Uncategorized

#Nawyki czytelnicze TAG

Wiem, wiem, wszystkiego ogarnąć się nie da, ale i tak mi głupio, że nie zauważyłam (albo zapomniałam, tylko nie pamiętam, że zapomniałam) o tym, że Marlena z Obsesji Czytania nominowała mnie do kolejnego TAGa. Może, dlatego tak wyszło, że już robiłam podobny Tag, o tym, jakim jestem czytelnikiem. Ale to było ponad rok temu i warto odświeżyć. Zresztą ten od Marleny jest nawet bogatszy, a przeczytacie go tutaj.

Mój blogowy ekshibicjonizm: start!

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Tak. Łóżko J Najlepiej czyta mi się w pieleszach, bo nie dość, że najwygodniej, to jeszcze nikt mi nie przeszkadza, ani nie rozprasza. Ostatnio zauważyłam, że coraz wcześniej decyduje się na wieczorny odpoczynek, właśnie z tego powodu. Jak tak dalej pójdzie to zacznę chodzić spać o 19-ej, żeby móc więcej przeczytać 😀


W ciągu dnia jest to sofa, ale stąd za blisko do lodówki, która szepce czułe słówka wprost ze swego wnętrza + plus jak Narzeczony włączy TV to mi “oko ucieka” i czytanie na tym kuleje.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru?

Zakładki, ale bywa, że kupię książkę na mieście, gdy nie mogę się doczekać jej czytania, zaczynam już w autobusie i wtedy jakiś świstek, typu rachunek ze sklepu, czy bilet też się nada. Nie jestem wybredna, jeśli książka dobra, to tymczasową zakładką może być cokolwiek (unikałabym jednak chleba z masłem i innych kulinarii bo szkoda książki ;)) Ale uwielbiam zakładki i kolekcjonuję je. Tym bardziej, że skoro tak namiętnie ich używam, to trzeba je regularnie wymieniać, bo te papierowe, w moim przypadku dość szybko się niszczą.

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?

Raczej dochodzę do końca rozdziału lub przynajmniej akapitu, ale to nie jest tak, że MUSZĘ. Jak czytam np. w wannie i zrobi mi się za gorąco, mogę skończyć gdziekolwiek 😉

4. Czy pijesz w trakcie czytania książki?

Tak. Wodę mineralną, która towarzyszy mi cały dzień, czasem kawę, albo zioła. Choć kawę ostatnio częściej zostawiam sobie do pisania, bo nie wolno mi jej dużo pić, (nad czym ubolewam). Podjadam, owszem. Milkę z orzechami, budyń lub pestki słonecznika. Ale w sumie ciężko mówić o podjadaniu przy książce, bo to często jest odwrotnie: książka towarzyszy posiłkom. Oczywiście, kiedy jem sama, a nie z Narzeczonym. Może i mam świra na punkcie czytania, ale bywa, że potrafię się przyzwoicie zachować 😉

5. Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?

Kiedyś nic mi nie przeszkadzało, mogłam czytać niemal w każdych warunkach. Teraz mam problem ze skupieniem, a hałas nie jest dobry na moją chorą głowę, więc staram się ograniczać wszelkie dodatkowe bodźce. Czasem robię wyjątek, gdy czytam autobiografię muzyków – lubię się wtedy odpowiednio nastroić. Ale już w podroży muszę mieć słuchawki na uszach, żeby odciąć się od zgiełku i rozmów współpasażerów. Wtedy muzyka pomaga, a nie przeszkadza.

6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?

Kilka na raz, ale pilnuję, żeby były “z innej beczki”, żeby mi się nie myliła fabuła, albo bohaterowie. Dzięki temu wydaje mi się, że jednak czytam szybciej. A dodatkowo mam wybór: czytam, na co w danej chwili mam ochotę. Aktualnie mam rozpoczęte 4 książki:

  • “O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” Haruki Murakami (książka z listy PKK)
  • “Kato-tata. Nie-pamiętnik” Halszka Opfer
  • “The Sleepwalkers” (Willi Kraus #1) Paul Grossman
  • + opowiadania Algernona Blackwooda, do których zaglądam sobie od czasu do czasu

7. Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek?

