Recenzje

“Białystok. Biała siła, czarna pamięć” Marcin Kącki

Żydowskie dzieci w sierocińcu się wieszały, dorośli truli, rzucali z okien, w kryjówkach matki dusiły płaczące dzieci, a kaszlący byli wyrzucani pod kule. Naziści, jak pamięta Rajzner, byli skrupulatni – mordowali od rana dokładnie do siedemnastej, robili przerwę na obiad i już najedzeni mordowali do zmroku.

Zaczynając książkę Marcina Kąckiego myślałam – będzie o neofaszystach, kibolach, rasizmie i mafii. Dostałam to wszystko i jeszcze wiele, wiele więcej. Białystok zaczyna się historią. A dokładniej, to historią białostockich Żydów, bo żyło ich tam niegdyś bardzo wielu, teraz pozostała ledwie garstka. Nie tylko przez wojnę. Wykurzyli ich z miasta mieszkańcy. Już później.


Nie było łatwo zebrać wszystkie informacje na temat bytności Żydów na tych terenach, zarówno przed wojną, jak i po. Mieszkańcy miasta nie lubią się dzielić swoją wiedzą, inni w ogóle historii nie znają, bo przyjechali tu dużo później. Czy jest to jednak powód, żeby zignorować wydarzenia? Dlaczego władze miasta nie mówią o tym dziedzictwie? Kącki, robi to za nich. Co najmniej jedna trzecia jego reportażu dotyczy tego tematu. Pierwsza połowa to przeszłość, druga – współczesność.

Całoroczna atrakcja. W 2014 roku Tomasz Wiśniewski psuje białostoczanom zabawę. Ujawnia w krótkim filmie, że pod placem zabaw, ławeczkami jest cmentarz żydowski. Pod tonami ziemi stoją w pionie setki żydowskich macew, pod nimi resztki ludzkie owinięte w całuny. Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego, wstaje od biurka i podchodzi do okna.

– Tam… – Pokazuje zamaszyście na Rynek Kościuszki, pełen kawiarenek, ogródków piwnych, księgarń, lodziarni i turystów. Rynek otacza ratusz, w którym siedzimy. – …A jeszcze dalej i dalej wszystko było żydowskie, w stu procentach. Tu, w moim gabinecie, przed wojną nie było okien ani ścian, tylko kram z żydowskim szewcem, może sprzedawcą pasmanterii, jeden z pół tysiąca na tym rynku. Białystok, przyznaje, ma problem z tożsamością, bo po wojnie napisał historię na nowo, bez menory i mezuzy.

Nie tylko Żydzi uciekli z Białegostoku. Jest tu bardzo niewielu obcokrajowców. Zorganizowane grupy młodych neofaszystów sprawiają, że życie w tym miejscu jest nie do zniesienia. Pewnie wystarczyłyby swastyki, napisy na ścianach, by czuć się zaszczutym, niechcianym. Ale dla pewności, podpalane są też mieszkania emigrantów. Przekaz jest jasny: nie chcemy was tu!

Młodzi skini mówią to w imieniu całego miasta, czy ono tego chce czy nie. Jak to jest, że nikt ich nie potrafi zastopować, rozbić młodociane gangi, znaleźć przywódców i pozwolić ludziom żyć normalnie? Cóż, skoro nawet ksiądz na kazaniu zieje nienawiścią do “obcych”…

W 2012 roku Panasiuk spaceruje po mieście i zauważa swastyki, których poprzedniego dnia nie widział. Na sklepie, bibliotece, ścianach bloków, wielkie, czarne jak pająki. W jego mieście? W którym dziadkowie leżą nierozpoznani w zbiorowych mogiłach po fali hitlerowskiej przemocy? Nie może uwierzyć. Wchodzi do sklepu, prosi, by zmazać, słyszy: “To tylko jakieś bazgroły”. Dzwoni do znajomego policjanta, słyszy: “Daj spokój, nie byłeś małolatem?”. Pojawia się napis “Polska dla Polaków”.

Kościół odgrywa dużą rolę również ze względu na popularne tutaj Radio Maryja oraz cuda. Tak, bo Podlasie to podobno region cudów. Jeden z nich wydarzył się w Sokółce, 40 kilometrów od Białegostoku, a dotyczył krwawo-brunatnej plamy na hostii, która wkrótce “okazała się” mięśniem sercowym w stanie agonalnym. Oczywiście, należącym do Jezusa.

