Prywatnie · Stosiki

Oceniam po okładce

Podobno nie należy oceniać książki po okładce. Owszem, taka pochopna opinia może być mylna, krzywdząca dla książki, odbierająca przyjemność czytania. Bywają okropne okładki, które zupełnie nic nam nie mówią o książce, albo inaczej: wprowadzają w błąd, co do jej treści. Zdaję sobie z tego sprawę, jednak nie zpowstrzymuje mnie to od oceniania. Bardzo często zdarza mi się kupić książkę, bez czytania nawet, co jest napisane z tyłu na obwolucie, a tylko dlatego, że zaintrygował mnie front (sprecyzuję: mam tu na myśli główie książki z antykwariatu, bo na takie np. za 45 zł szkoda by mi było rzucać się w ciemno). I nie musi to być ładne, wystarczy, że przyciaga uwagę, fascynuje elementem, kolorem….

Poniżej pokażę Wam kilka tytułów z mojej własnej biblioteczki, które kupiłam, albo kupiłabym bym bez namysłu właśnie tylko z tego powodu, że ciekawie się prezentują, a tym samym intrygują swoim wnętrzem.


Książki podzieliłam na kilka kategorii:

  1. Wojenne

    Bardzo lubię historie wojenne i okołowojenne i czytam ich chyba, aż za dużo. “Wybrańców” Steva Sem-Sandberga dostałam od Marleny z bloga Pani Bookowska, a pisałam o nich TUTAJ. Zdjęcie na okładce przedstawia dzieci w szpitalu Spiegelgrund. “Two Brothers” Bena Eltona, przyciąga uwagę zapowiedzią wojennej opowieści, jak również rodzeństwem na okładce. A mi to wystarczy, żeby zachęcić do czytania. Ta lektura jeszcze przede mną.


  2. Sytuacyjne

    Lubię, kiedy okładka już sama sobą opowiada jakąś historię, przedstawia pewne sytuacje. To jak nauka elemantarza w pierwszej klasie, kiedy pani pyta: Co widzisz na obrazku? Ja widzę roześmiane, choć brudne twarze dzieci. Szare ulice, a na ich bawiące się kilkulatki. Naczytałam się w życiu wielu podobnych historii, ale wciąż nie mam ich dosyć. Jennifer Worth znana jest najbardziej z ksiażki “Call the Midwife”, według której nakręcono serial telewizyjny. “Farewell to East End” to jej kontynuacja. Obie książki cierpliwie czekają na czytanie.


    “The Death Instinct” Jeda Rubenfelda to druga część Freudowskiej serii. Jej pierwszą książkę “The Interpretation of Murder”, czytałam kilka lat temu, co zachęciło mnie do kontynuacji. Ta jednak wciąż czeka, wołając mnie do siebie sceną z życia Nowego Yorku lat dwudziestych.


  3. Podróżniczo

    “Guerenica” Dave Bolinga – Hiszpania

    “To Algeria, with Love” Suzanna Ruta – Algeria

    “The Bookseller of Kabul” Åsne Seierstad – Afganistan

    Lubię czytać o różnych mniej lub bardziej egzotycznych krajach, przenosić sie w miejsca nieznane, poznawać kulturę, obyczaje. Książki mi na to pozwalają, a często zachęcają takimi włsaśnie scenkami z choćby kawałkiem specyficznej architektury, lokalnego stroju, czasem elementem folkloru.


  4. Kobieco

    Jak wiecie, nie jestem fanka literatury kobiecej, ale od czasu do czasu sięgam po coś, co może się z taką kojarzyć – czyli kobiety na okładkach.

    “Rose of Sebastopol” Katherine McMahon ma okladkę romatyczną, ale też ciekawą. Kim jest ta kobieta? Chcę się dowiedzieć.

    “Srebrnej Natalii” Kiry Gałczyńskiej nie trzeba było mi przedstawiać. Tę twarz poznam wszędzie, bo przecież to ukochana mojego ulubionego poety, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Biografię, ku mojej ogromnej radości, wygrałam w konkursie potralu booklips.pl


  5. Zezwierzęcenie

    O “Vixen” Rosie Garland pisałam ledwie kilka dni temu. Zapraszam do recenzji książki z cudnym liskiem na okładce. O TUTAJ.

