Recenzje · Terry Pratchett

„Wiedźmikołaj” (Świat Dysku #20) Terry Pratchett

Świat wierzeń, myślała. Całkiem jak ostrygi. Jakiś śmieć wpada do środka, a potem wokół narasta perła.

Kiedy Justyna znana, jako Owca z Książką zaproponowała czytanie Wiedźmikołaja na święta, nie zawahałam się ani chwili. Uwielbiam Terry’ego Pratchetta, a dwudziestej części Świata Dysku już bardzo dawno nie czytałam. Dlaczego by nie zrobić powtórki w grudniu 2015?


Wiedźmikołaj to jedna z tych książek, gdzie zaznaczam tysiące cytatów, a tak naprawdę to miałabym ochotę wkleić wam tu całą książkę. Nie od dziś wiecie, że jestem fanką Pratchetta i choć uwielbiam wszystkie powieści ze Świata Dysku, ale zdecydowanie, ta jest jedną z najlepszych.

Grubas zniknął. Tak nie może być! Jak to? Święto Strzeżenia Wiedźm bez otyłego gościa w czerwonym kubraczku, który przyjeżdża saniami zaprzężonymi w cztery świnie (Dłubacza, Kła, Grzebacza i Ryja) i zostawia grzecznym dzieciom prezenty? Jego rolę przejął nie kto inny jak Śmierć i bardzo mu się nowa praca spodobała. To nic, że tak naprawdę wygląda jak kościotrup, sztuczna biała broda i poduszka w miejscu brzucha załatwią sprawę.

Ale nie wszyscy dadzą się tak łatwo oszukać. Na przykład Susan, wnuczka Śmierci zrobi wszystko, żeby dziadek nie został na nowym stanowisku. Już teraz wszechświat został mocno zachwiany, bo wraz ze zniknięciem Wiedźmikołaja, jak na zawołanie, zaczęły pojawiać się zupełnie nowe, wymyślone na poczekaniu bóstwa. Uwierzcie jednak, Gnom Kurzajka, czy Potwór Pożerający Skarpety nie są tak przerażające jak Wróżka Radości. Przeczytajcie.

Witam!! Witam!! Był to taki rodzaj głosu, który nadaje się do czytania historii odpowiednich dla dzieci. Każda samogłoska rozbrzmiewała pięknie zaokrąglona. Słyszeli, jak wskakują na miejsca dodatkowe wykrzykniki, zrodzone z desperackiej, rozpaczliwej radości. Odwrócili się. Wróżka Radości była niska i dość pulchna, miała na sobie tweedową spódnicę i buty tak praktyczne i rozsądne, że mogłyby same wypełniać swoje zeznania podatkowe. Przypominała pierwszą nauczycielkę w szkole – taką, która odbyła specjalne przeszkolenie, jak sobie radzić z nerwową niewydolnością pęcherza i z małymi chłopcami, których udział w cudownym świecie wspólnych zabaw ogranicza się głównie do wielokrotnego uderzania drewnianym koniem w głowy małych dziewczynek. Podobieństwo potęgował jeszcze gwizdek wiszący jej na szyi oraz ogólne wrażenie, że lada moment zaklaszcze w ręce. Nieduże, przejrzyste skrzydełka na plecach były prawdopodobnie tylko elementem dekoracyjnym, ale magowie i tak wciąż spoglądali jej na ramię.

– Witam… – powtórzyła bardziej niepewnie. Przyjrzała się im podejrzliwie. – Jesteście już dużymi chłopcami – stwierdziła, jak gdyby urośli jej na złość. Zamrugała. – Moim zadaniem jest przegnać stąd wszelkie smuteczki – oznajmiła, najwyraźniej realizując znany na pamięć scenariusz. Potem zmobilizowała się. – Więc wszyscy uszy do góry. Chcę tu zobaczyć dużo uśmiechniętych, rozpromienionych buziaczków.

Wprost mrozi krew w żyłach, prawda?

A skoro już o mrozie, to zobaczcie, jak Pratchett poradził sobie z jego personifikacją:

Potem zauważył starszego mężczyznę, który pracował w milczeniu przy sąsiednim domu – stał przy oknie i skoncentrowany malował coś na szybie. Gnom podszedł zaciekawiony i popatrzył krytycznie.

– Dlaczego tylko paprocie? – zapytał po chwili. – Owszem, ładne, ale powiem szczerze, za deseń w paprocie nie wrzuciłbym ci do kapelusza nawet pensa.

