Stosiki

Stos pourlopowy – listopad 2015

Kto by pomyślał, że jestem tak cierpliwą osobą i nie wyprosiłam na rodzicach wysłania tych wszystkich książek wcześniej? Zamiast tego grzecznie czekałam, aż uzbiera się cały stos i sama je sobie odbiorę jak przyjadę. Okazja nadarzyła się na przełomie października i listopada, kiedy to zawitałam w Trójmieście na 4 dni. I cóż, znacie mnie dobrze – jeszcze kilka sztuk dołożyłam do tych co na mnie czekały 😉


No dobrze, zacznijmy od góry. Cóż to za tajemnicza książeczka bez tytułu na grzbiecie? Ano widzicie, mam lekkiego świra na punkcie wszelkich notesików, zeszycików i innych papierniczych piękności. Niebieski tomik to po prostu kalendarz na rok 2016. Zwykle kupuje mi je Tato (i ma nawet niezły gust, lub kieruje się moim ;)). Tym razem jednak kalendarz dostałam od Mamy, ale wybrałam go sama. Takie właśnie lubię: ten format, plus jedna strona na jeden dzień, bo dosyć sporo zapisuję. Już nie mogę się doczekać wypełniania go ważnymi datami i innymi notatkami. I musiałam się pochwalić przy okazji tego stosu, choć treści w nim przecież niewiele, (ale są tam mapy, a wiecie, jak je uwielbiam J). Zobaczcie, jaki piękny i koci J (można nabyć w Matrasie również w innych kolorach).


Dalej mamy kolekcję Świata Dysku Terry’go Pratchetta z prenumeraty, którą zafundowała mi moja kochana Mama. Ależ ja czekałam na te książki! Są pięknie wydane, w twardej, czarnej oprawie i z moimi ulubionymi pokręconymi ilustracjami na okładce autorstwa Josha Kirby. Dopiero jak wróciłam do siebie, na adres rodziców przyszły dwie kolejne części. Będę musiała jednak na nie poczekać do następnej wizyty w Polsce. A czas oczekiwania będę sobie umilać czytaniem tego, co już mam tutaj i co widzicie na zdjęciu J


Następnie mamy dwie książki wygrane w konkursach u znajomych blogerów. Pierwszą z nich jest Mała Ikar Helen Oyeyemi, którą przysłała mi Diana z bloga Bardziej lubię książki niż ludzi. Bardzo jestem ciekawa tej książki, głównej bohaterki – ośmioletniej dziewczynki i jej drugiej duszy.

Druga książka to…

Ale najpierw pytanie: czego/kogo brakuje na tym zdjęciu?


Odpowiedź: Owcy z Książką J

To właśnie z nią spotkałam się w Sopocie w Cafe Zaścianek. Uwieczniłam obraz na moment przed jej przyjściem do kawiarni. Szkoda, że nie kiedy już do niej weszła. To było nasze pierwsze spotkanie, a zagadałyśmy się jakbyśmy znały się od lat. Owca jest przesympatyczna, wie dużo o książkach, ale muszę Was rozczarować: na co dzień nie chodzi opatulona w owcze futerko, a w zwykły sweter i kurtkę. To właśnie u niej wygrałam drugą książkę na zdjęciu poniżej. Victoria Scott Ogień i woda to thriller/przygodówka dla młodzieży, jak wynika z opisu na okładce. Czyżby kroiła się zabawa na miarę The Hunger Games? Zobaczymy… J


Co tam dalej mamy? Aha, antykwariat J Jeśli ktoś z Was jest z Gdańska, może pamięta Centrum Handlowe “Jantar”? Nazywanie tego czegoś centrum jest mocno na wyrost, a teraz to już w ogóle mocno podupada. Ale jeśli znajdziecie się w jego pobliżu, czyli róg Grunwaldzkiej i Do Studzienki, wejdźcie do środka i skierujcie swoje kroki do mieszczącego się tam antykwariatu. Mi zawsze udaje się tam coś wygrzebać za grosze. Tym razem był to mój ulubiony Gałczyński, czyli Zielona Gęś. Co tu dużo gadać, to książka na każdą niepogodę, więc dziś przy tych wiatrach i ulewie podczytuję sobie po troszeczku J Trafiła się też córka mistrza, Kiry Gałczyńskiej Nie wrócę tu nigdy, czyli wspomnienie z Prania. Wybrałam jeszcze Każdy szczyt ma swój Czubaszek, rozmowę Artura Andrusa z Marią Czubaszek, ale zostawiłam na razie mamie do przeczytania.