Książka towarzyszy mi zawsze i wszędzie. Z kindlem i aplikacjami do czytania w telefonie mam zadanie ułatwione. Nienawidzę czekać, nienawidzę bezczynności, więc wykorzystuję niemal każdą minutę. Gdziekolwiek mnie spotkacie, możecie być pewni, że właśnie coś czytam lub dopiero, co odłożyłam. Ale i tak najbardziej lubię czytać w domu, w łóżku J

8. Czytasz na głos, czy w myślach?

W myślach. To jak sama sobie. Ale uwielbiam też czytać innym na głos. W ten sposób razem z przyjaciółką Anią, na studiach czytałyśmy na zmianę jedną z części Harrego Pottera, (bo miałyśmy tylko jeden egzemplarz i kłóciłyśmy się, która będzie pierwsza ;)) Pratchetta czytywałam z Olcią, wieczorami na plaży, a My, dzieci z dworca Zoo z przerażeniem w oczach słuchało pół kolonii 😉

9. Czy czytasz na przód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?

Nie, nigdy nie czytam zakończenia. To psuje zabawę. Ale sprawdzam jak dużo jest przypisów na końcu, czy jest jakieś posłowie, czy są inne dodatki, jak np. pierwszy rozdział kolejnej części. Jeśli książka mnie nudzi, omijam fragmenty. Szczególnie, gdy dotyczą długich scen walk, idiotycznych dialogów, czy kretyńskich scen miłosnch. Ale najczęściej, kiedy tak się dzieje, to odkładam książkę i już jej nie kończę, lub przekartkuje tylko, jeśli niewiele mi zostało. Szkoda czasu na czytanie czegoś, co mnie nie interesuje. Czytanie nie powinno być na siłę – to przyjemność.

10. Czy zaginasz grzbiet książki?

Zdarza się. Dbam o książki, nie ma na przykład mowy o zaginaniu rogów, czego nie znoszę. Ale niektóre egzemplarze są tak zszyte, sklejone, że bez zagięcia grzbietu czyta się niewygodnie, więc nie robię sobie z tego powodu wyrzutów. Śmieszą mnie okrzyki, typu: złamałaś książce kręgosłup! I co? Teraz będzie jeździć na wózku inwalidzkim?

I to już wszystkie pytania i odpowiedzi. Was też zapraszam do tej zabawy. Nie nominuję nikogo imiennie, bo po ostatnim tagu dostałam wełnisty ochrzan za rozsiewanie zarazy (oczywiście nikt nie wie, o kim mowa :D), więc chętni niech się sami nominują 😉

Advertisements

11 thoughts on “#Nawyki czytelnicze TAG

  1. “Śmieszą mnie okrzyki, typu: złamałaś książce kręgosłup! I co? Teraz będzie jeździć na wózku inwalidzkim?” – dobre ❤ Mnie śmieszy podejście niektórych ludzi, które mogę podsumować tak: czytać należy tylko przy świecach, w rękawiczkach, przy kubku gorącego kakao (nienawidzę kakao), na oltarzu z róż etc. Takie opinie pojawiały się przy okazji tekstów prasowych o wyzwaniach literackich, w które się bawią blogerzy. Ech….
    A TAG fajny, może sama się nominuję 😛

    Like

    1. Nominuj się Blanka 🙂
      Serio 😀 Hehe, a ja myślałam, że czytanie to sprawa indywidualna, podobnie, jak dobór napojów i przekąsek. Widać, myliłam się 😉

      Like

  2. Też mnie rozwalił ten cytat o wózku inwalidzkim 😀 Powiem Ci, że ja, odkąd pracuję w bibliotece, to pozbyłam się nabożnego stosunku do książek 😉 Staram się oczywiście nie łamać książkom grzbietów ani nie plamić ich keczupem czy twarogiem podczas czytania, ale.. zdarza się 😛 Tylko o pożyczone dbam, bo to inna sprawa 🙂

    Like

  3. Uwielbiam ten TAG – sama już siebie nominowałam, tylko muszę się jeszcze zorganizować 😀
    Co do dbania o książki, to podobnie jak Karolina – już mi przeszła obsesja – moje własne traktuję z szacunkiem, ale nie boję się już zaginać rogów, a jak mi spadnie, to nie wyję w sufit 😀
    Nabożnie natomiast dbam o pożyczone, bo sama nie lubię, jak książka powraca naruszona ❤

    Like

  4. fajny tag.. może sam siebie nominuje też, ale jakos ostatnio wolno przymierzam sie do Name Tag’a z nominacji Karoliny… hehe dobre opowiedzi a z wózkiem inwalidzkim trafna uwaga…

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s