    Robert Louis Stevenson i jego “Treasure Island” znają niemal wszyscy, nie wszyscy jednak czytali. Ja połasiłam się na to piękne Pinguin’owskie wydanie. Marzy mi się cała klasyczna kolekcja w tym stylu. Nie wiem, czy widzieliście podobne. Np. “The Picture of Dorian Gray” jest w cudnej czarnej okładce, zawsze muszę pomacać, jak jestem w bibliotece. Zresztą, przejrzyjcie sobie sami w tym linku. (na żywo wyglądają dużo piękniej, bo obłożone są materiałem)

    “The Death of Bunny Munro” Nicka Cave to właściwie pluszak, ale ja bym mu tak do końca nie wierzyła, więc wylądował w tej kategorii. Tak, chodzi o TEGO Nicka Cave’a.



  6. de Bernières

    Louis de Bernières zasługuje na osobną kategorię, bo niemal wszystkie jego książki mają niezwykłe wydania, warte uwagi. Czy będzie to Trylogia Łacińska, czy niezalezne powieści, zawsze jest coś, co przyciąga uwagę.

    O dwóch jego książkach pisałam TUTAJ.


  7. Prosto

    Patrick Ness “More Than This” – chciałabym zauważyć, że żółty tytuł jest w prawdziwym okienku A właściwie drzwiach), czyli mamy dziurę w okładce.

    Marina Lewycka “A Short History of Tractors in Ukrainian” – nie mam pojęcia o czym jest ta książka (poza tym, co sugeruje tytuł), ale nawet jakby była po ukraińsku to chętnie bym ją przygarnęła.


  8. Jak dla dziecka

    “The Hundred-Year-Old Man Who Climbed Out of Window and Disappeard” Jonas Jonasson – okładka jest cudnie prosta, a jednocześnie jej połowę zajmuję przedługaśny tytuł. No jak to może się nie podobać? 😀 Świetna, zabawna książka, rozrywka idealna na wakacje.

    “Something Rotten” Jasper Fforde – bardzo lubię serię o Thursday Next. Szaty graficzne książek pana Fforde charakteryzują się potęgą kolorów i dziwaczych postaci lub przedmiotów. W środku można się spodziewać tego samego, choć ta seria akurat nie spodoba się dzieciom. Jest w niej zbyt wiele nawiązań do światowej literatury, więc trzeba choć trochę się orientować, żeby nie przegapić całej masy podstępnych aluzji 😉


  9. Kwiatowo

    Mimo mojej niechęci do romantycznych gestów i delikatnych kobiecych tekstów, często zwracam uwagę na roślinne motywy. Bardzo mi się podobała ogrodowa seria Świata Książki, ale przyznam, że od jakiegoś czasu czuję, że już mi się przejadła, więc zamast żałować, że sama nie skompletowałam, cieszę się, że oglądam ją tylko czasem na cudzych zdjęciach. Z to w swoich zbiorach posiadam “The Miniaturist” Jessie Burton oraz kwiatowo – morską “Sea of Poppies” Amitava Ghosha.

    Na pewno też macie swoje ulubione okładki. Pochwalcie się nimi. Może stworzycie taki wpis, z własnymi kategoriami?


Advertisements

25 thoughts on “Oceniam po okładce

  1. Mówię ‘nie’ okładkom filmowym. Nie lubię . Cenię sobie prostotę, minimalizm. Z ostatnich ujęła mnie swoją surową formą (idealnie pasującą do zawartości) okładka reportażu “Ganbare! Warsztaty umierania ” – o tsunami z 2011 roku, które dotknęło Japonię. Polecam!

    Liked by 1 person

    1. Mam na oku tę książkę. Między innymi po Twojej rekomendacji.
      Ja też nie przepadam za filmowymi okładkami, ale nie są mi one jakoś szczególnie nieprzyjemne. A wydawnictwa wykorzystują filmowe plakaty, żeby zwiększyć sprzedaż, więc trochę to rozumiem.

      Like

    2. Zgadzam się w 100%. Ileż to czasu nie byłam w stanie kupić Jestem legendą Mathesona bo mnie Willi Smith odrzucał. Książka świetna, a instynkt co do okładki nie zawiódł: książkowy bohater jest krępym blondynem w średnim wieku czyli nijak się ma do tego z okładki.
      Cieszę się jednak, że uprzedzenie przełamałam i powieść kupiłam, bo naprawdę tego warta.

      Like

      1. O tak, czytałam jest świetna! 🙂 Mnie tak odtstraszał Pattison od “Wody dla słoni”. W końcu przeczytałam, bo tylko taką znalazłam. Książka szału nie zrobiła, za film nawet nie miałam zamiaru się brać, bo ten aktor wydaje mi się nieestetyczny.

