Recenzje · Terry Pratchett

“Shepherd’s Crown” (“Korona pasterza”) Terry Pratchett

Granny’s soap was like her Advice: strong and sharp and it stung a bit at the time, but worked.

Cały niedzielny ranek siedzę nad tym tekstem, nie wiem, jak się do niego zabrać. Żeby nie było pochlebczo. Żeby nie było nostalgicznie. Żeby…

Aż w końcu przypomniałam sobie, że to mój blog i jakkolwiek będzie – to będzie moje! Moje emocje, moja opinia, moje wzruszenie. Bo jeśli jest się fanem Terry’ego Pratchetta i czyta się jego ostatnią książkę – nie da się nie emocjonować w niektórych momentach.

Kiedy 15 lat temu otworzyłam karty pierwszej części serii Świat Dysku, nie przypuszczałam, że dziś będę trzymała w ręku część ostatnią. Nie, dlatego, że nie myślałam o śmierci autora, tego w ogóle nie brałam wtedy pod uwagę, bo zupełnie go nie znałam, nie interesowałam się, kto to taki. Nie przypuszczałam, bo ja w ogóle nie chciałam czytać nawet pierwszej części. Nie lubiłam książek z gatunku fantasy, fantastyki ani s-f. Nie kręciły mnie wiedźmy, krasnoludy, czy inne dziwaczne stworzenia. Zostałam “zmuszona” do przeczytania. Przyjaciel, który zdążył już poznać moje poczucie humoru, nie zważając na mój (wtedy myślałam, że wypracowany) gust literacki, pożyczył mi swój egzemplarz Koloru magii i przykazał, choćby tylko spróbowanie. Zgodziłam się na odczepnego, ale kiedy w pociągu na trasie Gdańsk – Toruń, w okolicy Bydgoszczy, skończyła mi się inna lektura, którą wtedy wzięłam na podróż, nie miałam innego wyjścia. Przecież nie będę się gapić w okno przez tą ostatnią godzinę – pomyślałam. I zaczęłam czytać, co to takiego ten jakiś Świat Dysku…


“The Shepherd’s Crown” to ostatnia, 41. część serii Świata Dysku, a jednocześnie 5. o Tiffany Aching (w Polsce wystepuje jako Tiffany Obolała, a we wcześniejszym tłumaczeniu jako Akwila Dokuczliwa)). Tiffany to młoda czarownica zamieszkująca wzgórza Kredy (Chalk), córka pasterza owiec. W wieku 9 lat odkryła w sobie magiczne zdolności i chęć niesienia pomocy innym. Pod okiem Babci Wetherwax rozpoczęła naukę: jak być dobrą wiedźmą. W ‘The Shepherds Crown” Tiffany jest już dobrze znaną na swoim terenie wiedźmą, ma wiele osiągnieć na koncie i posiada armię nieodstępujących jej strażników, małych Nac Mac Feegli (o nich później).

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to jedno zdarzenie…


A TERAZ UWAGA! MUSZĘ ZAMIEŚCIĆ SPOILER!!

Nie da się napisać pełnej recenzji bez zdradzenia pewnego istotnego faktu. A to dlatego, że dzieje się już na samym początku i wokół niego kręcą się dalsze wydarzenia. Babcia Weatherwax umiera L Ta niezwykła, charyzmatyczna postać poczuła, że na nią już czas. Wysprzątała dla pewności swoją chatkę (nawet dwa razy), położyła się do łóżka i tam poczekała na Śmierć (definicja: “a gentelman with decided lack of flesh on his bones and the definitive addition of scythe”).

Kiedy Tiffany została wezwana (przyszedł po nią Tak, biały kot Babci) dowiaduje się, że ma przejąć obowiązki swojej mentorki i zamieszkać w jej chatce…

KONIEC SPOILEROWANIA! BEZPIECZNIE JEST CZYTAĆ DALEJ



Nie da się ukryć, że w trakcie pracy nad książką Pratchett wyczuwał nadchodzącego Śmierć, (o tym będę jeszcze mówić w innej notce). W swojej ostatniej powieści porusza problem godnego odejścia, spustoszenia, jakie wprowadza znikniecie z naszego życia osób dla nas ważnych i kochanych, żałoby po nich i reorganizacji całego życia.

Good death at home, just as anyone might wish for, Witches know that people die; and if they manages to die after a long time, leavin’ the world better then they went an’ found it, well then, that’s surely a reson to be happy. All the rest is just tydin’ up. Now lets’ dance! Dancin’ makes the world go round. And it goes even faster with a drop o’ my home liquor inside you.

Ale nie bójcie się. Książka nie jest smutna. Są momenty wzruszające, jak mówiłam we wstępie, biorąc pod uwagę okoliczności. Ale twórczość Pratchetta zawsze charakteryzowało poczucie humoru i ci, co tego właśnie oczekują, na pewno się nie zawiodą. Już sam fakt pojawienia się Nac Mac Feegli przyprawić może o uśmiech na twarzy. Te maleńkie niebieskie ludziki w szkockich kiltach wprowadzają zawsze tyle zamieszania, że nie da się ich nie lubić. Wieczna gotowość do obrony Tiffany przed wszelkim niebezpieczeństwem i ich niezwykły entuzjazm, gdy ktoś tylko wspomni słówko o napojach wyskokowych i bijatyce, sprawiły, że są moją ulubioną grupką stworzeń zamieszkujących Dysk. I ten język! Crivens! Jak oni cudnie mówią. W polskim tłumaczeniu Piotra Cholewy narzecze Nac Mac Figli przypomina gwarę góralską. Oryginalna wersja bardziej przypomina szkocki J Ale nie lękajcie się, że nie zrozumiecie – na końcu książki zamieszczony jest mini-słowniczek co trudniejszych słów napisany przez pannę Perspicacię Tick, wiedźmę.

