Recenzje · Terry Pratchett

„Straż! Straż!” (Świat Dysku #8) Terry Pratchett

Miałam kiedyś takie małe marzenie: zebrać wszystkie części Świata Dysku. Ich zadaniem byłoby ładnie prezentować się na półce, a co ważniejsze: być dostępne w każdej chwili. Choć dzielnie zbierałam, polskie wydania z Prószyński i S-ka, dokładając, co jakiś czas kilka tomów, nie udało mi się zebrać wszystkich, bo wyjechałam do Belfastu, a tu już kusiły najnowsze części, w twardych okładkach, tak pięknie wydane. Pierwszą powieścią Terrego Pratchetta, przeczytaną po angielsku było “Unseen Academics”, którą sprezentowali mi nasi słowaccy przyjaciele na urodziny. Wtedy jeszcze nawet nie podejrzewałam, że dam radę przeczytać Pratchetta po angielsku, ale oni we mnie wierzyli. I mieli rację! To wcale nie było takie trudne. Zapoczątkowali też kolekcjonerski zapęd, bo oto na moich półkach zaczęły pojawiać się książki Świata Dysku w trzech angielskich wydaniach:


Teraz jednak, dzięki mojej kochanej Mamie, która sponsoruje przedsięwzięcie, mogę skompletować te świetne polskie wydania z kolekcji Prószyński i S-ka + Edipresse, które nie tylko zawierają w sobie wszystkie tomy papierowe, ale też dodatkowe dwa audiobooki. Poza tym, wyśmienicie będą prezentować się na półce. Pierwszy tom pojawił się w kioskach w sierpniu 2015 roku, a prenumerata będzie kontynuowana do marca 2017.

Kolekcja wydawana jest trochę inaczej niż w tradycyjnej kolejności, czyli nie zaczyna się Kolorem Magii, ale właśnie Straż! Straż!, co nie wszystkim odpowiada. Powiem szczerze: wolałabym żeby kolejność była tradycyjna, ale z tak błahego powodu nie mam zamiaru odrzucać pięknie wydanego kompletu. W końcu sama też nie czytałam po kolei. Ale sposób wydania nie jest, ot takim sobie wymysłem, gdzie robi się losowanie, która książkę będzie następna w kolejce. Jest w tym pewien zamysł, który grupuje podserie, zaczynając od serii o Straży Nocnej, czyli o komendancie Vimesie. Najlepiej o kolejności czytania Świata Dysku napisał Robert Drózd ze Świata Czytnika, więc jeśli jeszcze nie wiecie, od czego zacząć przygodę z Pratchettem, polecam wam ten artykuł – nie ma lepszego przewodnika J

Mam zamiar przeczytać po kolei (w kolejności wydania kolekcjonerskiego) wszystkie tomy i w miarę możliwości podzielić się wrażeniami na blogu. Te, które już opisywałam, zanim wyszła kolekcja Prószynkiego i Edipresse, znajdziecie pod tagiem #Terry Pratchett.


“Straż! Straż!” to ósma z kolei część Świata Dysku, a pierwsza o Nocnej Straży. Słynnego już (w gronie fanów Pratchetta) komendanta Samuela Vimesa spotykamy kompletnie pijanego w rynsztoku, z którego ledwo, ledwo wygrzebuje się o własnych siłach. Ankh-Morpork – miasto grzechu. Miasto, w którym przez chwilę nieuwagi, można stracić nie tylko sakiewkę, ale również życie. Szczególnie na Mrokach, dzielnicy największych szumowin. A jeśli już o szumowinach, to Mroki przyklejone są do rzeki Ankh, która, powiedzieć, że płynie przez środek Ankh-Morpork to za dużo. Bardziej pasowałoby: przesuwa się, bowiem jest tak gęsta, że przejście z jednego brzegu na drugi nie wymaga umiejętności pływania.

Deszcz spadający na Ankh-Morpork sam sprowadzał na siebie kłopoty. W Ankh-Morpork wyczyniali z wodą straszne rzeczy. Picie było tylko początkiem jej problemów.

Vimesowi zwykle pomaga dwóch funkcjonariuszy: sierżant Colon, oraz niski, niezbyt ładnie pachnący Nobby Nobbs z wiecznym papierosem przy ustach. A teraz ma dołączyć ktoś jeszcze. Nikt nie wierzy, że do Straży Nocnej można wejść, jako ochotnik, dlatego wszyscy uważają, że nowy coś musiał zmalować, że go zrekrutowano. Ale nowy wychował się w daleko, daleko, w rodzinie krasnoludów i ma zupełnie inne pojęcie o straży. Dla niego wstąpienie w jej szeregi to największy zaszczyt, jaki może spotkać krasnoluda, tj. człowieka, który do 16 roku życia, mimo swoich 6 stop i 6 cali wzrostu (2 metry) myślał, że nim jest.

