John Irving · Recenzje

Krótka historia pewnego Odgłosu ;)

Nie od dziś wiadomo, że jestem miłośniczką prozy Johna Irvinga. To mój ukochany autor i zbieram wszystkie jego dzieła zarówno po polsku, jak i po angielsku. Brakuje mi jeszcze “Moje filmowe perypetie” (“My Movie Bussiness”), ale już niedługo, bo zamawiam sobie wersję angielską przez Amazon, (jednak nie pogniewam się, jeśli komuś się kurzy na półce polskie wydanie i chciałby się go pozbyć ;)). W sumie dziwne, ale napisałam tylko jedną recenzję książki ulubionego autora i jest nią mniej charakterystyczny dla jego stylu “Syn cyrku” (przeczytaj TUTAJ!).

Ci, którzy znają już trochę tego pana, na pewno czytali “Jednoroczną wdowę”, bo to jedna z głośniejszych powieści i została zekranizowana pod tytułem “Drzwi w podłodze” (2004). To właśnie stamtąd pochodzi bajka “A Sound Like Someone Trying Not to Make a Sound”, czyli “Odgłos, jaki czyni ktoś, kto stara się nie czynić żadnych odgłosów”. Czyż to nie brzmi strasznie? Już sam tytuł wskazuje na to, że to opowieść o kimś, kto się skrada i nie chce, aby go usłyszano.

W “Jednorocznej wdowie” Irving pisał tak:

Ruth wyślizgnęła się z łóżka i na paluszkach podreptała przez główną łazienkę do sypialni, gdzie leżał jej ojciec, cuchnący whisky albo dżinem – tak mocno, jak benzyną i olejem silnikowym może cuchnąć samochód w zamkniętym garażu.

– Tatusiu! – powtórzyła Ruth. – Coś mi się przyśniło.
Słyszałam jakiś dźwięk.

– Jaki dźwięk, Ruthie? – zapytał Ted. Nie poruszył się jeszcze, ale nie spał.

– Dostał się do domu – powiedziała Ruth.

– Dźwięk dostał się do domu?

– Jest w domu, ale próbuje być cicho – wyjaśniła Ruth.

– Więc chodźmy go poszukać – rzekł jej ojciec. – Dźwięk, który próbuje być cicho… A to ciekawe.

(…)

– Wychodź, dźwięku! – zakomenderował Ted.

– Wychodź, dźwięku! – zawtórowała mu Ruth.

– Może jest na dole? – zasugerował ojciec.

– Nie, był tu z nami, na piętrze – oświadczyła Ruth.

– W takim razie myślę, że już sobie poszedł – oświadczył Ted. – A jak on brzmiał?

– To był taki odgłos, jaki czyni ktoś, kto stara się nie czynić żadnych odgłosów.*

I tak Ted, by uspokoić córeczkę stworzył bajkę o dźwięku, który bardzo nie chce, żeby ktoś go usłyszał. Historia miała swoje miejsce tylko w wyżej wymienionej książce. Dopiero tuż przed wejściem ekranizacji do kin, przyjaciele i wydawcy niemieckojęzycznych powieści amerykańskiego autora, namówili go na wydanie osobnej książeczki dla dzieci. Uważam, że to był bardzo dobry pomysł J


“A Sound…” wydane zostało w 2003 roku w niestandardowym formacie, jak widać na zamieszczonym zdjęciu i twardej okładce. Zawiera słowo wstępu od autora, w którym wyjaśnia okoliczności powstania historii oraz jej wydania w formie książeczki dla dzieci.

Historyjka nie jest długa, ale bardzo treściwa, do tego zawiera przepiękne ilustracje autorstwa Tatiany Hauptmann. A oto i dowody:



Bohaterem jest Tom, mały chłopiec (pierwotnie jeden z braci wspomnianej Ruth), który budzi się w środku nocy, bo słyszy odgłos, który… No właśnie, co robi ten odgłos, kiedy tak bardzo się stara, by nikt go nie usłyszał?


To cudna, choć odrobinę straszna bajka, nie dla wrażliwych dzieci. Choć tak naprawdę, które dziecko nie spotkało nocnego potwora… 😉

*Fragment pochodzi z książki “Jednoroczna wdowa” J. Irvinga

Oficjana strona autora: http://john-irving.com/

Advertisements

12 thoughts on “Krótka historia pewnego Odgłosu ;)

  1. No proszę, nie miałam pojęcia o tym, że Irving – również jeden z moich ulubieńców – stał się autorem książeczki dla dzieci. Nie tylko podróże kształcą, bo czytanie blogów – też 🙂

    Like

  2. Uwielbiam bajki. Zawsze koją i są pocieszne.
    No i wstyd przyznać, ale z twórczości Irvinga nie nadgryzłam jeszcze nic. Możesz mi coś polecić na pierwszy raz?

    Like

  3. Uwielbiam to, że czasem fikcja i rzeczywistość tak się ładnie przenikają. Fikcyjna książeczka stała się prawdziwą, to świetne. Podobało mi się to też przy Amerykaanie, kiedy Adichie stworzyła blog. Dla mnie bomba 🙂

    Like

    1. Mnie też zachwyciło to, że “Odgłos” dostał drugie życie. Czytam “Americanę” i bardzo mi się podoba, choć wolno idzie, ze względu na brak czasu. Bloga Ifemelu zostawiam sobie na później 🙂

      Like

  4. nono zapoznawaj się z książeczkami dla dzieci… w przyszłości Ci sie przyda.. choć może rzeczywiście dla troszkę wiekszych dzieci.. bo z potworami nocnymi to różnie bywa… i jak sie dziecko wystraszy to jest problem bo trzeba później pół nocy latać.. bo sie boi hehe

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s