Pingerowy Klub Książki · Recenzje

„Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell

To już szósta w tym roku książka Pingerowego Klubu Książki. Zapraszam do wspólnego z Miss Attitude wpisu na temat powieści oraz notki biograficznej na PKK.

Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell to jedna z moich ulubionych książek, więc nie spodziewajcie się ode mnie ani słowa krytyki. Kocham w niej wszystko: postacie, fabułę, humor, wojnę… Tak! Nawet wojnę w niej kocham. Margaret Mitchell napisała, według mnie, książkę doskonalą, w której nie śmiałabym skrytykować nawet jednym słowem.

To jedna z najpiękniejszych, najcudowniejszych powieści, z masą wyrazistych postaci, charakterów nie do podrobienia. Mamy tu dramat, komedię, historię i romans. Choć jest to bardziej literatura kobieca, to i panowie znajdą tu coś dla siebie, (choć nie wiem, czy ilość romansowych scen na grubość trzech tomów przedłoży się na cierpliwość mężczyzn ;))

Na temat tej książki mogłabym gadać/pisać godzinami, ale skupię się tylko na kilku motywach.

Przede wszystkim Scarlett – cóż za egoistyczna, rozpuszczona osóbka. Irytuje niemiłosiernie, zaskakuje sposobem myślenia, gdzie ona zawsze jest na pierwszym miejscu, a mimo wszystko da się lubić. Poznajemy ją, kiedy ma 16 lat i próbuje złapać męża, czarując w tym celu wszystkich przystojnych chłopców w okolicy. Mimo iż ma wielu wielbicieli, kocha tylko jednego, Ashleya Wilkesa. Chłopca rozważnego, marzyciela, miłośnika książek i filozofii, tak zupełnie rożnego od Scarlett, że aż dziw bierze skąd jej zauroczenie jego osobą. Ale Ashley jest już zaręczony ze swoją kuzynką Melanią. Skromną, małą osóbką o wielkim sercu, której Scarlett szczerze nie znosi.

Suknia doskonale uwydatniała talię Scarlett, mierzącą w obwodzie zaledwie siedemnaście cali – najcieńszą talię w trzech powiatach! – a ciasny stanik uwypuklał jędrne, dobrze jak na jej szesnaście lat rozwinięte piersi. (…) Maniery Scarlett były wypadkową łagodnych napomnień matki i surowych nakazów murzyńskiej piastunki; wyraz oczu należał wyłącznie do niej.

Pojawienie się na kartach powieści mojej wielkiej miłości, czyli Retta wywołało u mnie niemal palpitacje serca. Ech, jednak stara miłość nie rdzewieje. Zachłysnęłam się jego postacią, jako nastolatka i nie zapomniałam dreszczyku emocji, spotykając go teraz. Rett jest moim ukochanym bohaterem Przeminęło z wiatrem (zaraz po nim o drugie miejsce biją się Scarlett i Mela). Bezczelny, śmiały, szczery do bólu łotr z niesamowitym urokiem osobistym. Nie da się go nie kochać.

Nieznajomy wyglądał raczej poważnie, bo na jakieś trzydzieści pięć lat. Był wysoki i tak mocno zbudowany, że Scarlett pomyślała, iż nigdy dotąd nie widziała mężczyzny o tak szerokich ramionach, tak muskularnego – aż zbyt muskularnego jak na dżentelmena. Kiedy oczy jej spotkały się z jego wzrokiem, uśmiechnął się ukazując bardzo białe zęby pod krótko przystrzyżonym czarnym wąsem. Był śniady, ogorzały jak pirat, oczy także miał śmiałe i czarne jak oczy pirata, który taksuje wartość złupionego statku czy porwanej dziewczyny. Na twarzy jego malowała się zimna zuchwałość, usta zaś uśmiechały się tak cynicznie, że Scarlett aż dech zaparło. Czuła, że powinna być takim spojrzeniem obrażona, i była na siebie zła, że wcale tak nie jest. Nie wiedziała, kim był nieznajomy, wyglądał jednak jak człowiek o dobrej krwi w żyłach. Dowodził tego cienki orli nos pod pełnymi wargami, wysokie czoło i szeroko osadzone oczy.

Sielankowe życie w Karolinie Południowej wkrótce zostaje zburzone. Wszyscy mówili o wojnie i masz ci los – wykrakali. Scarlett nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jakie wojna secesyjna może mieć konsekwencje dla niej samej i dla kraju. Ale czy ktokolwiek zdawał sobie z tego sprawę? Lawirując wśród zakłamanego społeczeństwa, Scarlett stara się wyciągnąć dla siebie jak najwięcej. Robi to, co uważa za korzystne dla siebie, nawet kosztem zszargania reputacji swojej i jej szanowanej rodziny.

Modliła się bardzo dużo i ilekroć Scarlett wchodziła bez pukania do jej pokoju, zastawała ją na kolanach przy łóżku. Widok ten sprawiał jej pewną przykrość, bo czuła, że czas modlitw już minął. Skoro Bóg uznał, że należy ich tak ciężko pokarać – mógł się teraz obyć bez modłów. Religia zawsze była dla Scarlett rodzajem wymiany. Przyrzekała Bogu dobre sprawowanie w zamian za łaski. Ponieważ Bóg w jej rozumieniu już wiele razy nie dotrzymał umowy, czuła, że nic mu nie jest winna.

