Książka vs. Film · Recenzje

„Dark Places” („Mroczny zakątek”) Gillian Flynn

The Days were a clan that mighta lived long

But Ben Day’s head got screwed on wrong

The boy craved dark Satan’s power

So killed his family in one nasty hour

Little Michelle he strangled in the night

Then chopped up Debby: a bloody sight

Mother Patty he saved for last

Blew off hear head with a shotgun blast

Baby Libby somehow survived

But to live through that ain’t much a life

SHOOLYARD RHYME, CIRCA 1985

Czego mogłam się spodziewać po trzeciej już czytanej przeze mnie książce Gillian Flynn? Oczywiście, że czegoś dobrego – w innym wypadku nie sięgałabym po nią natychmiast po przeczytaniu Ostrych przedmiotów.

I znów: w Dark Places, czyli Mrocznym zakątku, jest zupełnie inaczej niż w przypadku Zaginionej dziewczyny. Jest zupełnie inaczej niż w Ostrych przedmiotach (tu moja recenzja). Jak ona to robi, że każda powieść jest tak oryginalna i tak skomplikowana w swojej fabule? To jak odkrywanie obrazu, dajmy na to: Breugla, centymetr po centymetrze, gdzie przecież tyle się dzieje, tyle jest scen, a na końcu, wszystkie jakimś cudem połączoną w jedną całość: obraz, który przeraża.


Biedna mała Libby Day została zupełnie sama. Bo przecież nie można liczyć Bena – mordercy ich rodziny. Kiedy miał 15 lat, a Libby ledwie 7, zaszlachtował na ich farmie mamę i dwie siostry. Dziewczynka jakimś cudem uniknęła podobnego losu, uciekając przez okno sypialni i w mroźną noc ukrywając się w pobliżu stawku.

Nothing bad can happen to BRAVE BABY DAY, LITTLE GIRL LOST, the pathetic, red-headed seven-year-old with big blue eyes, the only one who survived the PRAIRIE MASSACRE, the KANSAS CRAZE-KILLINGS, the FARMHOUSE SATAN SACRIFICE. My mom, two older sisters, all butchered by Ben. The only one left, I’d fingered him as the murderer. I was the cutie-pie who brought my Devil-worshiping brother to justice. I was big news. The Enquirer put my tearful photo on the front page with the headline ANGEL FACE.

Ludzie litowali się nad nią, wysyłali pieniądze, żeby mała miała, za co żyć, ale teraz, gdy Libby jest już po 30, fundusze się skończyły, a ona nigdy nie pracowała i nie widziałaby nawet, od czego zacząć. Sama przyznaje, że jest na to zbyt leniwa. To chyba po ojcu, Runnerze, pijaku, złodzieju, który całe życie kombinował i wszystkich wykorzystywał. Córka niestety, mocno się w niego wdała, więc nie oczekujcie, że zapałacie wielką sympatią do głównej bohaterki.

Poszukiwanie dalszych sponsorów doprowadziło Libby do organizacji The Killing Club i ich frakcji dotyczącej morderstwa rodziny Day. Nie wierzą, że to Ben jest zabójcą. Okazuje się, że ma on nawet swoje wielbicielki, z którymi od lat koresponduje spoza krat więzienia. Organizacja ma na celu rozwiązanie zagadki i odnalezienie prawdziwego mordercy. Libby daje się wciągnąć w poszukiwania, za co, jako gość specjalny i łączniczka z przeszłością, dostaje niemałe sumki, które opłacą kolejne miesiące czynszu i jedzenie.

Mroczny zakątek to powieść niespieszna, gdzie autorka dogłębnie wnika w detale dotyczące sprawy morderstwa, a także osób uczestniczących w masakrze. Wnikliwie pokazuje ewentualne motywy, analizuje zachowania każdego z członków rodziny, docieka, co tak naprawdę się stało. Robi to tak umiejętnie, że kilka razy złapałam się na tym, że uwierzyłam w całą tę historię, że Gillian Flynn pisała opierając się na prawdziwych wydarzeniach.

I can never dwell in these thoughts. I’ve labeled the memories as if they were a particularly dangerous region: Darkplace. Linger too long in an image of my mom trying to jury-rig the blasted coffeemaker again or of Michelle dancing around in her jersey nightgown, tube socks pulled up to her knees, and my mind would jerk into Darkplace. Maniacal smears of bright red sound in the night. That inevitable, rhythmic axe, moving as mechanically as if it were chopping wood. Shotgun blasts in a small hallway. The panicked, jaybird cries of my mother, still trying to save her kids with half her head gone.

