Recenzje

„Pęknięte miasto. Biesłan” Zbigniew Pawlak, Jerzy A. Wlazło

Nie ma takiej jednostki chorobowej jak rozpacz. Ani tęsknota. Musieli mu wpisać infarctus myocardii – zawał mięśnia sercowego.

Biesłan to 35 tysięczne miasteczko w Północnej Osetii (jedna z autonomicznych republik na północnym Kaukazie, wchodzących w skład Federacji Rosyjskiej), położone 15 kilometrów od stolicznego Władykaukazu. Kraj graniczy z Inguszetią, Rosją, Czeczenią i Gruzją. To miasto, które nie zasłynęło z wielkich osiągnieć, czy sławnych ludzi, którzy się wybili, ale miasto znane z tego, że 1 września 2004 roku, terroryści napadli na szkołę i wzięli na zakładników ponad 1000 osób.


To z pozoru radosne zdjęcie na okładce “Pęknięte miasto. Biesłan” autorstwa Zbigniewa Pawlaka i Jerzego A. Wlazło przedstawiające wypuszczenie setek białych balonów, to symboliczne uwolnienie do nieba aniołów. W 10 lat po tragedii, jaka wydarzyła się w Biesłanie, mieszkańcy pamiętają o dzieciach i dorosłych, którzy wtedy zginęli i nadal nie potrafią się z tym pogodzić, zrozumieć.

Dziecko w Północnej Osetii to największa radość i szczęście. To dlatego, co roku, pierwszy dzień szkoły obchodzony jest bardziej hucznie niż w innych krajach. Uczestniczą w nich całe rodziny, nie tylko dzieci, uczęszczające do szkoły. Wszyscy chcą być na apelu, widzieć swoje pociechy, jak deklamują wierszyki, czy śpiewają piosenki. To jeden z najważniejszych dni w roku. Wszyscy są odświętnie ubrani, chłopcy, w czystych białych koszulach, dziewczynki z wielkimi kokardami na głowie – to wielkie święto całego miasta. Tego właśnie dnia w 2004 roku, w szkole numer 1 w Biesłanie terroryści zamknęli, jako zakładników nawet do 1500 osób. Skąd tak ogromna ilość ludzi? Były to dzieci, uczęszczające do szkoły, ich maleńkie rodzeństwo, które przyszło obejrzeć braci i siostry na apelu, rodzice, dumni ze swoich pociech, nauczyciele oraz obsługa szkoły.

Rząd rosyjski ukrywał ten fakt bardzo długo. W oficjalnych raportach dla prasy i telewizji, w szkole znajdowało się tylko 350 osób. A prawda jest taka, że w wyniku ataku zginęły 334 osoby, ok. 700 zostało rannych. Autorzy książki opisują, co się działo później. Relacje z tragedii, a potem z pogrzebów oraz wspomnienia tych strasznych dni opowiada Zbigniew Pawlak. Zna on realia tych okolic, od lat mieszkał na Jedwabnym Szlaku, a w dniu tragedii, choć już wtedy przeprowadził się do Wrocławia, za wszelką cenę chciał tam być z ludźmi. Pomagać, dowiedzieć się prawdy. Dziennikarz Jerzy A. Wlazło przekonał kolegę, że warto spisać te wszystkie historie, nie można dać o nich zapomnieć. Miał rację. Bo kto przeczyta “Pęknięte miasto. Biesłan” już nie pozwoli sobie na zapomnienie o tym, co się stało i będzie chciał się podzielić wiedzą, by poradzić sobie z emocjami, które budzą się w czytelniku w trakcie czytania tego reportażu.

Siedzieliśmy na drewnianej ławie przed domem z siedemnastoletnim mężczyzną. Tutaj niektórzy mężczyźni dojrzewają zbyt szybko. To przeżycia kształtują charakter, a nie liczba dni w kalendarzu.

