Prywatnie · Uncategorized

Z łoża boleści, czyli radosna tfu!rczość Lolanty ;)

Grypsko wstrętne mnie dopadło, walczę antybiotykiem, żeby nie przerodziło się w zapalenie płuc, jak ostatnio. Na dodatek, bóle głowy wróciły ze zdwojoną siłą, a ja właśnie zdałam sobie sprawę, że zmagam się z nimi już 1,5 roku. Co jest z tymi lekarzami?!

Ale nie poddaję się. Bo czasem trzeba wstać z wyra, nawet w chorobie 😉 Nawet tylko po to, żeby wymyślać rymowane bzdury 😉 Zresztą, to pomaga odwrócić uwagę od tego młotka, który właśnie wali w moją czaszkę. Mam kilka zaległych recenzji do napisania, ale nie wiem, kiedy będę na tyle funkcjonować, żeby się na nich skupić. Może jutro, a może dopiero w weekend. Na razie tylko sobie tak plumkam po necie, zaglądając na fejsa i Wasze blogi. Pojawiam się i znikam. Jak macie jakieś pomysły na wzmocnienie organizmu, żeby mnie ciągle coś nie łapało, to chętnie przyjmę. A nawet zastosuję, jeśli nie będą zbyt drastyczne (uprzedzam! morsem nie zamierzam zostać w ramach hartowania ciała i duszy! Obawiam się, że to raczej duszę by ze mnie wygnało, zamiast zahartować ;))

Piszę do Was z łoża boleści

Niestety, obecnie mnie życie nie pieści.

Grypy i bóle, skurcze i dźganie,

Takie to moje ostatnie przegranie.

A co ciekawe, im bardziej boli,

Tym więcej rymuję – nie kumam swej doli.

Wszak większość poetów miała bolączki

Dopiero po śmierci, całują im rączki.

Jakże ja biedna mam im dorównać

Gdy wciąż nie mogę się pozbyć tego g…a.

Głowa dokucza, żaden lek już działa

I tylko krzyczę ciągle: Ałała!

Advertisements

33 thoughts on “Z łoża boleści, czyli radosna tfu!rczość Lolanty ;)

      1. Rzeczywiście lekko kwaskowaty – można dodawać też do herbaty 🙂
        Książka Sahar Delijani zapadła mi w pamięć – jestem ciekaw, czy na Tobie też zrobi takie wrażenie..

        Like

      2. Oj, to aronia raczej nie dla mnie w takim razie 😦 Prze te wszystkie leki, jakimi podtruwali mnie lekarze, rozwalił mi się żołądek.

        Książka bardzo dobra. Szczególnie pierwsza część zrobiła mocne wrażenie. Postaram się napisać recenzję jak skończę, a potem zawiozę mamie – myślę, że jej też się spodoba 🙂

        Like

    1. C tylko w pastylkach w moim przypadku, bo kwas z cytrusów by mnie dobił. Właśnie! Czosnek w tabletkach! To nie jest taki zły pomysł, dzięki.
      (Ten naturalny uwielbiam, ale wiadomo… zapach)

      Like

  1. Nie wiem, co jeszcze mogę Ci poradzić innego niż ludzie powyżej? Może tran, ponoć jest świetny na odorność 🙂 Tylko ja nie znoszę jego konsystencji, bleee 😛 No ale ponoć jest też w tabletkach.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s