W Dark Places pokazuje jak łatwo można manipulować ludźmi, wystarczy odrobina inteligencji i odpowiednie metody. Pokazuje psychologię tłumu, który działa pod presją tabloidów, a czasem nawet bardziej poważnych gazet i książek, których autorzy uwierzyli w rzewne opowieści. Obnaża też metody pracy psychologów, jakże nieskuteczne i dezorientujące.

It’s OK to tell the truth. It’s OK to tell the truth. And so you told the lie that they thought was the truth.

Druga z kolei powieść Gillian Flynn jest interesująca i ma wciągająca fabułę. Ale najbardziej zaciekawia skomplikowana zagadka – tak Flynn znów to zrobiła – potrafiła zakręcić czytelnikiem, tak, żeby po zatrzymaniu karuzeli nie wiedział gdzie się znajduje, więc nie miał innego wyjścia, jak dać się jej prowadzić za rękę do samego końca.



Wiedzieliście, że jest też adaptacja książki, z 2015 roku? “Dark Places” wyreżyserował Gilles Paquet-Brenner i muszę przyznać, że poszło mu zupełnie dobrze. Poniżej możecie przeczytać odrobine bardziej szczegółowo na ten temat.


Różnice:

Wszyscy są przynajmniej rok starsi. Libby ma osiem lat, kiedy giną Day’owie, a Ben szesnaście.

Włosy: widzowie zawsze czepiają się koloru włosów i dlaczego są one inne w filmach niż w książce. Według mnie ten szczegół jest naprawdę mało istotny i zmiany jakoś nie wywołują we mnie wielkich emocji. Noo, chyba, że mamy tu na myśli ekranizację “Ani z Zielonego Wzgórza” 😉 (Ania jest “marchewką” i nią pozostanie.) Jeśli chodzi o rodzinę Day, tylko Patty miała rude włosy, reszta ma zupełną dowolność w tym zakresie J

Day Family w książce była mocno zaniedbana, a w filmie mieli całkiem przyjemny domek, dużo jedzenia, czyste ładne ciuchy. W książce dzieciaki niejednokrotnie chodziły głodne i donosiły stare ciuchy z odzysku. Była to między innymi przyczyna wyizolowania Bena w szkole. Nie był on popularnym chłopcem, ani lubianym, bo odstawał od reszty. To była główna przyczyna, dlaczego zaczął się zadawać z Diondrą i Trey’em.

Film stracił przede wszystkim na aspekcie psychologicznym. Według mnie było tego za mało, nie pokazano, jaki wpływ na dziecko może mieć psycholog, czy nawet sami rodzice – pojedyncze wzmianki nie spełniły swojej roli.

Dobrze, choć niezbyt szeroko przedstawiono kult satanistyczny, na który nagonka miała miejsce w Ameryce w latach ’80. [I’am no more, I am undone, the Devil took my soul, now I’m Satan’s son.]

“Dark Places” oglądałam razem z Mężem i choć podobało mu się, twierdził, że zakończenie i cała intryga była przekombinowana. Nie mogłam się z nim nie zgodzić. To, co w książce stopniowo ładnie układało się w całość, w filmie zostało zrzucone na czytelnika trochę jakby znienacka.

Co się tyczy aktorów, to Charlize Theron zrobiła całkiem dobrą robotę, jako Libby, niezła była też młoda aktorka Chloë Grace Moretz (znana m.in. z Carrie, If I Stay, Kick –Ass), jako młoda Diondra Wertzner. Ale to Patty Day, grana przez Christinę Hendricks skradła całość, według mnie. Grała przedstawiając swoją postać, jako delikatną, a jednocześnie bardzo silną, a jej przyciągająca wzrok uroda dodawała smaku kreacji aktorskiej. Prawie w ogóle niezauważalny według mnie był Layle (Nicholas Hoult) [Lyle Wirth looked like a serial killer. Which meant he probably wasn’t one. If you were chopping up hookers or eating runaways, you’d try to look normal.], oraz Ben (Corey Stoll), choć ten ostatni miał mało okazji do popisu, siedząc za kratkami i pojawiając się tylko od czasu do czasu na 3 minuty, żeby porozmawiać z Libby. Ale czy dobry aktor i z tych mini scenek nie zrobiłby swojego show? W każdym razie, “Dark Places” aktorsko zdecydowanie należy do kobiet J

Zarówno książkę, jak i film bardzo polecam, ale koniecznie: najpierw książka – bez niej nie będzie takiej dobrej zabawy J

*wszystkie cytaty zaznaczone kursywą i czerwoną czcionką pochodzą z książki “Dark Places” Gillian Flynn

Advertisements

22 thoughts on “„Dark Places” („Mroczny zakątek”) Gillian Flynn

    1. Ciekawe, że “Zaginiona dziewczyna” nie skłoniła mnie do czytania jej książek od razu. Zaplanowałam, ale nie czułam potrzeby, że muszę czytać JUŻ. Dopiero “Ostre przedmioty” to zrobiły.

