szczegóły seksualnych eskapad mogłyby być przemilczanie, ale Adler uparł się pochwalić wszystkimi osiągnieciami, więc tak już zostało. W końcu w podtytule napisano “sex & drugs”; nie powinnam narzekać 😉

Czy polecam? Właściwie tak. Ale tylko fanom Gunsów, bo każdy inny mógłby się zanudzić. Tak jak mnie zainteresowała pierwsza część, młodość Stevena i początki GNR, tak druga była średnio ciekawa ze względu na narzekania autora oraz opowiadane do znudzenia, identyczne niemal narkomańskie imprezy. Końcówkę już “przeleciałam” tylko wertując strony w celu wyłapania, co bardziej interesujących fragmentów; bez sukcesu jednak.

*Appetite for Destrutcion to tytuł debiutanckiego albumu GNR z 1987 roku

**Cytat pochodzi z Apetite for Destruction Stephena Adlera

***Słownika do książki nie będzie – wszystkie “fucki” zrozumiałam 😉

Advertisements

26 thoughts on ““My Appetite for Destruction: Sex & Drugs & Guns N’ Roses” Steven Adler

  1. Dziękuję za recenzję 🙂 Jednak podziękuję za tę książkę, nie interesują mnie alkoholowo-narkotykowo-seksualne wybryki Stevena mnie nie interesują 😛

    Zresztą jak poczytałam swego czasu dokładniej o Axlu to też jakoś przestał mnie tak kręcić…

    Like

  2. Gunsów lubię.. aczkolwiek nie jest to jakaś duża sympatia.. może jak kiedyś trafie to przeczytam, ale ostatnio jakoś mimo, ze mam dużo jakichś biografii (głównie sportowych), to nie ciągnie mnie w tym kierunku..

    Like

  3. Kocham Gunsów i zazdroszczę tej książki! 😀 Mimo że Twoja ocena jest niska, to i tak pragnę przeczytać tę autobiografię 😉 Ale chyba poczekam na polską wersję, jeśli w ogóle będzie. A jeśli nie będzie to sięgnę po oryginał 😉
    Tak na marginesie zapytam – planujesz kupno autobiografii Duffa? Albo już ją przeczytałaś w oryginale? Ja kupiłam w przedsprzedaży i doczekać się nie mogę, aż będzie w moich łapkach 😀

    Like

    1. Wiesz co, chyba nie. Na razie mam dosyć muzycznych autobiografii 😉 Mam wrażenie, że to będzie coś podobnego do wersji Adlera, tylko może trochę łagodniejsze 😉 Ale daj znać, jak Ty ją odebrałaś.

      Like

  4. Gunsi to nie moje klimaty, ale pewnie jakby książka wpadła mi w ręce to możliwe, że bym przeczytał. Lubie poczytać biografię muzyków bo jeśli nawet nie są z moich klimatów to jednak często można dowiedzieć się coś z historii muzyki. Chociaż opisana przez Ciebie książka pewnie tych elementów nie zawiera skoro autor skupił się głównie na sobie. Mi się marzy tłumaczenie Soul on fire – The Life and Music of Peter Steele. Ale jak się takowa nie ukaże pewnie trzeba będzie ‘pomęczyć’ w oryginale:)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s