Jest tyle spraw, które chciałabym tutaj poruszyć, jak choćby kłamstwa rządu, kim byli terroryści, którzy wykorzystali szkolę w swojej grze w zemstę. Kim są Czarne Wdowy i co to jest pas Szahida? Chciałabym Wam opowiedzieć o kulturze tamtych regionów, 40 dniach, zemście i Mieście Aniołów – cmentarzu, na którym pochowano zabite w Biesłanie dzieci, a którego strzeże pomnik Drzewo żalu. Wiele mogłabym pisać na te tematy, bo reportaż poruszył mnie i wstrząsnął na tyle, że zaczęłam grzebać w sieci, dowiadywać się więcej, chłonąc wiedzę. Myślę jednak, że w tej recenzji powinno być tylko parę słów o tym, co zawiera książka, żebyście sami mogli zgłębiać temat.

Drzewo Żalu, Dieriewo Skorbi, nazywanego też pomnikiem matek Biesłanu. Cztery kamienne kobiety, zwrócone w cztery strony świata, wypuszczające z rąk wprost do nieba malutkie postacie ze skrzydłami, aby uleciały w świat, aby opowiedziały w każdym zakątku ziemi, co wydarzyło się w szkole numer jeden, aby nigdy nikt nie zapomniał o ofiarach wojny, w której nikt już nie pamięta, o co tak naprawdę chodzi.


Jak żyć, kiedy straciło się dzieci w tak bezsensowny sposób? To opowieść o bólu, żałobie, poczuciu niesprawiedliwości. Bo jak może się czuć ktoś, kto musiał wybierać: uciekać z najmłodszym dzieckiem, czy zostać z trochę starszym? To żaden wybór. To rozdarte serce. Cały Biesłan pogrążył się w żałobie, nawet ci, którzy nie stracili najbliższych. Oni też nie mają łatwo, bo jak cieszyć z tego, że ich dzieciom udało się przeżyć, skoro wszyscy sąsiedzi są w rozpaczy.

Kolejne połamane drzwi, w kącie rozbite pianino, struny wśród kawałków cegieł, gruzu i tynku. Struny basowe, struny wiolinowe, dyble, kołki. Na ścianie rozoranej seriami ciężkiej broni maszynowej czerwony napis: Dzieci Biesłanu żyły, żyją i będą żyć!!! Na następnej kartce z podłogi: Nie ma mnie już i nie będzie; przeżyłem siedem lat w tym świecie, nie ma pokoju w mojej duszy; za śmierć moją kto odpowie? To miejsce krzyczy.


Przeczytajcie. To niesamowity reportaż, który Was poruszy i jeszcze długo nie da o sobie zapomnieć.

Książkę poleciła Luka Rei na Przestrzeniach Tekstu.

Korzystałam ze stron:

http://news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/3616868.stm

http://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_terrorystyczny_na_szko%C5%82%C4%99_w_Bies%C5%82anie

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szamil_Basajew

zdjęcia:


http://interia360.pl/swiat/rosja-ukraina-bialorus/artykul/rosja-republika-jednego-agenta-kgb,49633

http://www.globtroter.pl/zdjecia/167092,rosja,pln,,osetia,cmentarz,bieslan,,,,drzewo,zalu,.html

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/227970/pekniete-miasto-bieslan

Advertisements

23 thoughts on “„Pęknięte miasto. Biesłan” Zbigniew Pawlak, Jerzy A. Wlazło

  1. Minęło już trochę czasu, odkąd przeczytałam “Pęknięte miasto”, a nadal wywołuje on we mnie te same emocje. Dziękuję, że go przeczytałaś. Niesamowite uczucie, że można tak czymś zainspirować 🙂 I że ktoś podobnie to odbierze. A dodatkowo, Ty opisałaś to z takim pięknym wyważeniem, wyczuciem. I podałaś tyle ważnych informacji, na które mi już nawet nie starszyło sił… Ach, dzięki Tobie znowu będę teraz o tym myśleć, ale to dobrze… 🙂

    Like

    1. Luka, to ja dziękuję za polecenie, bo gdyby nie ty, to pewnie jeszcze długo bym na ten reportaż nie trafiła 🙂
      Chciałabym opisać WSZYSTKO! Bardzo ciężko jest wybrać tylko kilka wątków i na dodatek nie rozwinąć ich bardziej, bo to się aż prosi. Ale ja wolę zostawić jakieś niepowiedzenie, żeby ktoś inny też sięgnął po tę książkę, właśnie po rozwinięcie. Po napisaniu tej recenzji jeszcze raz zajrzałam do twojego tekstu (nie czytam nigdy przed pisaniem, żeby się nie zasugerować, żeby tekst był jak najbardziej mój) i miałam podobne odczucie jak Ty: przecież mogłam jeszcze o tym napisać i o tym, bo u Luki przecież jest i to takie ważne!
      Ale niech już jest jak jest, przynajmniej czytacze będą mieć takie podwójne spojrzenie 🙂