      Liked by 1 person

      1. Czyżby w takim razie “Ostre przedmioty” były jeszcze lepsze niż “Zaginiona dziewczyna”? Powiem Ci, że to wszystko brzmi bardzo zachęcająco 😀

        Like

      2. “Ostre przedmioty” są zupełnie inne, dlatego trudno mi określić ich “lepszość”, ale jakbym musiała wybierać, to tak, debiut chyba najbardziej mi się podobał, może dlatego, że zdążyłam trochę polubić główną bohaterkę, co już w przypadku Libby, czy Amy nie byłoby takie łatwe.
        Ale oczywiście, to bardzo subiektywne odczucie. Inni bardziej chwalą “Mroczny zakątek”, a jeszcze inni “Zaginioną dziewczynę”.

        Liked by 1 person

  1. Jak co do oceny książki zgadzam się w stu procentach, tak na filmie usunęłam po 10 minutach. Jakoś zupełnie mi nie podszedł. Liczyłam, że będzie przynajmniej tak dobry jak “Zaginiona…” Ale książka wyśmienita 🙂

    Like

  2. oo nie wiedziałem, że jest film na podstawie tej książki.. a póki co to jedyna jej lektura, ktora jeszcze przede mną, przynajmniej z tych przetłumaczonych, choć nie wiem czy coś tam jeszcze ma w repertuarze..

    Like

  3. “Zaginiona dziewczyna” miała wady (moim zdaniem) i była mało prawdopodobna, ale to się tak cholernie dobrze czytało (słuchało własciwie), że bez wahania uwierzę, że reszta też mnie porwie! Chciałam natychmiast zamówić “Mroczny zakątek” w bibliotece, ale nie ma, więc sobie trochę popoluję, ale na pewno wrócę tu, dać znać, czy smakowało 😀

    A film, hmmm… jak zacznę od książki, na pewno będę się wściekać, że pozmieniane (mam jakieś skrzywienie, które sprawia, że zwykle zgrzytam zębami na zmiany), a jesli zacznę od filmu, to książka nie będzie taka fajna. Więc może na razie film sobie odpuszczę i tak będzie najbezpieczniej 🙂

    Like

    1. Tak, tak, tak jest bezpieczniej. I skoro w “Zaginionej dziewczynie” pewne aspekty wydały Ci się mało wiarygodne to tu też może się tak zdarzyć, ale całość zrekompensuje Ci te straty 🙂

      Like

  4. Flynn ma talent do wymyślania psychopatycznych postaci kobiecych 😀 Amy… dziewczyna Bena… “Mrocznego zakątka” jeszcze nie czytałam, ale nadrobię sobie przed filmem, chociaż wygląd aktorek totalnie “gryzie” się z moimi wyobrażeniami. Po seansie “Zaginiona dziewczyna” mój mąż pół żartem, pół serio omotał się kołdrą, przesunął na skraj łóżka i powiedział “zaczynam się ciebie bać” o taka siła historii 😉 A jeszcze mam pytanie, pod względem krwawych scen co gorsze: “Mroczny Zakątek” czy “Ostre przedmioty”?

    Like

    1. W sumie to żadna nie była jakoś tak mocno krwawa, to jest bardziej psychologia niż opisy wyłażących flaków itp.
      Na pewno w “Mrocznym zakątku” na początku wspomina się o tym jak zginęła rodzina Day’ów, ale dla kogoś, kto czyta thrillery/kryminały/horrory w miarę często to nie będzie to trudne do przejścia.

      Like

      1. Czytałam “Mroczny zakątek” i początek “Ostrych przedmiotów” i scena kiedy staruszkowie znajdują ciało jakoś mocniej mną “trzepnęła” niż cała poprzednia książka, ale skoro mówisz, że potem nie jest gorzej to chyba przesunę sobie panią Flynn wyżej w kolejce 🙂

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s