Recenzje · Uncategorized

“Ostre przedmioty” Gillian Flynn

Znam pewną mądrość, która głosi, że żaden rodzic nie powinien patrzeć, jak umiera jego dziecko, gdyż jest to odwrócenie naturalnego biegu rzeczy. Ale jest to równocześnie jedyny sposób, by naprawdę zachować swoje dziecko przy sobie. Dzieci dorastają i odnajdują w życiu o wiele mocniejsze więzi. Znajdują sobie małżonków, kochanków. Nie są pochowane z rodzicami. Ta rodzina zachowa jednakże swoją najczystszą formę. W grobie.

Pierwsza książka przeczytana w tym roku mocno mnie poturbowała. Właściwie, nie wiedziałam, czego się spodziewać po Ostrych przedmiotach, bo choć, znam Zaginioną dziewczynę Gillian Flynn, to nie wiedziałam tak naprawdę, o czym są pozostałe powieści tej autorki. Jasne, czytałam recenzje innych blogerów, ale tak mam, że jeśli już zdecyduję, że chce przeczytać daną książkę, to jej treść staram się wyprzeć z pamięci. Nie zawsze mi się to udaje, przez co zostaje z tym niechcianym uczuciem wielkich oczekiwań wobec książki, (które, niestety, bardzo często zawodzą), ale tym razem udało mi się zapomnieć. I w sumie to cieszę się, że tak się stało, miałam świeższe spojrzenie na temat.

30-letnia Camille Preaker jest reporterką podrzędnej gazety w Chicago. Jej kolejnym zadaniem jest wyjazd do rodzinnego Wind Gap w stanie Missouri, by napisać serię artykułów na temat ostatnich morderstw małych dziewczynek. Camille nie jest zadowolona z polecenia szefa, bo wyjazd oznacza kontakt ze swoją zimną matką, a miasteczko przywołuje inne bolesne wspomnienia. Jedzie jednak, bo to dla niej szansa na wybicie, a na dodatek szef uważa, że przy jej problemach emocjonalnych konfrontacja z matką może okazać się terapeutyczna. Czy miał rację?

Na miejscu kobieta spotyka się z oczekiwanym już chłodem ze strony matki, Adory Crellin i jej męża Adama, za to udaje się jej, (choć nie bez trudu) zaprzyjaźnić ze swoją przyrodnią siostrą. Amma jest dziwacznym dzieckiem, ale nic dziwnego, mając tą samą matkę, nie mogła wyrosnąć na zwyczajną nastolatkę. Camilla trochę ją rozumiała.

Mieszkańcy Wind Gap, w obliczu tragedii, jaką jest brutalne zabójstwo 10-letniej Natalie i 9-letniej Ann, nie są zbyt skorzy do rozmów i wolą skupić całą energię na ochronie własnych dzieci. Wkrótce jednak reporterce udaje się przekonać kilkoro z nich do zwierzeń. Sekrety, które zaczynają ujawnić stopniowo, a momentami nawet zbyt chętnie, przeszły oczekiwania dziennikarki.

Małe społeczności mają to do siebie, że niemal wszyscy się znają, trudno jest tu cokolwiek ukryć. Bywa wtedy, że dla zapewnienia sobie wzajemnej prywatności, ludzie przymykają oczy na pewne sprawy. Najchętniej na te niewygodne. Te, gdzie wypadałoby się zaangażować, zrobić coś, żeby im zapobiec. A to przecież nie każdemu pasuje. Po co robić sobie problem?

Autorka odkrywa przed czytelnikiem brzydotę małych miasteczek. Nie, nie tą wizualną, bo Wind Gap jest nawet przyjemne dla oka. Pokazuje ohydę świata ludzkiego, to, jacy potrafimy być okrutni, przemądrzali, jak lubimy plotki i skandale. To niemal groteskowe, przerysowane ujęcie sprawia, że zrobi Wam się mocno nieprzyjemnie, a jednocześnie nie będziecie mogli oderwać się od powieści.

