Recenzje

“Starter” (Starters #1) Lissa Price

Starter Lissy Price to pierwsza część serii Starters, która w tym miesiącu wydana została przez wydawnictwo Albatros. Książka zaliczana jest do gatunku Young Adults, więc nie spodziewałam się skomplikowanej fabuły i super rozwiniętych bohaterów, bo tacy, niestety rzadko zdarzają się w tego typu lekturach. A mimo wszystko autorce udało się mnie zniechęcić do skończenia książki i zostawić z lekkim niesmakiem. To miała być lekka lektura do poduszki; tyle się ostatnio o niej mówi, Albatros mocno promuje całą serię (tak na przyszłość ;)). Niestety, reklama jest mocno ponad jakość tej publikacji. Dałam radę przeczytać tylko połowę książki, bo szkoda mi było czasu dalej ją męczyć, skoro następne już czekają na czytanie.

Plus za okładkę – przyciąga wzrok J

Callie mieszka w Los Angeles. Ale to już nie jest ta Ameryka, którą znaliśmy do tej pory. Po długiej wojnie z krajami azjatyckimi kontynent zamieszkują tylko młodzi, albo bardzo starzy ludzie. Stało się tak w wyniku wojny bakteriologicznej. Szczepionkę na zarazę dostały tylko dzieci i starcy, jako najsłabsi. Nikt się jednak nie spodziewał, że żaden zwykły dorosły człowiek również nie ma szans z tym rodzajem broni bakteriologicznej.

Bluza zsunęła mu się z jednego ramienia, odsłaniając bliznę po szczepieniu. Delikatnie powiodłam po niej palcem, wdzięczna za ten mały ślad. Gdyby nie to, leżelibyśmy w grobie jak nasi rodzice. Jak wszyscy inni w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat. My i starzejący się Enderzy byliśmy najbardziej podatni na zakażenie, więc dostaliśmy szczepionkę. I tylko my zostaliśmy przy życiu. Czy to nie ironia?

Szczęście miały te dzieci, których dziadkowie mogli się nimi zaopiekować. Reszta wylądowała na ulicy. I zamiast wykorzystał potencjał młodych ludzi, choćby nawet brudnych i obdartych, rząd tępi ich, jak przestępców, zamyka w specjalnych ośrodkach, gdzie nie do końca wiadomo, co się z nimi dzieje.

Callie ma małego brata, Tylera, z którym pomieszkuje w opuszczonych budynkach, ale wraz z przyjacielem, Michaelem, wciąż muszą uciekać, bo są z tych miejsc wyganiani. Głodują, jest problem z wodą. To ze względu na brata Callie udaje się do Prime Destinations – nie do końca legalnej organizacji, która za wielkie pieniądze wynajmuje starcom ciała młodych ludzi, by ci mogli się trochę zabawić, przypomnieć sobie lata młodości. Taka bardziej “czysta” prostytucja 😉 Najpierw delikwenta doprowadzają do porządku, myją, szorują, czeszą, wygładzają, a potem wszczepiają mu czip u nasady szyi, dzięki któremu można wszystkim sterować. Starter, czyli młody osobnik, jest wprowadzany w stan śpiączki, kiedy Ender (stary) korzysta do woli z jego ciała, oddając się sportom, chodząc na dyskoteki… Oczywiście, jest kontrakt, wielkie kary za jego złamanie itp., ale nie słyszałam jeszcze o miejscu, które przestrzegałoby wszystkich zasad…

To jakieś szaleństwo. Pamiętałam, że ze strachu spociły mi się dłonie, gdy czekałam na szczepienie, a teraz dobrowolnie poddaję się operacji. I to mózgu. To przecież najcenniejszy organ. I nikt nigdy nie skarży się na zbyt tłusty mózg. Nikt nigdy nie mówi, że ma mózg za krótki albo za długi, za szeroki albo za wąski. Albo brzydki. Mózg dobrze pracuje lub źle pracuje. Mój spisywał się bez zarzutu. Modliłam się, żeby funkcjonował tak samo po operacji.

Cały ten pomysł wydaje się naprawdę interesujący, dlatego w mojej ocenie (oceniam zgodnie z goodreads.com) dałam dwie gwiazdki na pięć. Niestety, już jego realizacja nie poszła tak sprawnie. Lubię czasem poczytać książki dla trochę młodszych czytelników, ale muszą być one dobrze napisane. Do takich zaliczam trylogię Suzanne Collins Igrzyska śmierci, która czytałam już dwa razy (odświeżałam przed drugim filmem J). W sieci podpowiadają, że Starter w jakiś sposób przypomina The Hunger Games i to mnie zgubiło, bo miałam ochotę na powtórkę z rozrywki. Niestety, powieść jest marnie napisana, bez szacunku do czytelnika, czym dla mnie są głupawe, puste dialogi i niedopracowanie fabuły. Naprawdę nie wiem, czym tu się zachwycać. Idea, owszem, świetna, ale niedopracowanie całości boli. Męczyłam do połowy, wciąż z nadzieją, że będzie lepiej, że to tylko małe potknięcia. Szkoda…

Nie mam jednak zamiaru Was odstraszać (choć po tej recenzji w sumie może się tak wydawać :D). Wiem, że część z Was ma wielką ochotę na tę książkę, podobnie jak miałam ja. Jednak miejcie świadomość, czego się spodziewać, może wtedy lepiej ją odbierzecie 😉 I w żadnym wypadku nie oczekujcie powtórki z The Hunger Games, bo bardzo się rozczarujecie. Na pewno też młodsi czytelnicy lepiej docenią ode mnie, bo na co innego zwracają uwagę przy czytaniu.