      Like

      1. Dobre takie podwójne spojrzenie 🙂 Ja też nigdy nie wiem, co wyłuszczyć, a potem widzę u innych (tak, jak np. teraz u Ciebie) to, co pominęłam. Ale chyba właśnie chodzi o to, by zostawić puste miejsca, by ktoś inny zajrzał w nie od swojej strony. Tak się cieszę, że to przeczytałaś 🙂

        Liked by 1 person

  2. Pięknie napisane!
    Doskonale pamiętam Biesłan. Podróżowałam wtedy po… Rosji, miałam tylko rosyjskie radio, rzadki dostęp do telewizji i telefonicznie dowiadywałam się od znajomych i rodziny w Polsce, co tak naprawdę się wydarzyło. Zatrzymali dla mnie wszystkie gazety, a ja czytałam je po powrocie do kraju ze łzami w oczach… Na pewno sięgnę po reportaż…

    Like

  3. O tej książce dowiedziałam się z rozmowy w radiowej Trójce i od tamtej pory kilkakrotnie wrzucałam “do koszyka”, ale za każdym razem rezygnowałam bo się bałam “ciężkości tematu”. Po “Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” i “Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy” przetestowałam, że tego typu książki siedzą we mnie długo i na prawdę ciężko się po nich zasypia. Dzięki za recenzję, może ktoś kto niewiele wie o tej tragedii zdecyduje się przeczytać książkę. Trzeba wiedzieć i pamiętać.

    Liked by 1 person

  4. Po takiej recenzji nie mogę napisać nic innego – na pewno przeczytam. Najpierw Luka, teraz Ty! Opowiadacie o tej książce tak pięknie, że nie wątpię, że zrobi na mnie olbrzymie wrażenie. Czytałam już różne rzeczy na ten temat, ale ciągle jest dla mnie niepojęte, że to wszystko naprawdę się zdarzyło.

    Like

    1. Jak się cieszę! :* Myślę, że bardzo przypadnie ci do gustu styl pisania. Co do treści… nie zaprzeczę, że do łatwych nie należy. Pamiętałam co nieco z radia czy telewizji, ale dopiero teraz tak naprawdę dowiedziałam się co tak naprawdę się zdarzyło. Choć autorzy i tak twierdzą, że nigdy nie dowiemy się całej prawdy 😦

      Like

      1. Zawsze mnie zaskakuje, że takie rzeczy są możliwe w dzisiejszych czasach. Cywilizowany świat, wolne media (gdzie wolne, tam wolne) i można część faktów ukryć, resztę zafałszować i nic się nie dzieje. Niepojęte.
        A to przecież nie jest jedyna taka sprawa.

        Like

      2. To prawda. Ja dzięki Child 44 Smitha wkręciłam się między innymi w rosyjskie kłamstwa i zadziwia mnie, że niezależnie od czasów, niewiele się jednak zmienia 😦 Najgorsze, że tak się dzieje wszędzie, na mniejszą lub większą skalę. I jak tu nie nabawić się paranoi?

        Like

  5. Och, już po tekście Luki wiedziałam, że to będzie mocna, ważna lektura, a Ty tylko to potwierdziłaś. Mam książkę w swoim stosiku, na pewno ją przeczytam – takie rzeczy trzeba czytać, mimo tego, że boli.

    Like

  6. Aż dreszcze miała, gdy czytałam Twoją recenzję. Obiecuję sobie od Targów Książki w Warszawie, że ją przeczytam (po zobaczeniu ogromnego plakatu w stolicy, a przynajmniej tak mi się wydaje), bo jest to tragedia, o której chciałoby się zapomnieć, lecz należy zawsze o niej pamiętać. Dla ofiar. Dla tych niewinnych istot.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s