Uncategorized

Po przeczytaniu „Wszystko zależy od przyimka” – J. Bralczyk, J. Miodek, A. Markowski, J. Sosnowski

Od razu uprzedzam: to nie jest recenzja, a raczej kilka luźnych prywatnych myśli po przeczytaniu “Wszystko zależy od przyimka” – książki, która jest zapisem rozmowy na temat języka, między panami: Jerzym Bralczykiem, Janem Miodkiem, Andrzejem Markowskim i Jerzym Sosnowskim.


Podczas lektury byłam lekko przerażona tym, jak mało wiem i jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Nie mówię, ani nie piszę idealną polszczyzną, ale w miarę moich możliwości staram się przestrzegać zasad ortografii, interpunkcji i gramatyki. Niesamowicie drażni mnie, gdy ktoś stawia przecinek po spacji, lub zupełnie nie stawia go w miejscach oczywistych. Nie cierpię, gdy ktoś celowo w każdym zdaniu stawia błędy ortograficzne lub pisze popularnym od paru lat idiotycznym stylem jak: “LoFfcIaM cIĘ”, czy inne tego typu, które uważam za infantylne. Ale nie jestem żadnym ekspertem, toteż nie poprawiam ludzi (chyba, że dyskretnie w wiadomości prywatnej, ale wtedy też raczej chodzi o literówki, przez nieuwagę itp., a nie faktyczne błędy ortograficzne wynikające z niewiedzy, czy nieuctwa). Sama mam swoje stałe błędy i przez roztrzepanie potrafię napisać lektura przez o z kreska, a który przez u otwarte. I naprawdę nie robię tego celowo, ani z braku wiedzy, jak się pisze. Najczęściej wynika to z tego, że piszę szybko, niedbale, żeby nie zgubić myśli i dopiero potem redaguję tekst. Niestety, mimo tego ostatniego etapu nadal zdarza mi się coś pominąć. Jednak nie obrażam się, gdy ktoś dyskretnie zwróci mi uwagę 😉

Kiedyś miałam ogromny problem z ortografią. Sadzałam byk na byku. Ale przecież od najmłodszych lat chciałam zostać pisarką, więc ciężko pracowałam, by się tego wyuczyć. Z pomocą przyszła mi nieodzowna Mama, która podarowała mi między innymi wspaniałą książkę “Ortografia i gramatyka na wesoło autorstwa Profesora Przecinka, czyli Witolda Gawdzika (teraz dostępna już chyba tylko w antykwariatach). Podręcznik przeczytałam od deski do deski i z jego pomocą uczyłam się jak pisać poprawnie. A ciągłe kontrole rodzicielki i zwracanie uwagi na wypowiedzi zarówno w mowie, jak i piśmie, systematycznie poprawiały moją znajomość ojczystego języka. Dziękuję, Mamo! J

Moją pierwszą trójkę z dyktanda wypłakałam Siostrze na korytarzu szkolnym, przy życzliwych radach kolegów z jej klasy, że przecież to nie dwója (wtedy była jeszcze skala od 2 do 5).Pamiętam, że wśród błędnych wyrazów była córka, a ja nadal potrafię napisać to słowo z błędem (oczywiście przez nieuwagę). To, że do tej pory robię błędy, nie wynika, więc z braku pracy nad sobą, bo jak widzicie, pracy było sporo. Muszę chyba zacząć staranniej redagować moje zapiski, bo po przeczytaniu “Wszystko zależy od przyimka” zrobiło mi się wstyd, że wciąż zdarza mi się kaleczyć nasz piękny język.

Znakomici Rozmówcy sugerują w tej książce, że mówienie powinno być naturalne; rozwijanie świadomości, jak różnorodne warianty otwiera przed nami polszczyzna, przypomina raczej trening, przygotowanie do meczu – lecz gdy otwierasz usta, wówczas jakbyś słyszał gwizdek sędziego i grasz, a nie dumasz w rogu boiska nad możliwościami taktycznymi.

Książkę czyta się naprawdę świetnie, panowie stanęli na wysokości zadania i przekazali cząstkę swojej ogromnej wiedzy w formie przystępnej, miłej i z humorem. Choć polecam raczej czytanie etapami, np. jeden rozdział na dzień, żeby mieć czas na refleksje, przemyślenie niektórych zagadnień i odniesienie ich do samego siebie, lub otoczenia. Bez tego, nie da rady zmienić błędów językowych, które nagminnie popełniamy, czasem nawet nieświadomie. Są to nasze nawyki, których czasem naprawdę bardzo trudno się pozbyć.

Weźmy na przykład taką gwarę. Uwielbiam śląską gwarę i kocham, kiedy mówi nią mój Narzeczony. Ale on nie mówi nią, na co dzień. W domu używamy języka polskiego (lub z lenistwa strasznego pol-inglisz), w pracy zaś mówi się po angielsku. Mirek “przełącza” się na gwarę dopiero, gdy rozmawia z rodzicami przez Skype. To bardzo zabawne, gdy nagle zajęta czymś w kuchni, słyszę z drugiego pokoju ukochanego używającego jakiś “dziwnych” zwrotów. Bywa, że przerywam to, co robię by nasłuchać się regionalnej mowy. I smutno mi trochę, kiedy Narzeczony mówi mi, że w szkole “tępiono” ich za mówienie po śląsku. Jasne, prawidłowego polskiego też się trzeba uczyć, ale żeby zaraz zabraniać?! Nie wiem, jak jest obecnie na południu Polski, ale bardzo podoba mi się pod tym względem szkolnictwo na Pomorzu, gdzie od najmłodszych lat celebruje się oraz naucza języka kaszubskiego.