Ten młody człowiek nazywany jest Marchewą. Nie z powodu włosów, które ojciec zawsze ścinał mu krótko dla Higieny. To z powodu jego sylwetki – szerokiej u góry, zwężającej się ku dołowi; taką sylwetkę zyskuje chłopiec dzięki zdrowemu trybowi życia, pożywnemu jedzeniu i świeżemu górskiemu powietrzu potężnymi porcjami wciąganemu do płuc. Kiedy napina mięśnie ramion, inne mięśnie muszą się najpierw odsunąć.

Nawet nie macie pojęcia, jak praworządny to chłopiec. A posłuch ma taki, że nawet zdemoralizowane krasnoludy z knajpy, do której boją się wchodzić najmniej ostrożni mieszkańcy miasta, zapłakały nad własnym sumieniem, gdy Marchewa zganił ich za pijaństwo i przypomniał o ich siwobrodych mamusiach, które pokładały w nich takie nadzieje. O tak, takiego funkcjonariusza nam potrzeba w Straży Nocnej. Żeby jeszcze nie przynudzał tymi przepisami i nie aresztował każdego za najmniejsze przewinienie. No bo, czy on oszalał, żeby związać samego przedstawiciela Gildii Skrytobójców, za to że zabija na zlecenie? Toć to się nie godzi, to wbrew prawu!

Z listu Marchewy do taty: “…ty masz tylko chodzić Nocą po ulicach i krzyczeć: Już Dwunasta i Wszystko Jest W Porządku. Zapytałem, co robić, kiedy nie wszystko jest w porządku, a on poradził, żebym wtedy poszukał innej ulicy.”

W tym odcinku Ankh-Morpork jest zagrożone. Kiedy wszyscy już myśleli, że smoki wyginęły (poza tymi miniaturowymi, które można trzymać w domu), pojawia się jeden przeogromny, który chce zawładnąć ich ukochanym miastem. Czy mieszkańcy będą walczyć o wolność, czy raczej z chęcią będą podrzucać waszej łuskowatości smaczne dziewice? Co zrobią członkowie Straży Nocnej w zaistniałej, niełatwej sytuacji? Czy Marchewie spodoba się w straży i zostanie w niej, by wspomagać mniej obeznanych w prawie kolegów?

Niegrzecznie jest się wtrącać. Zaczekamy aż skończy, a potem zapytamy, czy potrzebna mu pomoc. Poza tym, straż z zasady nie miesza się do bójek. O wiele prościej jest wkroczyć później i aresztować wszystkich nieprzytomnych.

Straż! Straż! to idealna książka dla tych, którzy nie znają jeszcze Terrego Pratchetta. Swoim humorem zachęci każdego do dalszego odkrywania Świata Dysku. To przygodówka i kryminał w jednym. Pratchett celnie wytyka przywary społeczeństwa, podobnie jak poszczególnych jednostek, przy okazji zarażając absurdem. To także świetny przewodnik dla tych, co marzą o własnym smoku domowym. Lady Ramkin dzieli się tu swoją wiedzą, szerząc miłość do łuskowatych i dzieląc się poradami dotyczącymi hodowli. Polecam zarówno początkującym Pratchettianiom, jak i starym wyjadaczom (do powtórki ;)).


Prostująca się wyniośle lady Ramkin była widowiskiem niezapomnianym – choć pewnie można by próbować. Przypominała odwrotny dryg kontynentalny – rozmaite wyspy i subkontynenty skupiały się razem, formując jedną masywną, gniewną protokobietę. (…) Łono lady Ramkin wznosiło się i opadało niby imperium. Wyciągnęła ręce i zdjęła ze ściany widły.

Advertisements

30 thoughts on “„Straż! Straż!” (Świat Dysku #8) Terry Pratchett

      1. póki co się lubimy.. zostało mi jakieś 100 stron i ogólnie ostatnio mi się trudno skupić na lekturze.. przez co szału nie ma.. bo co chwile mi coś przeszkadza.. ale nie jest źle… 😀

        Like

  1. To cudne uczucie wiedzieć, że TY się uśmiechniesz do zdania, które JA napiszę poniżej:
    Kapitan Marchewa jest najbardziej ludzki ze wszystkich krasnoludów.