I ostatnia książka, która przeczekała na półce u rodziców, co najmniej 3 lata (za każdym razem jak przyjeżdżałam, obiecywałam jej, że po nią wrócę. I w końcu nastąpił ten dzień. Pytanie: ciekawe jak długo przeczeka z kolei u mnie na półce, zanim zechcę ją przeczytać. I niech Was nie zmyli postać z okładki, to nie żaden King Kong, a Katedra Marii Panny w Paryżu Wiktora Hugo.


I to wszystko (na razie). W tym miesiącu nie spodziewam się więcej nowych książek, bo muszę się wygrzebać choć częściowo z tego co posiadam.

Powiedzcie, co Was zainteresowało najbardziej z tego stosu? Co czytaliście i polecacie (lub nie)? O czym chcielibyście przeczytać na blogu?

Advertisements

23 thoughts on “Stos pourlopowy – listopad 2015

  1. Mnie zainteresowała ta prenumerata Świata Dysku 🙂 Chętnie sprawdziłabym… jak leży w rękach! A kalendarz też już mam – podobny do Twojego, tyle że brązowy i też mogłabym go już zapełniać pisaniną 😉

    Like

    1. Prenumerata mnie ratuje, bo ja już nie wiem coposiadamz Pratchetta, gdyż Swiat Dysku po polsku wala się głównie po siostrzanym strychu. Od kilku lat zaczęłam za to kolekcjonować po angielsku i jest to trochę bez sensu, bo mi się powtarzają, tyle, że w różnych wydaniach. Tu będę mieć całość 🙂 Resztę posprzedaję albo oddam 🙂

      Like

      1. Jak mi będziesz przysyłać tam pieniążki na ciastka i kawy, to rzucę wszystko (poza Ulubionym) i będę czytać i pisać i nic innego nie robić. No, poza czekaniem na powrót pani M., zgoda? 😀

        Like

  2. Ale masz zacne stosiki 🙂 Ale spodziewam się, że najmilsze było i tak spotkanie z Owcą – spotkania z książkoholikami są ekstra!

    A ciekawa jestem jak Ci się spodoba “Katedra NMP w Paryżu”. Nie wiem, czy przypadną Ci do gustu długie opisy architektury… Ale historia jest piękna!

    Like

      1. Próbuj, zobaczymy 🙂 Owca jest taka delikatna i fajna ❤ Ja miałam z nią okazję tylko zamienić parę słów rok temu na targach w Krakowie, ale odebrałam ją bardzo pozytywnie 🙂

        Like

  3. Jaki zbieg okoliczności, bo kilka dni temu, ja też w antykwariacie wygrzebałam Kirę Gałczyńską 🙂 Postanowiłam szukać książek, których akcja dzieje się na Mazurach, bo jest po uszy zakochan w tej krainie, więc padło m.in. na Kirę, chociaż czytałam fragment ciekawego artykułu na temat tego jak to Gałczyńscy byli ignoratami, jeśli chodzi o ziemię, na której mieszkali. Pratchett to mój mityczny stwór – ciągle do niego podchodzę i ciągle nie możemy zawrzeć dłuższej znajomości niż kilka stron. Natomiast zaciekawiła mnie “Mała Ikar” i na tą opinię będę czekała 🙂
    Kalendarz cudny, ale zupełnie nie potrafię z kalendarza korzystać 😦 Ale zachwycać się mogę i to czynię 😉

    Like

    1. Postaram się jak najprędzej opisać Małą Ikar, bo widzę, że zainteresowała więcej osób 🙂 ale jeszcze trochę będzie musiała poczekać.
      Ja kocham kalendarze i aktualnie używam dwóch, każdy od czegoś innego 🙂
      Gałczyńskiego kocham od zawsze, ale Kira to zupełnie inna bajka. Dopiero od niedawna poznaję jej wspomnienia na temat ojca.

      Like

  4. Lektur Tobie nie zabraknie 🙂
    Zauważam, że ostatnio coraz więcej ‘autorów w prenumeracie’. Po Agathcie Christie i “Czarnej Serii”, przyszedł czas na Pratchetta, a od dziś i na Nicholasa Sparksa..

    Like

    1. To jest jakiś sposób na skolekcjonowanie wszystkich tomów w takim samym wydaniu i często mniejszym kosztem, więc jestem na tak. A że wiele osób kupi tylko po to, żeby ładnie wyglądało, albo: bo to modne, to już inna sprawa – tego się nie uniknie. Jednak jest to też promocja czytelnictwa: zobacz, ile osób przeczytało Pratchetta po raz pierwszy, tylko dlatego, że był właśnie w promocji. Część z tych osób do niego nie wróci, a dla innych będzie to początek wielkiej przygodny 🙂

      Like

  5. Najbardziej zainteresował mnie Hugo. Jestem ciekawa, jak Ci się spodoba, bo słyszałam różne opinie 🙂 Ja czytałam “Nędzników” i chociaż książka świetna, momentami była męcząca.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s