Prywatnie · Recenzje

Zawsze musi się znaleźć wyjątek, czyli parę słów prywaty i trochę o Stuhrach.

Choćbym nie wiem, jak się zapierała w różnych tematach, zawsze prędzej, czy później przyznaję się do odejścia od reguły. Tak jak teraz: nie czytam książek sławnych ludzi. Choć tu mam na myśli raczej celebrytów – ludzi sławnych, dlatego, że są sławni. Bo zwykle są to marne książki, napisane tylko po to, żeby zabłysnąć i zrobić kasę na sprzedaży. Albo tematyka mnie nie interesuje. Albo w ogóle mam daną osobę w poważaniu. Tak się to już u mnie przyjęło, że kiedy słyszę, że aktor, czy muzyk napisali książkę, to śmiać mi się chce, bo co to może być za książka? Noo, muzyk, to jeszcze, jeszcze, bo może sam teksty pisze do swoich piosenek, to i słowo pisane ma już w większym, czy mniejszym stopniu opanowane, więc i z książką lepiej mu pójdzie J

Ostatnie lata przyniosły mi jednak w tym temacie kilka niespodzianek, więc coraz chętniej sięgam po książki ludzi sławnych, ale takich, których szanuję, bo przedstawiają jakieś wartości i są w pewien sposób mi bliskie. Tak np. przesłuchałam audiobooka Cafe Museum Roberta Makłowicza, bo bardzo lubię tego pana i przepadam, za jego kulinarno – podróżniczymi programami. A ponieważ sam też czytał swoją książkę, było jeszcze ciekawsze i bardziej prawdziwe. Czułam się prawie, jakbym oglądała jeden z jego programów. Tylko bez wizji 😉 😀

Ponad rok temu pożyczyłam od Taty Tak sobie myślę Jerzego Stuhra. Szanuję tego aktora oraz jego syna, więc czemu nie. I tu znów nastąpił wyjątek – opisałam tego audiobooka po krótce na blogu. Przeczytać o nim możecie TUTAJ.

Nie wydaje mi się, żebym od tamtej pory pisała o jakimkolwiek audioooku, bo dotychczas uważałam, że tego nie umiem. Bo książek mówionych najczęściej słucham gdzieś w trasie: a to kiedy idę do pracy, a to w autobusie do miasta, to znów podczas podroży do Polski. Często też towarzyszą mi podczas sprzątania, albo gotowania. Nijak się wtedy robi notatki, a ja jestem zapominalska i po powrocie z pracy do domu nikną mi te wszystkie wielce mądre myśli zainspirowane książką. Cytatów raczej też nie zaznaczę, więc spore utrudnienie. Ostatnio jednak tyle książek słucham, że coraz bardziej mam ochotę o nich pisać. I tym razem padło na pana Stuhra J


Stuhrowie. Historie rodzinne, jak sam tytuł podpowiada, to mini saga rodzinna państwa Stuhrów. Spisania jej podjął się Jerzy Stuhr i przedstawia w niej historię rodziny od lat sześćdziesiątych XIX wieku, kiedy to jego pradziadek Leopold wraz z młodą żoną postanowił osiąść na stałe w Krakowie. Pan Jerzy dalej snuje opowieść o dziadku Oskarze oraz ojcu, Tadeuszu, jak niejeden sławny i ceniony pisarz. Autor, a zarazem aktor jest świetnym bajarzem i słucha się go z wielką przyjemnością. No właśnie – słucha, bo lektorem audiobooka Stuhrowie. Historie rodzinne jest on sam, więc nie ma opcji nieodpowiedniej interpretacji J

Część dotycząca dalszej przeszłości jest przyjemnie sfabularyzowana, więc słucha się jej nie do końca jak wspomnień, bo rzecz jasna, autora jeszcze nie było na świecie, ale jak ciekawą opowieść napisaną na podstawie prawdziwych wydarzeń. Mnie jednak bardziej porwała historia najnowsza rodziny, czyli dotycząca współczesności, początków pana Jerzego na scenie, oraz dzieci: Maćka i Marianny. Nie ukrywam, że uwielbiam Maćka tak samo jak jego ojca, więc moje ulubione fragmenty to te, gdzie występuje on sam. Ogromnym plusem było zaangażowanie Maćka i Marianny w charakterze lektorów. Czytali oni tylko te fragmenty, które sami napisali, czyli krótkie wspomnienia dotyczące dzieciństwa, a nawet żale do ojca, że nigdy go nie było i nie potrafił okazywać uczuć. Pod tym względem, trzeba przyznać, książka jest dość szczera.

Wiele razy zaśmiałam się na głos, co może nie było dobrze przyjęte przez panów robotników (akurat słuchałam na trasie do pracy, gdzie od kilku miesięcy remontują drogę), ale jakoś się tym nie przejmuję 😉 Jednym z takich momentów był fragment, w którym pan Jerzy siedzi przy łóżku szpitalnym swojego ojca, Tadeusza, a ten skarży mu się, że wszyscy tak się nim zajmują, pielęgniarki skaczą koło niego, a to wszystko tylko dlatego, że liczą na autograf. Aktor, słysząc to, zaprosił pielęgniarki do pokoju, mówiąc, “chodźcie, podpiszę, co tam macie”. A one na to: “my dziękujemy, ale na syna czekamy”* 😀 😀

Stuhrowie. Historie rodzinne czyta się naprawdę przyjemnie, a książka nie ma w sobie nic plotkarskiego, ani skandalizującego. Nie jest napisana pod publiczkę, jak to często bywa w przypadku książek sławnych osób. Jest ciepłą historią, wspomnieniem o najbliższych, świadectwem, jaki wpływ może mieć na nas rodzina. Polecam J

New Imagev

Fragment do posłuchania: https://www.youtube.com/watch?v=i14RNxPqH9U

Audiobook do kupienia TUTAJ

*to nie są dosłowne fragmenty, tylko parafrazowane przeze mnie

Advertisements

8 thoughts on “Zawsze musi się znaleźć wyjątek, czyli parę słów prywaty i trochę o Stuhrach.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s