Książka vs. Film

„The Time Traveler’s Wife” Audrey Niffenegger

“The Time Traveler’s Wife” Audrey Niffenegger czyli “Żona podróżnika w czasie” została w Polsce wydana także pod mniej, według mnie udanymi tytułami: “Zaklęci w czasie” oraz Miłość ponad czasem. Historia inna niż wszystkie”.

Claire ma 6 lat, kiedy poznaje swojego przyszłego męża. Henry ma wtedy 36 lat. Przyszedł do niej z przyszłości i będzie jeszcze wielokrotnie powracał. Henry cierpi na nieznaną jeszcze chorobę: przenosi się w czasie w najmniej odpowiednich momentach. Najczęściej w sytuacji stresowej. Dodatkowym problemem jest to, że w przyszłości, czy przeszłości ląduje zupełnie nago. I potwornie głodny! Niestety, swojej przypadłości nie jest w stanie kontrolować, mówić o niej też za bardzo nie może, bo za opowiadanie bajek o podróżowaniu w czasie, w dodatku w przypadku, gdy znalazł się w gołej sytuacji na pewno nie przysporzy mu przyjaciół. Prędzej otworzy drogę do psychiatryka.

Ale Claire mu uwierzyła. Może dziecku łatwiej przyjąć niemożliwe do wiadomości. A może to po prostu miłość i przeznaczenie, że nie uciekła z krzykiem na widok pojawiającego się znikąd mężczyzny, kryjącego swą nagość w krzakach.

Opowieść jest naprawdę interesująca, napisana z pomysłem. Przed każdym rozdziałem wiadomo, jaki to jest rok, ile ma lat Claire, a ile Henry (bywa, że jest ich dwóch w różnym wieku, bo Henry jest w stanie odwiedzać siebie samego w innym czasie). Takie rozpiski przed każdym wydarzeniem bardzo pomagają połapać się w sytuacji i nie czuje się zagubienia spowodowanego podróżami w różne okresy.

Podobało mi się jak Henry 36 letni uczył siebie 8 letniego jak zdobyć ubranie, gdy przeniesie się w czasie, jak ukraść portfel, by za znalezione pieniądze znaleźć jedzenie, czy też jak włamywać się do pomieszczeń, by zimą nie zamarznąć. Inne ulubione smaczki to te, kiedy Henry odwiedzał młodą Claire, jeszcze przed tym, zanim poznali się naprawdę. Choć wtedy nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie Claire i Henry będą żyć w teraźniejszości, pobiorą się, będą mieli względnie normalne życie. A kiedy już dotarłam do tych fragmentów, tęskniłam do młodej Claire i odwiedzającego ją dużo starszego Henrego. Ale autorka to przewidziała i kiedy tęsknota stawała się nieznośna, Henry znów zabierał nas w podróż na łąki za domem rodzinnym swojej młodziutkiej jeszcze nie żony.

Jak żyć, kiedy ciągle się znika? Wychodzi na to, że po prostu: z dnia na dzień. Trudno jest zaplanować cokolwiek, kiedy wiadomo, że zmiana otoczenia, czy samo wydarzenie (jak np. własny ślub), może doprowadzić do podróży w czasie w samym jego środku. Zajrzyjcie do książki, dowiecie się, jak radzili sobie z tym Henry i Claire.

Mimo, że opowieść jest pomysłowa i taka wciągająca, wahałam się z ogólną oceną. Dałam naciągane 4 (w skali do 5 gwiazdek), czyli cztery z duuużym minusem. Stało się tak, gdyż według mnie książka jest trochę za długa. Przenosiny w czasie w pewnym momencie meczą tak, że musiałam zrobić sobie przerwę i na chwile zająć się inną książką. Podobnie miałam w przypadku “Life After Life” Kate Atkinson. Mogłabym przyrównać te dwa uczucia irytacji do siebie. Według mnie Audrey Niffenegger z powodzeniem mogłaby skrócić tekst, o co najmniej 100 stron, (jak nie więcej!) bez uszczerbku, a raczej z korzyścią dla książki.

Na dokładkę, znów trafiłam na powieść, gdzie para ma problemy z płodnością i poronieniami, co dla niektórych czytelników, (a zwłaszcza czytelniczek!) może być bolesne, dlatego grzecznie uprzedzam. Dobrze, że tu przynajmniej nie ma alkoholików, bo na tych też ostatnio urodzaj. Na szczęście Henry nie może zbytnio pić ze względu na swoją przypadłość, (a przynajmniej w późniejszym okresie, bo w młodości to trochę się nahulał ;)).

Co do zakończenia to nie jestem pewna, czy podziękować za nie autorce, czy raczej ją zbesztać. Wywołuje sporo emocji, to jest pewne. Ale to chyba raczej na plus…


Ale, ale! Nie odchodźcie jeszcze, bo jest też film na podstawie książki!