Kącki przytacza rozmowę z panią profesor doktor habilitowaną Maria Sobaniec-Łotowska, która samodzielnie przeprowadziła badanie cudu na prośbę kurii. Właściwie, to nie była do końca rozmowa tylko pouczenie ze strony pani profesor. Wielkie brawa dla autora książki, że nie wyszedł z sali po 3 minutach, bo ja bym tak zrobiła i jeszcze trzasnęła drzwiami. No, ale reporter musi znosić takie rzeczy, żeby zdobyć potrzebną mu wiedzę.

Dopełniając obraz, autor opowiada również o kulturze disco-polo, która zrodziła się na Podlasiu, o tym, kto “rządzi” w mieście, jacy ludzie tu mieszkają. Jednocześnie, zaskoczeniem jest postęp, jaki symbolizować może pierwsze dziecko z in vitro, które urodziło się właśnie w jednym ze szpitali w Białymstoku. Widać przy tym masę pracy, jaką włożył w tę książkę. Jak głęboko kopał, żeby dostać się do choćby skrawków wiedzy. Przeprowadził wywiady z wieloma osobami, miał dostęp do informacji dotyczących młodych skinów i wykorzystał je. Czy będą się teraz szczycić tym, że napisano o nich w książkę?

Białostocczanie nie są zadowoleni z książki Kąckiego. W sumie nic dziwnego, bo społeczność tego miasta nie jest w nim przedstawiona zbyt pozytywnie. Jako ogół, bo wiadomo, że autor nie twierdzi, że wszyscy jak jeden mąż, zapomnieli o przeszłości, słuchają disco polo lub Radia Maryja, albo są neofaszystami.


Choć Białystok Marcina Kąckiego nie jest gruby, (to zaledwie 288 stron), zawiera w sobie ogrom informacji. Chłonęłam każdą z nich, czując, że autor nie oszczędza czytelnika, lądując mu w głowę jak najwięcej, jak najszczerzej. Reportaż, teoretycznie powinien być bez emocji, a ja tu wyczuwałam gniew. Jakby Kącki, pisząc, przekazywał też swoje emocje, swoją złość na to, co się wydarzyło i dzieje teraz. Żal też, ale przede wszystkim wściekłość. A może to był mój gniew…

***

Policyjnych patroli za mało, co kilka godzin ktoś dzwoni, że napisy pojawiają się w całym mieście, a pomnik upamiętniający likwidację getta, czarny obelisk przy ulicy Żabiej, zbryzgany białą farbą. Miasto w wakacje 2007 roku wygląda, jakby przeszedł właśnie faszystowski marsz. Swastyki na szkołach, sklepach, kościołach, przystankach, murach, ogrodzeniach, nawet na budynku prokuratury przy ulicy Suraskiej. Stare, nowe albo odnowione. W mediach białostockich, znużonych tematem, w tytułach pojawia się słowo “znów”.

Advertisements

38 thoughts on ““Białystok. Biała siła, czarna pamięć” Marcin Kącki

  1. Myślę, że to mógł być Twój gniew 🙂 Ja odebrałam Kąckiego jako bardzo obiektywny reportaż, ale emocji było co nie miara -właśnie moich – a to przeklęłam pod nosem, a to podnosiłam brew i otwierałam oczy ze zdumienia, a to kręciłam głową. W głowie mi się nie mieści, że ludzie mogą być tacy. Naprawdę. Mimo, że niestety mam styczność z nimi. I najchętniej zmusiłabym je do przeczytania tej książki 🙂

    Like

    1. Możliwe, że mój. W jednym momencie, w moich notatkach pod cytatem, gdzie grozą pani Annie Klozie, mam zapisane: “ja pier…!” W tym momencie byłam naprawdę wściekła 😦

      Like

  2. mam na czytniku i przeczytam, ale mam wrażenie że ostatnio dość dużo książek pojawia się demonizojących nasz naród w stosunku do społeczności Żydowskiej.. bo z tego co piszesz tam tak też jest…

    Like

      1. ha! to wszystko przez córkę moją.. i czasem robimy disco-błysko (mamy taką lampkę dyskotekową) .. bo dzieci łapią szybko dicopolowe teksty.. choć są seksistowskie często 😛 moja mała w sklepie kiedyś zaczęła śpiewać ‘więc choć zostań na noc, tylko ty nie liczy sie nic’ hehehe