“Starter” to debiut Lissy Price, a już została obsypana za nią nagrodami. Uważam, że to jakaś pomyłka…

Oto jeden z fragmentów, po którym zdecydowałam, że nie warto czytać dalej:

Jego oczy były tak blisko, że cały świat zniknął. Pachniał świeżością. Jak lato przed wojną. Jak obietnica bezpieczeństwa.

— Co takiego? — spytałam.

— Callie. — Jego oczy odbyły wędrówkę po mojej twarzy od policzków do oczu i potem do warg. — Nie wiem dlaczego, nie potrafię tego wytłumaczyć, jednak czuję się z tobą związany.

— Wiem. Ja z tobą też. (…)

Serce biło mi tak mocno, że musiał je słyszeć. Ujął moją twarz w ciepłą i gładką dłoń.

— Naprawdę jesteś wyjątkowym zjawiskiem. — Nachylił się i pocałował mnie w usta. Nieśmiało. Delikatnie. Wyprostował się, miał uśmiech pięcioletniego chłopca, który na jarmarku wygrał złotą rybkę.

*Wszystkie cytaty pochodzą z “Starter” Lissy Price

Advertisements

33 thoughts on ““Starter” (Starters #1) Lissa Price

  1. u mnie Young Adult średnio ostatnio podchodzi.. ‘Niezgodnej’ (V. Roth) zaliczyłem dwa tomy… Igrzysk jeden.. i jakoś nie ciągnie mnie dalej.. więc z tą serią jakoś chyba daruje sobie..

    Like

    1. “Niezgodnej” nawet nie będę próbować, bo czuję, że to nie dla mnie, za to “Igrzyska” uwielbiam. Świetna fabuła, jak i wykonanie. Ale wiadomo, co komu pasuje.
      “Startera” zawsze możesz próbować parę stron, ale w sumie… znając już trochę Twój gust książkowy, nie wróżę Wam długiej przyszłości 😉

      Like

      1. A tu się okazuje, że jednak bywa radością 🙂 Szczególnie kiedy tak jak w książce, możesz sobie wynająć młode ciałko, w którym możesz pohasać na nartach, czy podansować na parkiecie 😀

        Like

      1. Noo, tu się nie udało. Może ja przesadzam, przecież tyle nagród, Dean Knootz niby chwalił i nie pamiętam, kto tam jeszcze… A może najzwyczajniej jestem na to za stara, co powtarzałam w kilku innych przypadkach 😀 Ale najlepszy pomysł, czy okładka nie wygra przecież z treścią :/

        Like

      2. To prawda, treść jest najważniejsza, z drugiej strony strasznie szkoda jak książka jest dobra, ale ma braki w stronie wizualnej i słabą promocję. Ginie w tłumie. I stwierdzenie “za stara” jest złe, możesz być co najwyżej “za dojrzała”. 😉

        Like

      3. Fakt. Trzeba znaleźć złoty środek, bo agresywna promocja odstrasza, a jej brak też jest nie na miejscu. Nie jest łatwo 🙂
        Jeśli chodzi o wizualną stronę to stawiałabym na minimalizm. Już lepiej jak te braki wizualne przejawiają się tym, że okładka jest uboga niż, gdy ma “naciapane” różnego g… 😉

        Liked by 1 person

    1. O tak! Gwiazd naszych wina też piękne 🙂 Dla takich książek warto sięgać po YA.
      Co do Startera to naprawdę żal. Nie usprawiedliwiam, że to debiut, bo nawet debiut musi być lepiej dopracowany.

      Liked by 1 person

  2. Do marketingowych zachwytów i nagród tudzież wyróżnień podchodzę już z dystansem. Nieraz srogo się zawiodłem, a same egzemplarze “Starteru” zajmuje niemal połowę okna wystawowego księgarni ŚK w moim mieście.
    pozdrawiam 🙂

    Like

  3. Niewiele napiszę, bo nie czytam książek z Young Adults, jak to się teraz określa 😀 Za to okładka kosmiczna! I mimo wszystko szkoda, że trochę się zawiodłaś.

    Like

    1. Biorę to ryzyko, kiedy sięgam po książki niekoniecznie w moim stylu. Ale mimo zawodów, takich jak ten ze “Starterem”, lubię próbować innych smaków, czasem można się też bardzo miło zaskoczyć 🙂

      Like

    1. W sumie to tej recenzji miało nie być, ale właśnie dlatego, że ludzie się napalą, podobnie jak ja, wolałam wyznać co mi leży na sercu. Teraz, jak znasz moje zdanie może podejdziesz do tej książki z większym dystansem i może nawet Ci się spodoba. Ja tak miałam z trzecią częścią Bridget Jones, którą wszyscy zjechali niemożebnie. Ale ponieważ już wiedziałam, czego mniej więcej się spodziewać, nie nastawiałam się na powtórkę starej, zabawnej Bridget i powieść nawet mi się spodobała.
      Więc jest szansa 😉

      Like

  4. Tak coś czułam, że szału nie będzie, bo już blurb mnie odstraszył – to wszystko już było, gdzieś, kiedyś, wszystko się miesza i powiela 😀 Tytuł nie dla mnie, ale… teraz już nakręcam się na “Cress” i pożrę, jak tylko będzie chwila 😀

    Like

  5. Igrzyska śmierci właśnie skończyłam i jestem pod wrażeniem. Niezgodną lubię, choć zakończenie mi się nie podobało. A po Starter sięgnę, choć nie wiem kiedy, bo pracy dużo, w ogrodzie wiosna, a czasu mało. 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s