The lost lambs up on the Chalk had a new trick now – heading at speed across the down, sometimes backwards, with a Feegle under each tiny foot, as soon as they were returned to the flock.

Nac Mac Feegle

Autor porusza w swojej powieści wiele istotnych zagadnień. I choć może się wydawać odrobinę moralizatorska, przyjemnie czytało się na temat przyjaźni, wybaczania, tolerancji, podążania własną drogą. Terry przestrzega przed zamknięciem się na nowości, odgradzaniem od niezależnej myśli i postępu. Proponuje otwarcie się na inność, lecz z przestrzeganiem pewnych podstawowych zasad, które nakazują nie krzywdzić innych. Przykład: pojawia się postać Goeffrey’a, posiadacza bardzo dziwnego kozła, o imieniu Mephistopheles, (według mnie, kozioł miał odegrać większą rolę w kolejnych, nienapisanych odcinkach cyklu), który chce zostać wiedźmą. Czy ma do tego prawo, skoro, choć ma predyspozycje, to od wieków wiadomo, że wiedźmami mogą być tylko kobiety?

‘I never thought of myself as a man, Mistress Tiffany. I don’t think I am anything. I’m just me,’ he said quietly.

Then she [Tiffany] wondered, not the first time, about the difference between wizards and witches. The main difference, she thought, was that wizards used books and staffs to create spells, big spells about big stuff, and they were men. While witches – always women – dealt with everyday stuff.

Mephistopheles

Książka wydana pół roku po śmierci autora przyniosła wiele emocji. Australijska księgarnia, w Perth, posunęła się do tego, że do każdego egzemplarza dołączała paczkę chusteczek. Bo to już naprawdę pożegnanie, mowią.* Jedni od razu zabrali się do czytania, by nie spocząć, zanim nie skończą, inni delektują się nią jak dobrym winem (to ja), a jeszcze inni twierdzą, że nigdy nie przeczytają ostatniej strony – niech magia trwa J

I choć przyjaciel Rob Wilkins twierdzi, że Terry nie miał wystarczająco dużo czasu, by dopieścić i rozwinąć kilka wątków zamieszczonych w ostatniej powieści, ja uważam ją za kompletną. Oczywiście, chciałabym więcej, ale skoro nic w tym kierunku nie można zrobić, cieszę się z tego, co Pratchett zdołał nam zaoferować.

Popieram też jego córkę, Rhiannę, która w oficjalnym oświadczeniu zapewniła, że nikt nie będzie kontynuował pracy nad książkami zmarłego ojca. Szanuję i przyklaskuję tej decyzji. Nikt zresztą nie byłby w stanie dorównać Pratchettowi, a kontynowanie jego ciężkiej pracy, uważam, byłoby zupełnie nie na miejscu. Przynajmniej nie przez następne 50 lat 😉

sheph

Ps. Mój własny słownik do książki TUTAJ!

Cytat na zakończenie:

Petulia was married to a pig farmer and acknowledged to be Lancre’s best pig-borer. Pig-boring saved a lot of nasty squealing. A pig-borer, like Petulia, would talk to pigs until they simply died of boredom.

Informacje dodatkowe:

*http://www.bbc.co.uk/news/entertainment-arts-34067207

**Zdjęcia, które po kliknięciu nie przenoszą do źródła, pochodzą z książki “The Shepherd’s Crown” ilustrowanej przez Paula Kidby.

***Wszystkie cytaty pochodzą z “The Shepherd’s Crown” Terry’ego Pratchetta

****http://wyborcza.pl/1,75475,18635891,w-brytania-ostatnia-powiesc-terry-ego-pratchetta-juz-w-ksiegarniach.html


Advertisements

18 thoughts on ““Shepherd’s Crown” (“Korona pasterza”) Terry Pratchett

  1. Lolanto, tak ciekawie piszesz o Pratchett-cie..
    Przyznaję, że twórczość Jego to dla mnie zupełna terra incognita. Niedawno nabyłem (w ramach kioskowej gazetowej kolekcji) “Straż, straż”. Obiecuję niebawem przeczytać !

    Liked by 1 person

    1. Oo, jak się cieszę! A “Straż, straż” będzie idealna na początek, bo to komendant Vimes ze swoją genialną strażą nocną i śmierdzące miasteczko Ankh-Morpork! Wrożę Wam (Tobie i książce) niezapomniane chwile razem 🙂

      Like

    2. Też kupiłam, bo wreszcie ktoś dał mi okazję do skompletowania całej kolekcji. Przymierzałam się do tego już od dłuższego czasu 🙂 A skoro już po kolei książki lądują na mojej półce to koniecznie trzeba je przeczytać! Poprzednim (i zarazem pierwszy) razem czytałam Świat Dysku chyba z 7 lat temu….

      Like

  2. Aż wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze jego książek. Ten wpis inspiruje mnie, by to zmienić. Idę zamówić książki autora w bibliotece!

    Like

  3. Bombowy artykul! jedyna ksiazka, ktorej nie czytalam. jz jest zamowiona 🙂
    Ps. a co myslisz o ksiazkach Terreg ktore sa wspolnym dzielem np. z Neil-em Gaiman?

    Like

    1. Dziękuję 🙂
      Jak na razie czytałam tylko Dobry Omen. Dwa razy, co o czymś świadczy 🙂 Bardzo polecam, szczególnie jeśli lubisz obu panów.
      Wciąż nie mogę się zabrać za Długą serię z Baxterem, ale i na nią kiedyś przyjdzie czas 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s