Uncategorized

Inspiracje

Sen właśnie się skończył, jak urwany kadr filmu. Przeciągam się leniwie, aż zatrzeszczały stawy. Mały ziew. Wstawać, czy nie wstawać? Nie mogę sobie przypomnieć, co mam tego ranka do zrobienia. Otwieram jedno oko, ale coś mi nie gra w otoczeniu. Otwieram drugie, rozglądam się.

Znacie to uczucie paniki, kiedy zaraz po przebudzeniu w nowym miejscu, nie wiecie, gdzie jesteście? Brr! Okropne! Zaraz na pewno sobie przypomnę, jak się tu znalazłam. Chwilunia… Biała, miękka pościel nadal opatula mnie od stóp po szyję. Czuję jej miękkość na skórze. Jestem naga. Wkładam rękę pod kołdrę, żeby się upewnić. Tak. Ojej! Jakiś tłuszcz mi urósł w ciągu nocy. Mam oponę wokół brzucha. Czyżbym za dużo zjadła na noc? Ale bez przesady? Piersi też jakieś cięższe niż zwykle. Grawitacja ciągnie je na boki. Jak rozłożę ręce, to zginą pod pachami. Co jest?!

Z przerażeniem zauważam, że obok mnie ktoś leży. Zrywam się z łóżka, po czym przypominam sobie, że nie jestem ubrana, a fałdy niechcianej skory skaczą przy moich bokach, więc czym prędzej wracam na skraj łóżka i przykrywam się rąbkiem kołdry. Delikatnie, tak, żeby nie obudzić tego, kto śpi obok.

Nawet się nie poruszył. Leży na brzuchu z głową skierowaną w moją stronę, więc mogę się mu przyjrzeć. Krótkie, szpakowate włosy, zakola, grube, prawie czarne brwi i kilkudniowy zarost. Usta ułożyły mu się w śmieszną trąbkę, wydaje lekki, ledwo słyszalny dźwięk, kiedy wydycha powietrze. Ale mi nie jest do śmiechu. Nie znam tego gościa. One night stand? To chyba nigdy nie było moją domeną?

Postanawiam wstać i znaleźć moje ubranie, póki on śpi. Przecież nie mogę paradować z tymi tłuszczami przed obcym facetem. Przed żadnym facetem! O Boże! Jakie zwiotczałe uda? Kiedy ja się tak zapuściłam? Idę do drzwi, które, wydaje mi się, są łazienką. Tak. To łazienka. Z ulgą znajduję szlafrok, biały jak kafelki w czystym pomieszczeniu. Nawet mój rozmiar. Ale zanim go wkładam, chcę się przyjrzeć, co się stało z moim ciałem w ciągu tej nocy.

O kurwa! Nie! To chyba jeszcze sen! Co tam ciało!? Moja twarz! To nie ja! Tak nie może być! Oddychaj. Raz-dwa, wdech-wydech. Jesteś oazą spokoju… Pierdoloną, kurwa, oazą i pieprzonym kwiatem lotosu w jednym!

Jeszcze się nie uspokoiłam, ale udało mi się przypomnieć mózgowi, że trzeba oddychać, żeby nie zemdleć. Pfff… Znów nabieram odwagi by spojrzeć w lustro. Widzę jakąś starą babę. Do nikogo nie podobną. To ja? Serio? Ktoś zamienił mi powłokę z jakąś wiekową raszplą? Mogłaby bardziej o siebie zadbać. Włosy półdługie, widać, że kręcone. No dobra, też takie mam, ale to nic nie znaczy. Te są widać farbowane na blond, ale odrosty tak duże, że nie ma wątpliwości, że są niemal całkiem siwe. Twarz obrzmiała, spuchnięta. I oczy… Tak, dopiero teraz widzę, że to moje oczy. Szaroniebieskie otoczone ciemnymi, kraterami. Ale moje zwykle “naturalnie podbite” oczy stanowią tu chyba najmniejszy problem. Nieważne już nawet te zmarszczki, ale kurde, dlaczego jestem taka stara? Gdzie jestem? Może obudzić tego mężczyznę, który spał obok mnie? Może on mnie oświeci, jak znalazłam się w jego domu?

Zdecydowałam się jeszcze poczekać i obejść wnętrze. Poza tym, potrzebuję kawy. Dramatycznie! Hmm, czy starzy ludzie mogą pić kawę? Nie szkodzi im na ciśnienie? Jednak skoro moje dziwne ciało o to prosi, to chyba mogę go posłuchać, prawda? Jak wykituję to i tak nie będzie mi go szkoda. Wychodzę na korytarz, cicho zamykając za sobą drzwi sypialni. I kieruję się do pomieszczenia, które, wydaje mi się, będzie mieć na wyposażeniu kawę. Jest! Pierwszy sukces dzisiaj. Zanotować w głowie, żeby w chwili najgorszego kryzysu przypomnieć sobie ten moment. I nagle sobie przypominam: kryzysu? A to, co teraz się dzieje to, co to jest? A może… Teraz już oblewa mnie zimny pot. Może ja mam Alzheimera?!

Czym prędzej odrzucam tę niechcianą myśl. Kawy! Po kawie na pewno mi się rozjaśni w głowie. Znajduję czajnik i intuicyjnie sięgam po upragniony proszek w górnej szafce. Tak jakbym znała rozmieszczenie poszczególnych produktów. Już po chwili, z kubkiem aromatycznego napoju rozglądam się po pomieszczeniu. Na ścianach zauważam zdjęcia. Podchodzę, żeby im się lepiej przyjrzeć. Na zdjęciu ja i chyba ten facet, co śpi w drugim pokoju. Z boku podpisy, jakby w chmurce komiksowej: To Ty – przypisane do mnie, a obok: To Twój mąż, Mirek. Obok w ramce jest zdjęcie niewielkiego domu ze sporym ogrodem i podpis: Wasz dom, w Kensington, Kanada. Teraz już jestem pewna, że to sen.

Słyszę, że drzwi się otwierają. Instynktownie owijam się szczelniej szlafrokiem. Wchodzi facet, z którym byłam przed chwilą w łóżku. Chcę coś powiedzieć, zapytać, co jest grane, ale nie zdążyłam.

– Kochanie, nie panikuj, jestem twoim mężem. 20 lat temu miałaś wypadek, w wyniku którego od lat cierpisz na amnezję i nie pamiętasz nic nawet na więcej lat wstecz, do czasu gdy miałaś 25 lat, a są dni, kiedy twoja pamięć sięga tylko dzieciństwa. Ale nie martw się. Opiekuję się tobą, co rano przypominam ci, kim jesteś. Wybacz, ty zawsze wstawałaś wcześniej, a ja lubię dłużej pospać i dziś nie zdążyłem wstać przed tobą, żeby przygotować cię na wszystko i załagodzić szok. Chodź, usiądźmy w salonie, opowiem ci twoje życie.


Ciąg dalszy TUTAJ

Advertisements

16 thoughts on “Inspiracje

      1. spoko, a opis jak ktoś sie budzi nie w swoim ciele, to skojarzył mi się z filmem na jakim wczoraj w kinie byłem.. Klucz do wieczności.. bardzo fajny swoją drogą 😀

        Like

    1. Dziękuję 🙂 To inspiracja po przeczytaniu książki 🙂 Ale to już pewnie wiesz, jeśli przeczytałeś następną notkę 🙂

      Byłoby z tego dobre ćwiczenie aktorskie dla Ciebie 🙂

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s