Recenzje

„451° Fahrenheita” Ray Bradbury

Choć jedna z najbardziej znanych książek Raya Bradbury widniała już od dawna w moich planach czytelniczych, to pewnie jeszcze długo bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie fakt, że została wybrana, jako kolejna pozycja w moim lokalnym klubie książki. Już w autobusie przeczytałam wstęp napisany przez autora z okazji pięćdziesięciolecia wydania “Fahrenheit 451” i pomyślałam, że to musi być dobre. Ale z powodów różnych nie było mi dane wbić się w treść przez następny tydzień. Jak już się do niej dobrałam, niemal pochłonęłam całość w jeden wieczór.


451 stopni Fahrenheita to temperatura, w której papier, a w tym wypadku książka, zaczyna się palić. Tym właśnie zajmuje się Guy Montag, strażak. W dystopijnej wizji Raya Bradbury, rola strażaka mocno się zmieniła. Już nie gasi pożarów, nie ratuje ludzi przed morderczymi płomieniami i dymem, a nawet nie ściąga wystraszonych kotków z drzew. Rolą strażaka jest palenie książek. A czasem też ich właścicieli…

Książka to twój wróg! To zbitek niezrozumiałych słów, nikomu niepotrzebny bełkot. To niszczycielska siła dla umysłu. Nic nie wnosi, a tylko marnuje nasz czas. Postacie z książek przecież nie istnieją, a ich zawartość to tylko kupa kłamstw. Każdy posiadacz książek powinien być ukarany. Razem z ukrywanymi przez niego plugawymi tekstami, należy spalić też jego dom.

Coloured people don’t like “Little Black Sambo”. Burn it. White people didn’t feel good about “Uncle Tom’s Cabin”. Burn it. Someone’s written a book about tobacco and cancer of the lungs? The cigarette people are weeping? Burn the book. Serenity, Montag. Peace, Montag. Take your fight outside. Better yet, into the incinerator. Funerals are unhappy and pagan? Eliminate them, too. Five minutes after each person is dead he’s on his way to the Big Flue, the Incinerators serviced by helicopters all over the country. Ten minutes after death a man’s speak of black dust. Let’s not quibble over individuals with memoriams. Forget them. Burn them all, burn everything. Fire is bright and fire is clean.

Czy możecie wyobrazić sobie życie w tak okropnym świecie? Gdzie za coś, co namiętnie robicie codziennie możecie zostać ukarani? Świecie, w którym wiedza jest przekleństwem, a każdy kto chce przeczytać książkę, (których zresztą bardzo niewiele zostało) musi się z tym ukrywać?

Ray Bradbury z przerażająca dokładnością opisał, w jaki sposób książki przestały być potrzebne. Jak tzw. kultura masowa przezwyciężyła wszelkie intelektualne przejawy, stłaczając je do minimum, aż wreszcie spychając do podziemia. Sprawiając, że inteligencja i myślenie stało się czymś, czego należy się wstydzić, a główną rozrywką ludzi jest telewizja i jej idiotyczne programy.

Dzieci w szkole mają zajęcia z oglądania telewizji, czasem malują obrazki, a głównie uprawiają różne rodzaje sportu. To wszystko. Kiedy któreś dziecko docieka, chce dowiedzieć się więcej, jest tłamszone przez resztę, dokucza mu się, wyzywa od “intelektualistów”. Bo to teraz najgorsza obelga i przekleństwo.

Drobnymi kroczkami, z odrobiną cierpliwości osiągnąć można niemal wszystko. Pranie mózgu tyczy się nie tylko tych słabszych psychicznie, mniej inteligentnych. Jeśli dobrze się do tego zabrać, nawet ludzie, którzy do tej pory mieli coś do powiedzenia, intelektualiści, naukowcy, pisarze… ich też da się przerobić na inną modłę, jeśli ma się ku temu odpowiednie warunki i środki. Byle mieć święty spokój, byle przeżyć.

The girl? She was a time bomb. The family had been feeding her subconscious. She didn’t want to know how a thing was done but why. That can be embarrassing. You ask Why to a lot of things and you wind up very unhappy indeed, if you keep at it. The poor girl was better off dead.

Na ludzkość czyha pułapka wygody. Już nawet telefony są od nas mądrzejsze. Ułatwia nam się wszystko, z myśleniem włącznie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani mając niemal nieograniczony dostęp do nauki, książek, wiedzy. “Farenheit 451” skłania do myślenia, powoduje, że czytelnik zaczyna zastanawiać się na sprawami, które do tej pory były dla niego oczywiste i zagwarantowane.

