Recenzje

„Ja jestem Halderd” (Północna Droga #2) Elżbieta Cherezińska

Odyn był panem trzech szałów: szału bitewnego, szaleństwa poezji i obłąkania magii. Tobie, Halderd, podarował wszystkie trzy swoje moce. A na końcu pomylił się i uczynił cię kobietą.

Nadal jestem w temacie wikingów. Nie rzucam się na nich jak wygłodniały zwierz (choć czasem mam taką ochotę ;)), dawkuję sobie, po kolei, żeby się nie zachłysnąć i nie znudzić za szybko. Najpierw była “Saga Sigrun“, (o której możecie przeczytać TUTAJ), czyli pierwsza część cyklu “Północna Droga” Elżbiety Cherezińskiej, potem obejrzałam kilka odcinków osławionego serialu, a następnie przyszła kolej na część drugą sagi “Ja jestem Halderd”.

Proszę, niech Was nie odstraszy okładka 😉

Jestem sterem, jestem żaglem, jestem wodą.

Jestem wodą, jestem sterem, jestem żaglem.

Twoich ramion jak powietrza pragnę.

Jestem ogniem, powietrzem i wodą.

Jestem wodą, powietrzem i ogniem.

Jaskinią, sztormem, rozpadliną w skale.

Przypłyń, ocal, zbaw mnie.

Jak powietrza, twoich ramion pragnę.

“Ja jestem Halderd” Zaczyna się mniej więcej w tym samym momencie, co zaczynała się “Saga Sigrun”. No, może odrobinkę wcześniej, żeby być dokładniejszą. Halderd poznaliśmy w pierwszej części, jako żonę jarla Helgi, matkę 6 synów, z których, po śmierci męża, trzech najmłodszych przekazała na dwór Regina i Sugrun, żeby nauczyli się walczyć w drużynie.

Podobnie jak w Saga Sigurn mamy opowieść kobiety, (tym razem chodzi oczywiście o Halderd) od czasów jej dzieciństwa, przez środowisko rodzinne, oraz wkroczenie do domu męża i dalsze dzieje. Jednak obie kobiety bardzo się różnią. Kiedy Sigrun miała cudowne dzieciństwo w domu kochających rodziców, Haldered wychowywana była przez ojca alkoholika, znęcającego się nad matką. A kiedy jej brat Olaf popełnił zbrodnię i rodzina musiała zapłacić wergeld [okup płacony klanowi ofiary, by zapobiec wróżdzie, czyli zemście], z dostatniego domu, musiała przenieść się do brudnej, ubogiej klitki i sprzedać wszystko, co mieli, włącznie z ukochaną lirą. Dopiero, gdy dorosła do wieku, kiedy można było wydać dziewczynę za mąż, brat ojca wyprawił ją za Helgiego, jarla jednej z krain Północy.

Tam również nie ma lekko. Mąż jest opasłym pijakiem, a domem rządzi jego niesympatyczna matka. Czy Halderd uda się odnaleźć w nowym środowisku, zdobyć pożądaną pozycję i pokochać męża?

Jabłonie miały już pąki, gdy jechali na thing do Frosta. Wstąpiła w nich nadzieja, że Hakon jednak ogłosi wojnę. Żegnałam go jak zawsze, z synami, we wrotach dworu. Wokół niego jeźdźcy, cała drużyna. Ich żony, dzieci. Gdy zamknęły się za nimi bramy, odetchnęłam. A po chwili parsknęłam tłumionym śmiechem. Nie, nie śmiałam się z ich wyjazdu. Ale nagle usłyszałam wokół siebie gwar, którego całą zimę nie było. Jakby na dziedzińcu przed dworem usiadło stado rozszczebiotanych ptaków. Chichoty, wesołe śmiechy, rozmowy, przekomarzanie. To kobiety, żony druhów mojego męża. One wszystkie, jak ja, odżyły w jednej chwili. Zasłoniłam twarz chustą, by nie widziały, że się serdecznie śmieję. Wyobraziłam sobie, jak wyprawiam dziś ucztę dla nich wszystkich. Ucztę weselną dla kobiet, które odzyskały wolność. Nie wszystkie się cieszą. Kilka młodziutkich dziewcząt łka w rękawy.

Dodatkowym, ciekawym tematem jest pojawienie się na Północy wiary chrześcijańskiej. Zderzenie dwóch światów może przynieść zarówno wiele dobrego, jak i klęskę obu religii. A przecież nie tylko od głównych bohaterów zależy, jakim torem potoczy się ta ścieżka.

To starcie światów: nowego i starego. Jeśli stary miałby wygrać, to zwyciężyłby po swojemu: krwią, śmiercią, przemocą. Nowy to światło, to duch, to życie budowane nie na sile i mieczu, ale na krzyżu i miłości. Nowy musi wygrać prędzej czy później. Niech więc wygra w sposób sobie przynależny: przez pokój. (…) Pokój nie może pokonać przemocy. Pokój można zaprowadzić siłą, gdy obie strony zobaczą swój interes w tym, by nie walczyć. Ale to się musi opłacać.

Ciekawie było porównać książki na podstawie życia dwóch kobiet. Zaistniały w podobnych warunkach, w tym samym czasie, a ich życia były tak kompletnie różne, uczucia rozbieżne. Śledzenie tych samych wydarzeń ze strony każdej z nich daje lepszy ogląd na sytuację polityczną i społeczną Norwegii z tego okresu.


Jakościowo druga część nie odbiega od pierwszej, choć prawem pierwszeństwa, w moim przypadku wygrywa jednak Saga Sigrun, jako zachwyt nad nowością. Obie jednak bardzo polecam. Następną w kolejce jest Pasja według Einara – tym razem męska wersja wydarzeń. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie i będę tak samo zachwycona jak przy kobiecych opowieściach J

Kościół Einara kościołem, chrzest chrztem, a siła run starsza niż to wszystko. Bogowie bogami, ich walka sprawą kraju, ale nie biją się sami, lecz robią to naszymi rękami. A magia była, jest i będzie. I na ludzi działa. Żadnego z bogów, ani Odyna, ani Chrysta na oczy nigdy nie widziałam. A działanie magii tak. I magii Szczury i Urd, i zaklęć Einara nad głową naszego syna.

Link do ebooka za 13 zł

Advertisements

11 thoughts on “„Ja jestem Halderd” (Północna Droga #2) Elżbieta Cherezińska

    1. Kochana, Ty mnie nakłaniać nie musisz 😀 Ja już mam w planie przeczytać wszystko tej pani 😉
      A ja coś czuję, że zwieńczenie serii będzie najlepsze.

      Like

    1. Czyta się je naprawdę świetnie. Jedyne, na co musisz się nastawić, to są to też książki z wątkiem miłosnym. Tak tylko, żebyś nie był zaskoczony 😉 Ale poza tym bomaba! 😉

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s