To nie jest książka dla wrażliwców. Bardzo źle mi się po niej spało, bo czytana późnym wieczorem mocno działa na wyobraźnię i pozostawia swój ślad w snach. Może nie jakieś konkretne sceny, ale na pewno zasieje niepokój. Jeśli jednak lubicie dreszczowce, a strach Wam… hmmm… niestraszny ;), możecie śmiało sięgać po Ostre przedmioty. To znaczy… po tytuł, a nie faktyczne przedmioty – proszę nie brać żadnego przykładu.


Gillian Flynn drąży nie tylko w psychice swoich bohaterów, ale także czytelnika. Skłania do zgłębiania własnych myśli, porównywania zachowana otoczenia i odkrywania, często niewygodnej prawdy. Zagadnienia, o których pisze są niestety prawdziwe. Nie, nie fabuła, ta jest wytworem wyobraźni autorki, chodzi mi o pewne psychologiczne aspekty, o których wolałabym tutaj nie pisać, by nie zdradzić wszystkiego tym, którzy jeszcze nie czytali. Jeśli ktoś czytał i chce podyskutować, zapraszam do komentarzy. A Ci, co jeszcze nie znają Pani Flynn… czy muszę Wam mówić co robić? 😉


Advertisements

33 thoughts on ““Ostre przedmioty” Gillian Flynn

  1. Gillian Flynn intryguje mnie od czasu, gdy obejrzałam “Zaginioną dziewczynę” na podstawie jej książki. Nie miałam jednak jeszcze okazji do zapoznania się z twórczością autorki. Na szczęście nic straconego! W 2016 na pewno przeczytam coś, co wyszło spod jej pióra. Kto wie, może nawet i powyższy tytuł 🙂

    Like

    1. “Zaginiona dziewczyna” jest zupełnie inna, choć też ma pokręconą fabułę. Ja chyba zaraz zabiorę się za “Mroczne miejsca” – chcę więcej obrzydliwości w wykonaniu tej pani 🙂

      Liked by 1 person

  2. O łaaa! Gillian Flynn poturbowała mnie “Zaginioną dziewczyną” i “Mrocznym Zakątkiem”, ale totalnie nie wiedziałam, czego oczekiwac po “Ostrych przedmiotach”! Teraz już wiem i koniecznie muszę sięgnąć po ten tytuł 🙂
    :*

    Like

  3. hehe po mojej pierwszej lekturze w roku tez miałem problemy ze spaniem.. ale u mnie było zjadanie, obdzieranie ze skóry i takie tam przyjemności 😉 ale fajnie że Flynn Ci sie podobało bo Ostre wprawdzie czytałem jakiś czas temu ale pamiętam, że książka była dobra 😀

    Like

    1. “Zaginiona dziewczyna” może Ci się mniej podobać w wersji książkowej, skoro już znasz fabułę (chyba, że jakiś czas dopiero – jak zapomnisz :)), ale inne książki Flynn bardzo Ci polecam. Ja już się wzięłam za “Mroczny zakątek”, a w planach opowiadanie tej pani – już niedługo 🙂

      Liked by 1 person

      1. “Zaginiona dziewczyna” mi się bardzo podobała i nawet trafiła do TOP 15 książek roku 2015, więc liczę, że i ta powieść mnie zachwyci 🙂

        Like

  4. Nie wiedziałam, czy czytać te Twoją recenzję, czy nie, bo jeślibyś tylko zaczęła na “Ostre przedmioty” trochę narzekać, pewnie od razu bym rzuciła je w kąt (bo wiesz już, że je niedawno zaczęłam). Jakoś tak ufam Twojemu gustowi, bo chyba dość podobnie odbieramy wiele książek. Ale wszystko, wszystko co napisałaś (nawet o tym ciężkim zasypianiu) jeszcze bardziej mnie do książki Flynn przyciąga. Na razie nie mam wyrobionego zdania, bo to za wcześnie, ale może skupię się tylko na niej i niebawem pojawi się na blogu 😉

    Like

    1. Ciekawe czy Ciebie też tak wciągnie. Ja zwykle nie lubię czytać recenzji czegoś, co akurat czytam, albo mam taki zamiar w najbliższym czasie, żeby sobie nie psuć zabawy, ale też zdarzają się wyjątki 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s