Prywatnie · Recenzje · Reportaż

„W rodzinie ojca mego” Marcin Wójcik

Na studia wyjechałam do Torunia. To był rok 2000 i Radio Maryja już istniało, ale ja niewiele o nim wiedziałam. Choć pochodzę z rodziny katolickiej, w naszym domu raczej nie słuchało się różańca, a Msza Święta w telewizji włączana była tylko od wielkiego dzwonu, (lub kiedy byłam chora i chciałam zagłuszyć wyrzut sumienia, że nie byłam tej niedzieli w kościele ;)). Teraz… przed Kościołem uciekam gdzie pieprz rośnie. Może dlatego też paradoksalnie więcej się nim interesuję. Mawiają, że dobrze jest lepiej poznać swojego wroga, a niestety, Kosciół katolicki staje się mi coraz bardziej wrogi poprzez swoje nauki i zaniedbania. Nie czuję się już katoliczką, dlatego poniższe słowa mogą być mocno stronnicze. To, co wyniosłam na temat religii z domu rodzinnego, pewnie zostanie ze mną na zawsze. Cała reszta już niewiele mnie obchodzi.


Już wtedy, za moich studenckich czasów drwiono sobie z imperium Rydzyka, jego rozmodlonego radia i chórków moherowych beretów, które podążyłyby za nim nawet do piekła. Jakoś mało mnie to wtedy interesowało, mimo, że byłam przecież w samym centrum, a wynajmowane mieszkanko mieściło się całkiem blisko siedziby Radia Maryja. Zresztą, połowa toruńskich studentów w drodze na uczelnię mija, jeśli nie radio, to przynajmniej kosciół redemptorystów, z którego to bractwa pochodzi założyciel rozgłośni, ojciec Tadeusz Rydzyk.

Kim był Liguori? Biskupem włoskim z XVIII wieku. Zależało mu na zgromadzeniu, które będzie głosić Ewangelię wśród ubogich, zaniedbanych, opuszczonych, wśród ludzi żyjących z dala od wielkich miast. Założył Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela, po łacinie Congregatio Sanctissimi Redemptoris. Mamy naśladować Chrystusa, a konsekwencją tego jest miłowanie wszystkich ludzi – bez względu na rasę, wyznanie, narodowość, przekonania polityczne. Ojciec Rydzyk o tym zapomniał.

Kiedy w ramach praktyk studenckich (pedagogika) chciałam zgłosić się do pomocy w hospicjum, znajomi odradzali mi: no co ty? do Rydzyka chcesz iść? Przecież to on rządzi redemptorystami, którzy opiekują się hospicjium. A dla mnie to nie miało znaczenia. Chciałam pomagać, a jednocześnie “zaliczyć” praktyki. Dopiero aplikacja wolontariacka, którą wypełniałam na miejscu dała mi do myślenia, bo wymagano rozmodlenia, a ja czułam, że to będzie hipokryzja, nie potrafiłabym “trzepać zdrowasiek”, tylko dlatego, że takie są wymogi katolickiej organizacji. Zrezygnowałam. Może i dobrze… życie i tak zweryfikowało i na długo skierowało mnie do opieki paliatywnej, bez angażowania do tego ojca dyrektora.

Ja już nie mogę się na to wychowanie seksualne patrzeć. I popatrzcie, jak ono jest wprowadzane w Polsce. Rękami katolików jest wprowadzane. To jest normalny instruktaż. Dzieci się instruuje, jak robić samogwałt.

Oburzona również jestem tym, co rząd robi z sześciolatkami. Jak sześciolatka można budzić z samego rana, dawać mu plecak na ramię i pchać do szkoły. Przecież ten sześciolatek nie ma jeszcze wystarczająco ukształtowanych chrząstek. Nie daje się ludziom pensji, to i sześciolatki są niedożywione, bo rodzice nie mają na śniadania. Kazałabym dzieciom chodzić do szkoły dopiero od ósmego roku życia. Wtedy dziecko umie się ubrać, zasznurować buty, przejść na drugą stronę ulicy, ma ukształtowane chrząstki. To nie do pomyślenia, żeby tak niszczyć człowieczeństwo, kulturę, wszystko niszczyć.