        Liked by 1 person

  2. Ja bardzo często oceniam po okładce, a że jestem kolekcjonerką ładnych wydań, to obawiam się, że nie kupiłabym książki z baaaaaaaardzo brzydką okładką. Chyba tylko wtedy, gdybym naprawdę pragnęła ją przeczytać.

    Like

  3. fajne te wojenne okładki i sytuacyjne.. takie lubie.. i ta z traktorem to jak z PRL-u jakaś broszura.. brakuje jeszcze jakiegoś hasła typu “przestrzegaj bhp a praca będzie przyjemniejsza” albo “po skończonej pracy załóż majtki” hehe ale ja dużo czytnikowych książek czytam to tam z okładką mam tak, że czasem jak czytam to na starszym moim Kindle nie mam poglądu na liście okładek a jak czytam to juz sie zaczyna na początku na dedykacji czy innym początku treści.. ot . znak czasu.. a tu dziś ktoś wrzucił na FB takiego linka.. w sam raz pasuje do Twojego posta

    http://smakksiazki.pl/nie-ocenia-sie-ksiazki-po-okladce-top-10-najladniejszych-okladek-ostatnich-miesiecy/

    Like

  4. O, to ja tak nie mam, to znaczy w życiu nie kupiłabym książki tylko dlatego, że ma ładną okładkę, nie zapoznawszy się z treścią 😉 Zwykle kupuję albo książki sprawdzonych autorów, albo coś, o czym czytałam/słyszałam u zaufanych znajomych (na blogach etc.) i przypuszczam, że mi też się spodoba, ewentualnie rzadziej: przeczytałam wywiad z autorem, jakiś artykuł w magazynie o tematyce książkowej 😉 I nawet nie chodzi o to, czy książka kosztowałaby 5 zł czy 45 zł, muszę sobie niestety szanować miejsce na swoich regałach, bo już go niemal nie mam 😦

    Ale lubię piękne okładki. Jeśli książka ma kilka różnych wydań i jedno jest ładniejsze (na lepszym papierze, w pięknej okładce, z jakąś śliczną wklejką) to po takie sięgnę chętniej 😉

    Like

      1. W ogóle sporo książek oddaję 😉 Jak nie jest tak, że coś mi się bardzo podoba, to nauczyłam się z tym rozstawać bez wielkiego żalu 🙂

        Like

  5. O rany, rzeczywiście piękne te okładki;-) Ze swojej strony polecam jak najszybszą lekturą “Dwóch braci” (genialna rodzinna opowieść ożywiająca historię) i “Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął” (bardzo sympatyczna i przede wszystkim śmieszna). Okładka tego drugiego o wiele lepsza niż w polskim wydaniu;-) Filmu na podstawie natomiast nie polecam, strasznie tam wypaczyli cały sens. A wszystkie zdobycze cudowne, nie mogę się napatrzeć;-)

    Like

  6. Fajny pomysł na notkę, może podchwycę 🙂 Z Twojej kolekcji podoba mi się Róża Sewastopola. I zakochałam się w okładce książki Nessa! Moje ulubione okładki to “Księga dziwnych nowych rzeczy” Fabera, “Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” Mitchella, “Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta” North, “Samolot bez niej” Bussiego, “Służące” Stockett, “Fatum i Furia”, “Hakawati” i najpiękniejsza w mojej kolekcji – nowe wydanie “Przeminęło z wiatrem”. Pewnie jeszcze sporo by się znalazło 😛

    Like

    1. “Służące” też bardzo mi się podobają. A “Przeminęło z wiatrem”… ech, sama bym chciała. Może kiedyś. Na razie kupiłam siostrze.
      Śmiało pisz swoją notkę okładkową. I podrzuć linka 🙂

      Like

  7. Ooo, bardzo ciekawy wpis. Może też przetrzebię moja biblioteczkę i zrobię podobny 🙂 Również zdarza mi się wybrać książkę ze względu na okładkę albo tytuł. Owszem, nieraz się nacięłam, ale to ciekawa metoda. Podobnie jest z okładkami płyt (dlatego m.in. lubię je kupować, internet tego nie daje).
    W ten sposób kupiłam pewną książkę tylko dlatego, że w tytule było moje imię albo ulubiony obraz 🙂

    Like

    1. Mi czasem wystarczy kolor i coś zupełnie niewyszukanego na okładce. Tak sobie teraz myślę, chyba najbardziej przyciągają mnie niebieskie 🙂 Ciekawa jestem jakie książki wybierzesz do swojego wpisu 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s