Recenzje

„Osobliwy dom pani Peregrine” (Pani Peregrine #1) Ransom Riggs

Jak ja czekałam na tę książkę! Ale wreszcie się doczekałam. Pożyczyła mi ją Olga z Wielkiego Buka. Jej recenzję możecie przeczytać TU.

“Osobliwy dom pani Peregrine” to pierwsza część serii Pani Peregrine Ransoma Riggsa. Książka jest naprawdę pięknie wydana, dlatego szkoda mi było czytać wydanie ebookowe, gdzie zdjęcia byłyby zbyt małe, by porządnie się im przyjrzeć, więc tym bardziej jestem wdzięczna za pożyczkę J Powieść oczarowała mnie od pierwszych stron. Ransom Riggs pisze niezwykle zajmująco, wprowadza atmosferę tajemniczości, niepokoju i grozy. Klimatem przypomina mi nieco powieści Carlosa Ruiza Zafona – jego Cmentarz Zapomnianych Książek, czy może bardziej Marinę, (bo skierowana głównie do młodzieży) miały bardzo podobna atmosferę.

Jakob Portman, główny bohater, w dość dziwnych okolicznościach traci dziadka. Jest zrozpaczony, a rodzina i znajomi stronią od niego myśląc, że zwariował. Bo… na miejscu zgonu widział potwora, którego nie omieszkał opisać policji. Dziadek Abe, jako nastolatek uciekł z Polski czasie drugiej wojny światowej i zamieszkał w domu sierot na walijskiej wyspie Cairnholm. W ostatnich chwilach przed śmiercią dziadek każe wnukowi odnaleźć ten dom i schronić się w nim przed potworami. Bo one powróciły!

“Sądziłem, że okażę się trudnym przypadkiem, jednak doktor Golan zdumiewająco szybko mnie rozgryzł. Jego powolny, monotonny sposób mówienia był wręcz hipnotyzujący i już po drugiej sesji doktor Golan przekonał mnie, że stworzenie, które widziałem, to jedynie wytwór mojej rozgorączkowanej wyobraźni. Trauma spowodowana śmiercią dziadka, sprawiła, że zobaczyłem coś, co nie istniało. Zdaniem doktora Golana, dziadek swoimi opowieściami zasiał ziarno fantazji w mojej głowie. Nic dziwnego zatem, że kiedy klęczałem z ciałem dziadka w ramionach, zszokowany, jak nigdy wcześniej, ujrzałem dziadkowego babojagołaka. Ta przypadłość miała nawet swoją nazwę – dotkliwy stres pourazowy.”

3 września 1940 roku. Dlaczego ta data jest taka ważna? Co wydarzyło się pewnego wrześniowego dnia na wyspie? Jakob początkowo sam nie wierzy w słowa dziadka. Jego bajania o osobliwych dzieciach ze zdjęć bierze za fantazje, a potwory goniące Abrahama uznaje za niemieckich żołnierzy. Już wkrótce dowiemy się jednak, że nie do końca miał rację, a gdy odkryje prawdę, jego życie zmieni się diametralnie.

Rany, jaka to jest magia! Autor ubrał swoją opowieść w takie słowa, że nie da rady, dreszcze muszą przejść po plecach. To istny jarmark niesamowitości! Rzecz jasna, na tworzenie klimatu ogromny wpływ miały opisywane w tekście zdjęcia (kilka próbek pod spodem). Zresztą całe wydanie jest bardzo klimatyczne i niezwykle dopracowane graficznie. Sama przyjemność mieć coś takiego w rękach.


Cairnholm, “na chłostanej wiatrem wyspie, gdzie jest jeden telefon i brakuje utwardzonych dróg” opisane jest tak sugestywnie, z skłonna byłam uwierzyć, że istnieje naprawdę razem ze swoimi bagnami, rzadkimi ptasimi okazami i celami duchownymi.

“Wyspa dziadka majaczyła ponuro we mgle, strzeżona przez mniej więcej milion skrzeczących ptaków. Wyglądała niczym pradawna forteca, która wzniosły olbrzymy. Gdy wodziłem wzrokiem po stromych urwiskach i znikających wśród złowrogich chmur wierzchołkach, miejsce to wydało mi się naprawdę magiczne.”

W trakcie czytania miałam nieprzemożoną ochotę oznajmiania wszystkim, że natychmiast mają biec do księgarń i bibliotek, żeby zdobyć tę książkę. Cudna zabawa, wspaniały klimat, rewelacyjnie napisana, dopracowana w (prawie) każdym szczególe. Jeden mały zgrzyt :/ Lekkie rozczarowanie w moim przypadku następuje pod koniec. Kuleją przede wszystkim dialogi miedzy dziećmi w momencie ucieczki i pogoni za upiorem. Zdecydowanie, autorowi o wiele lepiej niż sceny akcji wychodzi gawędzenie o dziwactwach.


Ciekawostka: Zdjęcia pochodzą z różnych kolekcji i są autentyczne! Riggs początkowo miał zamiar wydać jedynie album z fotografiami, ale wydawca Quirk Books namówił go, aby wykorzystał je do napisania powieści. Za tę propozycję bardzo dziękuję panu redaktorowi, bo to był wyśmienity pomysł 😉

Obejrzyjcie ciekawą zapowiedz książki. Na koniec można się bać 😉

http://thepeculiarchildren.wikia.com/wiki/Miss_Peregrine%27s_Home_For_Peculiar_Children

Advertisements

25 thoughts on “„Osobliwy dom pani Peregrine” (Pani Peregrine #1) Ransom Riggs

    1. Tak, Olga już zapowiedziała, że jak przeczyta, to mi pożyczy drugą część. Już się nie mogę doczekać 🙂 Ale widziałam, że jest (albo czeka na wydanie) również trzecia część 🙂

      Like

    1. Początek jest taki, że wcale się nie czuje, że młodzieżowe. Końcówka, gdzie jest większą akcja oraz relacja niedorosłych zakochanych to już rzeczywiście bardziej młodzieżówka.
      Decyzja należy do Ciebie 🙂

      Like

  1. Ale gigantyczna radość 😀 To jest taka świetna opowieść – i te zdjęcia! Jak ja się dowiedziałam, że są prawdziwe, to miałam naprawdę godną minę 😀
    W lipcu pożrę w końcu “Miasto Cieni” 😀

    Like

    1. Dziękuję Ci jeszcze raz – miałam przy czytaniu naprawdę świetną zabawę. I dreszcze, brrr 😉
      Mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu będę mogła wymienić część pierwszą na drugą 😉

      Liked by 1 person

  2. Moje oko przykuła już wcześniej okładka (chyba nie poradzę nic na to, że oceniam po nich książki), ale nie byłam pewna czy to dla mnie i wciskać ją na listę do przeczytania. Teraz wychodzi że obowiązkowo musi tam trafić. 😀

    Like

    1. To książka niby skierowana do młodzieży, ale na początku w ogóle tego nie czułam. Dopiero później. Ale te zdjęcia są po prostu hipnotyzujące 😀
      Ja też często oceniam książki po okładkach 😀

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s