Ale język stanowi instrument, który pozwala na wyrażenie siebie z dowolną precyzją.

Przyznaję, lubię czasem pobawić się słowami, tworzyć nowe, wyginać na różne strony, by sklecić coś zupełnie innego, ale posługuje się przy tym zasadami, jakich nauczyłam się w dzieciństwie, a utrwaliłam później, czytając dużo książek i pisząc, pisząc, pisząc… I tu wychodzi moja niekonsekwencja, bo kiedy Narzeczony robi to samo posługując się gwarą śląską, ja uznaję to za błąd i wykłócam się z nim, że takie słowo nie istnieje i nie może go używać 😉 On za to w odwecie “wyzywa” mnie od polonistek, choć ja żadnej filologii nie skończyłam 😀

I takie oto refleksje nachodziły mnie w trakcie czytanie tego niezwykłego wywiadu ze znawcami języka polskiego. Polecam Wam mocno tę książkę, na pewno wiele z niej skorzystacie i miejmy nadzieje, że sami zaczniecie bardziej zwracać uwagę na swoje wypowiedzi. Ja już zaczęłam i mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie widać tego skutki J

Markowski: Ale opowiadał mi kolega, że jego babcię przed wojną zatrzymano na jakimś posterunku i zażądano dokumentów. W dowodzie w rubryce znaki szczególne napisane było, że nie ma, ale łącznie: niema. I funkcjonariusz, który sprawdzał te dokumenty, zaczął coś babci pokazywać na migi, bo myślał, że ona jest niema.



Za Wikipedią:

Jerzy Sosnowski – polski pisarz, publicysta, felietonista, dziennikarz telewizyjny i radiowy. Historyk literatury, krytyk literacki. Publikował w Gazecie Wyborczej, miesięczniku Więź, pracował w Polskim Radiu. Członkiem Rady Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk.

Andrzej Markowski – profesor zwyczajny, polski językoznawca i leksykograf. Przewodniczący Rady Języka Polskiego, wiceprzewodniczący Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej. Członek Prezydium Komitetu Językoznawstwa PAN, członek rzeczywisty Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, członek Collegium Invisibile.

Jan Miodek – polski językoznawca, profesor i dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk i Rady Języka Polskiego; popularyzator wiedzy o języku polskim. Od 2009 roku na antenie TVP Polonia prowadzi program Słownik polsko@polski.

Jerzy Bralczyk – polski językoznawca, specjalista w zakresie języka mediów, reklamy i polityki. Członek Rady Języka Polskiego, Polskiego Towarzystwa Językoznawczego, Komitetu Językoznawstwa PAN. Znany również z telewizyjnych i radiowych programów o języku polskim.

Advertisements

11 thoughts on “Po przeczytaniu „Wszystko zależy od przyimka” – J. Bralczyk, J. Miodek, A. Markowski, J. Sosnowski

  1. Czytając Twoje teksty rzadko dostrzegam jakiekolwiek błędy:) Natomiast ja muszę w tym względzie nad sobą popracować:) A przedstawiona przez Ciebie książka to chyba ‘konieczność’ do przeczytania.

    Like

    1. Oo, to cieszę się 🙂 A pracować nad sobą nadal będę, ta książka mn zmotywowała. I tak, to MUST, powiedziałabym, że dla wszystkich Polaków, ale nie oszukujmy się, więcej niż połowa zupełnie nie miałaby ochoty na tego typu książkę 🙂 Jednak dla blogerów to przyjemny obowiązek 😉

      Like

  2. Ach! Też miałam w dziedziństwie ortograficzne fazy – pamiętam POTWORNE dyktando z “rz” i “ż” :O, chociaż przyznam się, że moim koszmarem nie była ortografia, a tabliczka mnożenia 😀
    Kiedyś na pewno pożrę tę książkę 😀

    Like

    1. Och, dziękuję bardzo, od jakiegoś czasu usilne pracuje nad edycja każdego tekstu, więc miałam nadzieję, że już trochę widać efekty. Szczególnie, że ostatnio wrzuciłam “już gotowy” tekst na PKK, a Miss Attitude zdążyła w nim znaleźć kilka literówek i to takich rzucających się w oczy 😀

      Wywiad przeczytaj, jest naprawdę fajnie napisany, bo to właściwie zapis rozmowy, więc czyta się prawie jakby się słuchało panów ekspertów w luźnej żartobliwej rozmowie.

      Like

  3. To jest pyszna książka 😀 Wszystkich panów lubię, ale prof. Bralczyka najbardziej ❤

    A poza tym to ooo, nie wiedziałam, że Twój Mirek jest ze Śląska 😀 Ja prawie nie znam gwary, ale tak czy tak pozdrów go od koleżanki Ślązaczki 😀

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s