Książkę czyta się rewelacyjnie. Fabuła wciąga, a odkrywanie okropnego świata, jaki stworzył Bradbury przeraża i ciekawi zarazem. Nie będziecie się nudzić, za to ciarki mogą wam przejść po plecach na samą myśl o życiu w podobnych warunkach. Jest tu sporo smaczków, ale nie będę mówić o wszystkim, mam nadzieję, że sami po nią sięgniecie.

http---www.pixteller.com-pdata-t-l-293629



9 dni, 9 centów za wynajęcie maszyny do pisania w bibliotece, 5 opowiadań – tyle potrzeba było Rayowi Bradbury do stworzenia “451 Farenheit”


Książka momentami kojarzyła mi się z filmem “Idiokracja”, który widziałam dawno temu i przezywałam podczas niego skrajnie nieprzyjemne uczucie przygnębienia, jaki i wściekłość na bohaterów (ogólnie filmu nie polecam, ale jako przestroga, co się może stać, jest całkiem spoko).

https://www.youtube.com/watch?v=clYwX8Z43zg


Ekranizacja “Farenheit 451” z 1966 roku jeszcze przede mną.

https://www.youtube.com/watch?v=M9n98SXNGl8


Przyjaciółka podpowiada, że do Teatru Wybrzeże w Gdańsku właśnie wchodzi spektakl “Farenheita 451”. Gra w nim między innymi Katarzyna Figura, a prapremiera odbędzie się 6 lutego 2016. Może ktoś z Was się wybierze?

http://www.teatrwybrzeze.pl/spektakle/fahrenheit-451


Advertisements

23 thoughts on “„451° Fahrenheita” Ray Bradbury

  1. nie dziwie się, że Ci sie podobało i jak czytam Twoją recenzję, to stwierdzam, ze muszę sobie odświeżyć tę powieść..choć też może coś innego Bradbury’ego przeczytać.

    Like

  2. Zasadniczo wszystko jest dobre, bo facet pisał o tym, jakie zagrożenie niesie ze sobą przyszłość. Co więcej, nie chodzi w tej przyszłości o jakieś pierdoły w stylu technologii, kosmosu, obcych i innych tego typu rzeczy (choć oczywiście są), ale o to, że jesteśmy zwierzętami najgorszego rodzaju i nic nie jest w stanie zmienić naszej mentalności. I dlatego warto właśnie go czytać i dziś.

    Like

  3. Muszę koniecznie sobie przypomnieć tę książkę. Czytałam wieki temu (taka hiperbola 😉 ),ale pamiętam, że zrobiła na mnie wrażenie – mimo że nie jest to gatunek, w którym szczególnie gustuję.

    Like

  4. Jestem w 100% zachęcona! Tym bardziej, że to takie znane… Ale na razie wpiszę sobie na listę, bo kiedy, kiedy to wszystko czytać? 😀 Nawet Flynn na razie porzuciłam, bo w międzyczasie wepchnęło się tyle książek…

    Like

    1. Cieszę się, że przekonałam. Pewnie też by Ci gdzieś umknęła ta książka, a szkoda by było, bo naprawdę warto poznać.
      Ach, Flynn, a ja połknęłam tak szybko te “Ostre przedmioty”, że nawet nie zauważyłam, jak mnie pocięły. Wydało się dopiero, jak ubyło mi trochę krwi 😉 No ale… może kiedyś skończysz. W sumie to nie jest nawet taka gruba książka, dasz radę 😉

      Like

  5. Bradbury’ego kocham… w każdym razie najgorsza opinia, jaką bym mogła wydać o jego książce to “jedynie bardzo dobra”, poniżej tego poziomu się nie zniża. Przynajmniej żadna spośród książek przetłumaczonych na polski, a zdaje się, że czytałam wszystkie, nie jest słabsza niż “bardzo dobra”.
    W Kronikach marsjańskich też przewija się motyw świata bez książek… Generalnie czytając opowiadania Bradbury’ego odnosiłam wrażenie, że go ta wizja prześladowała.
    Generalnie tego pisarza mogłabym polecić wszystko, ale do Kronik mam chyba największy sentyment.

    Like

  6. Ten wpis przypomina mi, że na liście niedokończonych mam “Something Wicked This Way Comes” i w sumie nie pamiętam dlaczego nie dokończyłam bo klimat był niezły. Przy okazji ekranizacji i apropos palenia książek polecam stary już film “Equilibrium” 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s