Adaptację o tym samym tytule “The Time Traveler’s Wife” zrealizowano w 2009 roku w reżyserii Roberta Schwentke (Plan lotu z Jodie Foster i Tattoo). Role główne powierzone zostały:

  • Ericowi Bana jako Henry DeTamble
  • Rachel McAdams jako Clare Abshire

Aktorzy grający główne postacie są dość sympatyczni, choć ja wyobrażałam ich sobie zupełnie inaczej. Ale wiadomo – ilu czytelników, tyle wersji 😉 Brakowało mi trochę epizodów z lat nastoletnich Claire, sprzed momentu poznania Henrego w dorosłym życiu. Te elementy, jak dla mnie, były chyba najbardziej zabawne i przyjemne w czytaniu, więc szkoda, że reżyser wyciął je z filmu (poza sceną pierwszej wizyty Henrego, kiedy dziewczynka miała 6 lat oraz jednym krótkim epizodem, kiedy miała lat 18). Mimo wszystko, jeśli przeczytaliście książkę, warto zapoznać się również i z filmem J

*Słownik do książki TUTAJ 🙂

Advertisements

31 thoughts on “„The Time Traveler’s Wife” Audrey Niffenegger

  1. Z uśmiechem na twarzy wspominam lekturę tej powieści. Co prawda było to kilka lat temu, ale historia utkwiła mi w pamięci. 🙂
    PS Rachel jest moją ukochaną aktorką, więc nie jestem obiektywna – uwielbiam ją w każdej roli! 😀

    Like

    1. Ach, no tak, to nie da się być obiektywnym w takiej sytuacji. Zarówno książka jak i film były bardzo sympatyczne, chociaż u mnie książka wygrywa, mimo wszystko 🙂

      Like

    1. To koniecznie złap gdzieś najpierw książkę. Jest duże zakręcenie, ale autorka tak to sprytnie napisała, że na pewno się z wszystkim połapiesz 🙂

      Like

      1. Ekhem… przeczytaj pierwsze zdanie wpisu 😀 Zdaje się, że tam podałam wszystkie trzy polskie tytuły, a pod jednym jest link do książki na lubimyczytac 😀

        Like

      2. Stało się jak już wcisnęłam enter. Gapa ze mnie 😀 Swoją drogą ja też zwykle zaczynam przygodę od książki, później ekranizacja. Wyjątek zrobiłam przy “Zimowej opowieści” tam też nieco zagadek z czasem 🙂

        Like

      3. Zdarza się 😉
        Nie lubię oglądać najpierw filmu, bo potem czytając książkę mam przed oczami aktorów, słyszę ich głosy i bardzo mi to przeszkadza. Ale bywa, że przypadkiem obejrzę film i dopiero później dowiaduję się, że to adaptacja powieści, a wtedy i tak jak zapragnę przeczytać to nawet dominacja gry aktorskiej nie odwiedzie mnie od czytania 🙂

        Like

  2. Znam ten tytuł, ale kompletnie nie kojarzyłam o czym jest książka – brzmi w sumie dość ciekawie 🙂 Ale przeskoki w czasie też mi się skojarzyły z “Jej wszystkimi życiami” (czyli “Life after life”), a tam faktycznie, choć pomysł był dobry, z czasem zaczynał nużyć.

    Like

    1. W Life after life irytowało mnie, ze najpierw historia nie mogła się rozkręcić, bo ona ciągle umierała, a potem jak już się fajnie rozkręcało, to znów nagle: BUM 😉
      Tu jest trochę inaczej, bo Henry nie umiera, tylko znika na jakiś czas, a my śledzimy jego poczynania, wiec bywa nawet zabawnie 🙂

      Liked by 1 person

      1. A mnie właśnie tam bardziej bawiło śledzenie jak ciągle umierała i jak sobie z tym następnie radziła, a jak miała już dłuższe życie to łapałam się na tym, że się zastanawiałam jak tym razem się skończy – chyba wyszła ze mnie mała sadystka 😀

        Like

      2. Jeśli zajrzysz w linka, ja tam też napisałam, że potem już chciałam żeby wreszcie umarła, hehe. Ja chyba po prostu jestem zbyt wymagająca, albo nie wiem, czego chcę, to Ty w takim razie możesz być sadystką 😀

        Liked by 1 person

      3. Ojej, zapomniałam, że mam Ci przypadkiem nie podpadać 😀

        Dobra krewetka , wcale nie ma sadystycznych skłonności. Tylko obronne 😉 To nieważne, że Ursula wcale jej nie atakowała 😉

        Liked by 1 person

  3. Czytałam recenzję i wiedziałam, że gdzieś już poznałam historię 😀 Oglądałam film, a powstał też jeden, baaardzo dobry film o przenosinach w czasie (i też z Rachel!) “Czas na miłość”.

    Like

  4. Hmm, sądząc po fabule, chyba to oglądałam, ale trailer wcale nie wygląda znajomo. Dziwna sprawa! A może czytałam w czasach przed lubimyczytac i goodreads. Teraz muszę przeprowadzić śledztwo 😉
    W każdym razie podoba mi się pomysł (z Atkinson też tak było) i obawiam się, że z realizacją też będzie jak u Atkinson – miałyśmy podobne wrażenia, więc mogę Ci zaufać 😉

    Like

    1. Ja w ogóle nie wiem, jak ja żyłam przed goodreads?! 😀 O widzisz, a ja myślałam, że jestem odosobniona w moich odczuciach. Dobrze wiedzieć, że ktoś myśli podobnie 🙂

      Like

  5. Koncept jest wyjątkowo niebanalny, a ja lubię podróże w czasie, choć czasem trzeba głęboko się zastanowić nad ich logiką 😉
    A Niffeneger bardzo lubię i bardzo się nad nią wzruszałam, poza tym mam do tej powieści ogromny sentyment – moja pani Mama ją tłumaczyła!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s