        Like

  3. Widziałam kiedyś reportaż o białej sile Białegostoku i ta nienawiść przeraża – przeraża to, że to nie jest demonizacja, to nie jest wyolbrzymianie problemu, ale faktycznie skumulowana niechęć do “inności” w ogóle. Chętnie sięgnę w przyszłości 🙂

    Like

    1. Kącki przeprowadził wywiady z wieloma młodymi i kilkoma starszymi przedstawicielami – to co mówią naprawdę przeraża. I mają odpowiedź dosłownie na wszystko. Np. jak to godzą z religią katolicką, do której większość deklaruje, że należy. Warto przeczytać.

      Liked by 1 person

  4. Swastyki wszędzie w 70 lat po wojnie, ludzie już zapomnieli, że faszyści wybili także nas Polaków, przeraża mnie to, co się dzieje na świecie. Nigdy nie byłam na Podladiu i zawsze chciałam pojechać, ale teraz to już sama nie wiem

    Like

  5. O, chętnie przeczytam.Prawda, Białystok ma problem z reliktami tożsamości, tak teraz wygląda dzielnica żydowska – http://kaarolcia26.pinger.pl/m/26877463
    Ale z drugiej strony, ciekawi mnie, skąd taka niechęć do Żydów w tamtych stronach? W końcu Jedwabne też jest w tych okolicach. Chciałabym gdzieś przeczytać obiektywną analizę. Bo z punktu widzenia Warszawy czy Ziem Odzyskanych, wygląda to inaczej na pewno. Sama w pewnym sensie pochodzę z Ziem Odzyskanych i dla mnie tradycja żydowska jest miłą kulturową ciekawostką. Ale nie mam w bliższej rodzinie (poza dziadkami, którzy nie żyją i których nie miałam możliwości o to spytać) żadnych doświadczeń z zamieszkiwania w jednej miejscowości ze społecznością żydowską. Napięcia na pewno nie zrodziły się z jakiejś odgórnej ideologii,pewnie to wieloletnie nawarstwienia. Pytanie, czego to nawiastwienia. Poczucia niesprawiedliwości? Zazdrości? Niezrozumienia?

    Like

      1. A swoją drogą to dla mnie niesamowity paradoks, że Podlasie z jednej strony jest tak dyszące nienawiścią, a z drugiej jak z filmów “U Pana Boga w…” – przyjazne, bardzo otwarte i gościnne. Byłam tam kilka razy i uwielbiam tę gościnność.

        Like

      2. Nie mam zdania, bo nigdy nie byłam. Moja wiedza opiera się tylko na wiadomościach z drugiej ręki, czyli właśnie książki, ewentualnie filmy.
        U pana Boga też bardzo lubię 🙂

        Like

  6. Mam słabość do Białegostoku, więc tylko czekam aż książka będzie u mnie w bibliotece! Chociaż nie chciałabym chyba czytać o kibolach i mafii, a Ty piszesz, że: “to i jeszcze więcej” 😉 Ciekawa jestem czemu ci białostocczanie tak reagują… Bo to wszystko prawda i im wstyd?

    Like

  7. Wiadomo – reportaż z Czarnego, więc na pewno przeczytam. Zwłaszcza że temat bardzo mnie interesuje i niestety jest bardzo aktualny. Patrzę z przerażeniem na to, co się wypisuje na przeróżnych forach, co się dzieje na ulicach, jak dochodzą do głosu rasiści i inni agresywni ludzie. Przeczytam na pewno.

    Like

    1. Wiesz co, ja to się aż boję tego, co się dzieje i czasem, jak ten struś chowam głowę w piasek – nie chcę czytać tych komentarzy na fejsie i innych stronach, bo aż mną trzęsie.

      Like

      1. Chyba mamy podobną strategię. Telewizji nie oglądam w ogóle od kilku miesięcy własnie z powodu sączącej się nienawiści. Słucham radia, ale chyba zacznę unikać audycji, do których dzwonią słuchacze. No i zostały wiadomości w sieci – staram się już nie zaglądać na komentarze, ale wczoraj popełniłam błąd i wlazłam w takie bagno, że mam dosyć. Wstyd mi za tych ludzi. Przyzwoitość jest w zaniku.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s