“W rodzinie ojca mego” Marcina Wójcika to zbiór reportaży, z których część, możliwe, że już znacie. Były one wczesniej publikowane, np, w Dużym Formacie. Sama znałam może 2-3 artykuły, ale z chęcią sobie przypomniałam, bo nie dość, że temat interesujący, to jeszcze autor potrafił go bardzo dobrze naświetlić.

Marcin Wójcik, przez 8 lat był dziennikarzem “Gościa Niedzielnego”, po czym (jakoś mnie to nie dziwi), zmienił front i zaczął pracować dla “Gazety Wyborczej”. To w jej dodatku “Magazyn Reporterów Duży Format”, w 2013 roku, ukazał się najbardziej kontrowersyjny artykuł dotyczacy Krystyny PawłowiczZe mną trzeba grzecznie”. Kontrowersyjny, głównie dlatego, że pani Krystyna nie wiedziała z kim rozmawia i twierdzi, że została zmanipulowana, a jej słowa przeinaczone. W wywiadzie opowiada o swoich relacjach z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, Jarosławem Kaczyńskim, o swoich studentach i o uczelni. Naprawdę nic takiego zdrożnego: pokazuje zwykłą niesympatyczną siebie, jaką już wiele razy pokazała na łamach Facebooka, czy telewizji. Nie rozumiem, o co ten szum, bo przecież w ten sposób robi Wójcikowi jeszcze wiekszą reklamę i nagania czytelników, (bo każdy chce sie dowiedzieć, z czego ta afera ;)).

Mnie samą najbardziej zaciekwaił reportaż dotyczący słuchacza Radia Maryja, ciężko pracujacego mężczyzny, ktory załamany tym, że jego żona nie jest aż tak religijna jak on, (nie chce się z nim modlić, ani słuchać ojca Rydzyka), w końcu ją zabija. Reportaż różni sie od pozostałych i zapada w pamieć z powodu emocji, jakie przeżywamy śledząc chory umysł.

Pozostałe reportaże nie odbiegają jakością. Traktują one głównie o jadzie sączonym konsekwentnie w uszy słuchaczy Radia Maryja, o nienawiści szerzonej przez odbiorców. Nie wyjaśnia, co dzieje się w głowach tych ludzi, (a to nas chyba najbardziej interesuje), ale przybliża, pokazuje źródła i próbuje zrozumieć. Jeśli chcecie zbliżyć się przynajmniej o krok do ogarnięcia zagadnienia, które każe zwykłym ludziom zachowywać się jak ogarnięci szałem członkowie sekty (tak, o sekcie księdza Natanka też tu jest) to polecam przeczytać “W rodzinie ojca mego” Marcina Wojcika. Ostrzegam tylko: po skończonej lekturze możecie poczuć się brudni od tej nienawiści.

Ciekawskim mogę rownież podpowiedzieć, że w reportażach znajdziecie spory kawałek prywatnego życia Tadeusza Rydzyka, między innymi o środowisku, z którego się wywodzi, czy wspomnienia innych ojców, którzy znali go jeszcze z czasów seminarium. O, tu fragment:

Po wyjściu trafiłem do Braniewa. Było tam Niższe Seminarium Duchowne, które przygotowywało wychowanków do eksternistycznej matury. Zazwyczaj po Niższym Seminarium w Braniewie chłopcy trafiali do Wyższego Seminarium w Tuchowie. To właśnie w Braniewie spotkałem Tadzia Rydzyka. Dawałem mu korepetycje z matematyki. Po kilku lekcjach powiedziałem prefektowi, że Rydzyk nie nadaje się na księdza. Nie chodziło mi tylko o to, że w ząb nie umiał liczyć, ale o to, że był niedojrzały, taki dzidziuś, ciepłe kluchy, podlizywał się komu popadnie. Prefekt powiedział, że może i Rydzyk nie jest mądry, ale przynajmniej pobożny, i że księdzu nie jest potrzebna matematyka. Jezuici mówią, że pobożność szybko przemija. Dlatego u nich kandydat na księdza musi być jeszcze mądry. Bo jeśli pobożność przemija, a mądrości nie ma, to co zostaje? Dość ładnie śpiewał, chyba chór prowadził, na bandżo grał i może to go uratowało.

http---www.pixteller.com-pdata-t-l-357564

Na dokładkę: Marcin Wójcik poznał dobrze środowisko Rodziny Radia Maryja od środka. Jako były dziennikarz Gościa Niedzielnego dostał się na rydzykowską uczelnię: Wyższa Szkoła Kultury Współczesnej i Medialnej w Toruniu, gdzie studiował podobno u najlepszych. (Do szkoły nie można się dostać bez rekomendacji od proboszcza). To trochę taka zabawa w szpiega, za co jedni będą go potępiać (bo zakłamanie), a inni chwalić (bo rzetelna robota). Ja tylko zauważam, że żeby napisać dobry artykuł na pewien temat, dobrze jest przeniknąć do środowiska, jednak, czy na pewno każdym kosztem? Dodatkowo, dziennikarz pikietował wraz “Rodziną” pod siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Cel ogólny: uprzykrzyć życie innym i zdobycie miejsca na multipleksie dla ukochanej Telewizjii Trwam. Cel Wojcika: dowiedziec się jak najwiecej, czym kierują się wyznawcy Rydzyka. Czy ktoryś z celów został osiągnięty? Sprawdźcie sami 😉

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki “W rodzinie ojca mego” Marcina Wójcika

**http://polska.newsweek.pl/w-domu-ojca-mego-reportaze-o-radiu-maryja-i-telewizji-trwam-o-rydzyka,artykuly,361525,1.html

Advertisements

10 thoughts on “„W rodzinie ojca mego” Marcin Wójcik

  1. Chyba jeszcze chwilę przed tym, kiedy zaczęłaś studia w Toruniu, ja studiując jeszcze we Wroc. chciałam zgłębić choć trochę fenomen Ojca Dyrektora i próbowałam słuchać Radyja. Się nie dało – chóralnie odmawiany różaniec polecam cierpiącym na bezsenność. Czasem trafiałam na jakieś rozmowy, ale Ojca Dyrektora nie udało mi się złapać na antenie. Na postawie różnych wypowiedzi gdzieś zasłyszanych/przeczytanych wiem, w jaki sposób udało mu się zdobyć elektorat… znaczy wiernych wyznawców. I gorzej to o państwie świadczy niż o Ojcu. On potrafił tylko wykorzystać rzeczywistość dla własnych celów. Teraz, choć mieszkam w Toruniu, jakoś tak o najsłynniejszym redemptoryście nie myślę… Tymczasem zachęciłaś mnie, żeby odświeżyć temat 🙂

    Like

    1. Reportaże są naprawdę ciekawe, więc to byłby odpowiedni krok do odświeżenia tematu. Można się kłócić o metody, jakie stosował autor przy zbieraniu informacji, ale nie można mu w ten sposób odmówić rzetelności w zbieraniu materiałów 😉
      P.S. Na te chórki fałszujące to ja w ogóle mam alergię, więc nawet w przypadku bezsenności raczej bym się nie pokusiła 😉