Przy tej lekturze nie da się wspomnieć również o relacjach Południa z niewolnikami. Po wojnie secesyjnej, czyli w 1865 roku, dostali oni wolność, co przyczyniło się do kolejnych konfliktów między byłymi Konfederatami, a zwolennikami Unii. W powieści, wielu murzyńskich niewolników zostało wiernych swoim panom i dalej pracowali dla nich na dawnych zasadach. To na nich południe Stanów Zjednoczonych opierało swoją gospodarkę, a po wyzwoleniu, wielkie plantacje południa nie tylko zostały zrabowane i z niszczone przez jankeskie wojska, ale też straciły tanią siłę roboczą. Wiele lat właścicielom ziemskim zajęło podźwigniecie się z nędzy, ale już nigdy nie wróciły do swej dawnej świetności.

Chyba najbardziej z całej książki lubiłam utarczki słowne Retta i Scarlett – a zapewniam, że tych było tam wiele. Tych dwoje pasowało do siebie jak przysłowiowe dwie polówki jabłka. Margaret Mitchell stworzyła postacie doskonałe, niemal jak żywe. Ich relacje opisane były szczegółowo i zabawnie, a pod koniec niestety, również dramatycznie.

Ich romans możecie podejrzeć też w pięknej ekranizacji tejże powieści z genialnymi rolami Vivien Leigh i Clarka Gable’a.

Przeminęło z wiatrem jest jak stary przyjaciel, do którego powraca się po latach i odkrywa się, że nadal potraficie cudnie spędzać czas. To literatura, która według mnie wyznacza standardy pisania i powinna znajdować się w biblioteczce KAŻDEGO domu.

Advertisements

25 thoughts on “„Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell

  1. AAA! ❤ UWIELBIAM! Czytałam lata temu fragmenty jedynie, bo swojego czasu miałam obsesję na punkcie Wojny Secesyjnej (nie pytaj nawet :D) ❤ I wtedy się zakochałam ❤ Oczywiście najpierw była ekranizacja i O MATKO – jak ja kochałam się w Clarke'u Gable w tej roli. Ich związek był tak namiętny na ekranie, że aż iskry leciały 😀
    A kilka lat temu kupiłam jak było wznowienie i od tej pory czeka na półce – narobiłaś mi smaka ❤ Muszę pożreć w końcu całość 😀

    Like

    1. Olga! To jest coś przepięknego. Będziesz się śmiać i płakać na zmianę, a iskry lecą również w książce. Retta kocham po prostu tak mocno, że serce mi się łamie na samą myśl o jego związku z egoistyczną Scarlett, o tym, jak traktowali go ludzie, a przede wszystkim o tragedii z Bonnie. Jego miłość do dziecka jest najwspanialej opisana przez M. Mitchell. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam w żadnej innej książce.
      Chodzą pogłoski, że nie daję 5 i 10 gwiazdek w ocenach, a tu niespodzianka – “Przeminęło z wiatrem” bije wszystkie książki na głowę i zyskało u mnie najwyższą możliwą ocenę 🙂 Kocham tę książkę i na pewno będę do niej wracać.

      Liked by 1 person

  2. Marze by ja przeczytac od daaaaaaaaaaaaaawna. Film mnei urzekl po prostu ogladalam z wypiekami na twarzy. Teraz jak czytam recenzje to sie gotuje by tylko chywic egzemplarz do reki – szkoda tylko ze go nie posiadam, ale cos czuje ze predzej cyz pozniej do tego dojdzie. Przypomnialas mi dlaczego wlasnie zamierzalam sie dobrac do tej powiesci 🙂

    Liked by 1 person

  3. Mnie z kolei “Przeminęło…” czytało się dobrze, ale nie do końca: trzeci tom (mam to wydanie Czytelnika) strasznie mi się wlókł, w dodatku irytowało mnie to, w jaki sposób opisane zostały relacje między panami a dawnymi sługami. Z jednej strony fajnie, że Mitchell zwróciła uwagę na to, jak niewolnictwo działało, to znaczy że było bardzo współuzależniające (to znaczy że także czarnoskórzy niewolnicy służący u bogatych rodzin uważali się za lepszych od biedniejszych), natomiast sporo tam jest takiej gloryfikacji samego systemu, właściwie bez zastanowienia się nad tym, czym niewolnictwo jako takie było (to ciągłe powtarzanie, że “Murzyni są jak dzieci”). Może poza Ashleyem, ale on z kolei jest taką dość miągwowatą postacią i gdyby nie Scarlett i Melania, byłoby z nim krucho ;). Ale muszę powiedzieć, że całość jest mimo wszystko niesamowicie wciągająca!

    Like

    1. To prawda. Niedawno czytałam nawet artykuł na ten temat, że podobne relacje byłyby niemożliwością, a Mitchell pokazała wszystko trochę przez różowe okulary. Ma to jednak swój urok, a ja tę powieść tak lubię, że wszystko wybaczę 🙂
      Ashley imponował mi swoją postacią tylko na początku, kiedy wybrał się na wojnę, mimo, że jej nie pochwalał, kiedy przedstawiał swoje poglądy na różne sprawy. Ale tak, był totalną miągwą i kompletnie nie potrafił odnaleźć się w świecie, toteż dawał się prowadzić kobietom za rączkę. Takie to niemęskie, że nie mam pojęcia, co jeszcze Scarlett mogła w nim widzieć o tym jak go wmanewrowała w przyjazd do Atlanty i zarządzanie tartakiem.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s