    Mam kolekcję starego Prószyńskiego i jedyne, co mnie irytuje, ilekroć na nią patrzę, to ten misz-masz kolorów grzbietów. Jak ułożysz wg wydania, to kolorystyka nie ma sensu. Kolorystyczny sens zaburza chronologię. I bądź tu spokojny, gdy masz nerwicę okładkowych natręctw. A! ;/
    Hugi

    Like

    1. Nerwica okładkowych natręctw! 😀 Love it! 😀 Masz caaałąąąąąą kolekcję?

      My, Pratchettianie łączmy się – ja się uśmiecham chyba do wszystkiego, co związane z tym panem 🙂

      Like

      1. Z dumą prężąc wełnę oznajmiam, że MAM. Wszystko to, co Prószyński wypuścił 😀 Miałam nawet “Dywan” (ten rebisowy), ale ktoś mi go zwinął…

        Like

  2. Piękna! Ta seria czeka na swoją kolej do skompletowania. Uwielbiam styl Pratchetta, więc może kiedyś starczy sił, motywacji i czasu,żeby Świat Dysku po kolei, od deski do deski przeczytać 🙂

    Like

    1. Pamiętam, pamiętam, bo to nie tak dawno było 🙂 Bardzo się cieszę, że dałaś się złapać na Straż 😉 To chyba moja ulubiona podseria. To znaczy, zaraz po podserii o Śmierci 🙂

      Like

    1. Teraz moja chyba już też 🙂 Razem z Wiedźmikołajem. Ale nie mogę zagwarantować, że nie dołączy do nich następna, którą przeczytam. I następna. I następna… 😉

      Like

  3. Zaczynałam Prachetta właśnie od “Koloru magii” I “Blasku fantastycznego” i nigdy się nie wciągnęłam na tyle, żeby czytać dalej. Po drodze zdarzyły się jeszcze jakieś inne powieści, “Wolni Ciutludzie” na pewno, ale nie trafiło to do mnie tak, jak kiedyś za młodu trafiła seria “Xanth” Piersa Anthony’ego, do której mam olbrzymi sentiment. Nie znaczy to jednak, że porzucę “Świat dysku” – może właśnie “Straż! Straż!” mnie nawróci?;) Tylko wolałabym w oryginale, niemniej jednak dobrze słyszeć, że polscy wydawcy zabrali się za wydawanie całości od nowa, bo słyszałam, że nie wszystkie części z tej serii Prószyńskiego dało się zebrać, niektóre już były takimi unikatami, że sprzedawano je za wielkie pieniądze na Allegro.

    Like

    1. Myślę, że “Straż! Straż!” Ma wielkie szanse Cię nawrócić 😀
      A nie wiedziałam, że są aż takie duże problemy z niektórymi tytułami.
      Jeśli bardzo mocno pragniesz oryginału i nie przeszkadzają ci “używki” mogę się rozejrzeć u mnie w antykwariatach i Ci podesłać. Te małe wydania Corgi bardzo często bywają dostępne, a nawet jak teraz nie będzie to za kilka tygodni może być. Na twardą oprawę raczej nie ma co liczyć, bo nawet jak cokolwiek Pratchetta się pojawi w tej wersji, to na bardzo krótko.

      Like

  4. Też zbieram tę kolekcję, ale postanowiłam czytać od początku, czyli od Koloru magii – i przeczytałam już pierwsze dwa tomy (które mam też w e-booku). Słyszałam, że niektórzy odradzają zaczynanie od Koloru magii, a mnie się on bardzo podobał, bardziej niż druga część. i to tyle co na razie mogę powiedzieć o Świecie Dysku 😉

    Like

    1. Ja w ogóle nie chciałam ruszać Pratchetta, a też zaczęłam od Koloru magii i przepadłam 😀 Ciekawa jestem, która z podserii najbardziej przypadnie Ci do gustu 🙂

      Like

  5. Ja tam słucham Świata Dysku od początku, chronologicznie. I chociaż zamierzam przesłuchać wszystkie powieści (przy odrobinie szczęścia uda mi się w tym roku) to jednak nawet nie jestem pewna czy w wersji na czytnik to nabędę. W wersji papierowej to z pewnością nie, ale to dlatego, że ja w ogóle prawie nic już w wersji papierowej nie nabywam. Słucha mi się dobrze, więc chyba na wersji audio poprzestanę.
    Z tym że po tym, jak przesłucham do końca, uzupełnię swoje braki w znajomości literatury wszelakiej (Szekspir, Lovecraft i paru innych) to może posłucham sobie znów – tym razem seriami… żeby odkryć to, co mi umknęło za pierwszym razem.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s