Malarz Mróz odwrócił się, unosząc pędzel.

– Tak się składa, że lubię desenie w paprocie – oznajmił chłodno.

– Ale wiesz, ludzie woleliby raczej, no… smutne dzieci z wielkimi oczami, kotki wyglądające z butów, szczeniaczki.

– A ja maluję paprocie.

– Albo wielkie wazony słoneczników, albo pogodne sceny na plaży…

– I paprocie.

– No ale gdyby jakiś ważny kapłan chciałby, żebyś sklepienie świątyni pomalował w bogów, aniołów i całą resztę, to co byś zrobił?

– Mógłby dostać tylu bogów i aniołów, ilu by zechciał, pod warunkiem…

– …że wyglądaliby jak paprocie?

– Nie podoba mi się sugestia, że jestem monotematyczny – stwierdził Mróz. – Umiem też robić bardzo ładną jodełkę.

– A jak ona wygląda?

– No… przyznaję, że dla niewprawnego oka ma pewne paprociowe cechy.

Jeśli nie lubicie mnogości postaci, może być Wam ciężko połapać się w tym wszystkim. Bohaterów jest naprawdę wielu, a każdy z nich tak charakterystyczny, że raczej trudno mu będzie zniknąć w tłumie. Poza bogami, wróżkami i gnomami pojawiają się też Skrytobójcy. A właściwie to jeden, bardzo, bardzo groźny, Pan Herbatka (wymawiać: Herr-bat-ká) oraz jego pomocnicy. Susan towarzyszyć będą Śmierć Szczurów oraz jego osobisty tłumacz, wiecznie polujący na gałki oczne i marudzący Kruk.

Zajrzymy też na Niewidzialny Uniwersytet, gdzie tuż przed tradycyjną strzeżeniowiedźmową kolacją, składającą się z osiemnastu dań, magowie starają się rowikłać sprawę zniknięcia Wiedźmikołaja. Pomaga im w tym HEX, pierwszy dyskowy komputer zasilany przez kolonię mrówek oraz myszy. Mechanizm jest niezwykle skomplikowany, miłośnicy komputerów powinni przeczytać tę książkę choćby tylko dla tego motywu, który przewija się przez całą książkę.

+++ Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj +++

Wiedźmikołaj to świetna zabawa wyobraźnią, odkrywanie zupełnie nowych jej zakamarków. To też przypomnienie, o co tak naprawdę chodzi z tymi świętami, że to nie tylko prezenty, ale przede wszystkim bycie dla siebie przyjaznym i pomocnym. Jest tu też nieco dobrej pedagogiki, choć rzecz jasna, z przymrużeniem. Jak zresztą wszystko u Pratchetta.

Oczywiście, trzeba być sprawiedliwym – to przecież rola rodziców. Świat jest tak pełen ostrych zakrętów, że gdyby nie skrzywili jej nieco, nie miałaby żadnej szansy, by się dopasować. W dodatku byli sumienni, łagodni, zapewnili jej szczęśliwy dom, a nawet wykształcenie.

***

Dywan był stary. Do pokoju dziecinnego trafiało to, co już zaliczyło służbę w pozostałej części domu. Dawno temu ktoś starannie powplatał w jutowy podkład długie kawałki kolorowego materiału, przez co dywan wyglądał jak spłaszczony rastafariański jeż. Wśród tych szmatek kryły się okruchy, kawałki zabawek, wiadra kurzu. Ten dywan poznał życie. Może nawet jakieś w nim wyewoluowało.


Pamiętajcie, nie zgubcie tej książki w całym tłumie bożonarodzeniowych tomów, bo jest unikatowa, głównie dzięki humorystycznemu spojrzeniu na świąteczny szał.

Wszelkiey radości i szczęścia moc

na Strzeżenie Wiedźm i Cały Rok

Życzy Lolanta J

Advertisements

14 thoughts on “„Wiedźmikołaj” (Świat Dysku #20) Terry Pratchett

      1. Do mnie właśnie przyszły kolejne dwie z prenumeraty Prószyńskiego 🙂 Muszę zacząć czytać te nowe wydania, co by nie były tylko ozdobą. Ale bardzo się cieszę, że je będę miała – to inwestycja na całe życie, bo na pewno będę do nich wracać wielokrotnie 🙂

        Liked by 1 person

      2. Moja żona mówi, że ja będziemy się rozwodzili, to ona bierze wszystkie Pratchetty, a ja mogę wziąć sobie resztę. Nie tylko Ty widzisz w tych książkach ponadczasową wartość.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s