      Liked by 1 person

  2. Instytuacja Radia Maryja dla mnie była swego czasu pewnego rodzaju hmm takim abstrakcyjnym tworem.. właśnie te klepanie zdrowasiek z radiem wydawało mi się dziwne.. ale z czasem zrozumiałem, że takie medium może komuś pomóc.. bo Ci ludzie opierają życie na wierze katolickiej, a to jak Ojciec R. wykorzystuje pewnie tę wiarę może budzić różne odczucia.. ja czasem obejrzę coś tam.. w ostatnich czasach PO-PSL, obejrzenie wiadomości w Trwam było ciekawą odskocznią od papki propagandy jaka wylewała się z tv publicznej.. fakt, że radio sympatyzuje stricte z jedną partią raził mnie przy okazji wyborów prezydenckich, podczas kampani ktorej pomijali stricte katolickiego kandydata Grzegorza Brauna.. ba! jednym z punktów jego programu była chęć koronacji Jezusa na Króla Polski.. dziwne, że go tam totalnie olali, ale z drugiej strony jakby tego nie zrobili to by Duda dostał pewnie ciut mniej głosów..

    resumując.. ciekaw jestem tych reportaży.. i mam w wersji ebookowej.. więc ja poczuje chęć na litrature faktu to poczytam..

    Like

    1. Tu na pewno też jest stronniczo, bo Wójcik ewidentnie “odszedł” od katolickich mediów. Ale gdzie teraz nie jest stronniczo? Chyba łapiemy się na te stacje / gazety, które piszą tak, by odpowiadały nam politycznie / charakterologicznie. Typowo obiektywne zdarzają się już rzadko, ale gorzej, że niektóre, jak właśnie Radio Maryja, totalnie zaginają czaso-przestrzeń na własny użytek.

      Liked by 1 person

      1. z tym zaginaniem to właśnie jest problem.. bo dla mnie właśnie Wyborcza totalnie przegina teraz.. ale mają taką narrację.. niemcy płacą, to patriotyczne ruchy musza krytykować.. a nie ukrywajmy, jako taka misja RM opiera się w dużej mierze też na patriotyźmie polskim i jego jak najbardziej katolickich korzeniach.. ale każde medium z obojętnie jakiego wydarzenia wyciągnie takie wnioski jakie będzie chciał pokazać w mediach.. wystarczy popatrzeć na narrację Marszu Niepodległości jaki się co roku odbywa w W-wie..

        Like

  3. O. I to jest książka, którą na pewno przeczytam. Dlatego, że mam babcię, która m.in. dzięki tej stacji radiowej wpadła w rodzaj paranoi. Nie wolno przy niej powiedzieć nic złego na wielkiego Ojczulka, bo – jak sama mówi – “oni usłyszą i przyjdą”. Gdy pierwszy raz rzuciła takim tekstem, ścierpła mi skóra. Po drugie niesamowita jest ta nienawiść głównie u ludzi starszych. Rozmawiałam o tym z moją nauczycielką, jeszcze w liceum. Powiedziała, że za jej czasów nie do pomyślenia było, żeby starsza obca osoba była gotowa wyzywać wszystkich naokoło i nawet sięgać po przemoc. W przypadku tych osób może to być jakieś hybrydowe zjawisko tłumu, które działa nie tylko na mszach prowadzonych przez Ojczulka.

    Like

    1. Wiesz co, mi się wydaje, że to jest takie systematyczne podjudzanie. To się nie rodzi od jednego artykułu, czy jednej audycji. A książkę polecam. Trochę przerażająca, ale bardzo dobre są te reportaże i myślę, że przypadną Ci do gustu, a może troche pomogą zrozumieć babcię.

      Liked by 1 person

  4. Bardzo fajny wpis, będę udostępniać, kiedy to szaleństwo dzisiejsze się skończy 🙂 Nigdy nie słuchałam Radia Maryja, nie oglądałam Trwam. Wszystko co wiem, wiem z mediów i opowieści znajomych. Będę czytać Wójcika!

    Like

    1. O fajnie, fajnie! Dziękuję :* Czytaj, bo to naprawdę ciekawe. Choć trochę też przerażające i są momenty, gdzie trzeba sobie przytrzymać szczękę, żeby nie opadła za nisko 😉

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s