Recenzje

„Inna dusza” Łukasz Orbitowski

Przy pierwszym ciosie tak, potem już nie. Pewno po temu dziabałem ich tyle razy – mówi Jędrek. – Pewno myślałem, że znów coś poczuję, a tu nie. Tylko za pierwszym ciosem – powtarza, zwieszając ciężką głowę. Niebieska bluza opina się na szerokich barkach. Zawsze ubierał się na niebiesko. Mówił, że to kolor wojownika.

“Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To najlepsza książka, z przeczytanych przeze mnie w 2016 roku i wcale bym się nie zdziwiła, jeśli obroniłaby ten tytuł do końca grudnia.


Zacznijmy od tego, że każdy rozdział zaczyna się tutułem popularnej w latach ’90 piosenki. To taki trik zachęcający szczególnie miłośników muzyki, jaka wtedy królowała, ale też sposób na przeniesienie czytelnika do tego czasu. Widzę: “A to co mam” i od razu w myśli zaczynam zawodzić Kasią Kowalską, że to nie wystarczy mi. Kiedy Orbitowski mówi “Pocałuj noc”, chcę pocałować noc w najwyższą z gwiazd, choć oglądam to przez palce zwykłych dni. Ale przecież “Kiedyś powiem sobie dość”, jak Chylińska.

Przypomnienie, jak wtedy było, jakie panowały nastroje, czego się sluchało, co się nosiło. I to udało się Orbitowskiemu na medal, przeniósł mnie do czasu dzieciństwa. Znałam każdą piosenkę, która stała się tutułem rozdziału “Innej duszy”, podśpiewywałam sobie w myśli czytając, a potem jeszcze długo nie rozstawałam się z muzyką w ciagu dnia, czyli automatycznie myślałam o źródle tego stanu – książce. Mistrzowskie posunięcie.

Kartę telefoniczną, z którą biegam do automatu na Grunwaldzkiej, zdobi wizerunek Jana Pawła II wiszącego na pastorale. Umęczone oczy Ojca Świętego kierują się ku dołowi, jakby spoglądał na wiernych zgromadzonych u jego stóp. Cud rozmnożenia impulsów, o który prosiłem, jednak nie nastąpił.

A dalej? Dalej może być jeszcze lepiej. Orbitowski opisuje życie zwyczajnych chłopaków w zwyczajnej dzielnicy Bydgoszczy. Krzysiek, Darek, Jędrek – każdy ma jakieś swoje problemy i zmagania, ale też zainteresowania, które pomagają przetrwać. Czy warto poznać ich bliżej? Według mnie każdego warto, choć bywa, że od niektórych lepiej trzymać się z daleka.

Co skłoniło Jędrka do zabicia własnego kuzyna i sąsiadki? Jaki był motyw? Młodociany morderca sam tego nie wie, mówi, że to było tak, jakby oglądał film ze sobą w roli głównej. Zbrodnie dokładnie zaplanował, a motywu wciąż brak. Najtrudniejsze do przełknięcia jest chyba to, że to prawdziwa historia. Owszem, autor książki przyznaje, że przemyślenia bohaterów są wyworem jego wyobraźni, a całość to nie literatura faktu. Jednak główna linia wydarzeń miała miejsce w prawdziwym życiu, w Bydgoszczy w 1996 roku.

Teraz dzieje się to, co nie nastąpiło jeszcze nigdy wcześniej. Tatko podskakuje jak z rozżarzonych węgli i zamierza się na matkę. Czyni to na tyle ospale, że matula chwyta go za nadgarstek i tak nieruchomieją wokół siebie – pomniki kocmołuchów nad trupem ruskiego grata. Twarz mamusi, przysięgam, obsuwa się jak hałda piasku i można pomyśleć, że na ojca spojrzała po raz pierwszy w życiu. Tatko próbuje wyrwać rękę, zapiera się i w końcu odnosi sukces. Kuli się teraz pod ścianą, niedaleko mnie.

Orbitowski jednak nie ocenia. Na zimno opowiada o tym, co się stało, pozwala czytelnikowi przyjrzeć się życiu w Fordonie, obserwować nastolatków, ich przeżycia i przygody. Podstepnie wpuszcza do ich domów, przedstawiając ich codzienność, pozwalając ich polubić, zanim, już to wiemy – stanie się coś bardzo złego. Mimo tego, gdy dochodzi do pierwszego mordestwa, łapiemy się w szoku za głowy: jak to się mogło stać? Dlaczego? Gdzie jest motyw? Ale przecież skoro sam morderca nie mógł go znaleźć, to czytelnikowi ma się udać?


“Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego czyta się jakby w ciągłym napięciu, oczekiwaniu na kulminację. Przygotujcie się, że nie będzie miło, lekko i przyjemnie, ale może to właśnie ten niepokój w sercu sprawia, że trudno się od tej książki oderwać, nie tylko fizycznie, bo jeszcze długo zostaje z czytelnikiem, wiercąc dziurę w głowie.


Advertisements

21 thoughts on “„Inna dusza” Łukasz Orbitowski

  1. Jedna z najmocniejszych książek, jakie czytałam. W ogóle cała ta seria Na Faktach tak działa – czeka na mnie “Preparator” i “Bestia” – już czuję, że też zbiją mnie z tropu…

    Like

  2. Oczywiście to kolejna książka, którą mam w planach. Naczytałam się już o tym, jaka jest dobra. Teraz Ty piszesz, że najlepsza. Wierzę Ci, że warto po nią sięgnąć.

    I te piosenki z lat 90…. Ach, co to były za piosenki!

    Like

  3. To ja o pozostałych z serii – Preparator – też dobry. I odpuść nam nasze… – ja nie odpuszczę, ale jeśli ktoś lubi prozę Janusza L. Wiśniewskiego, to uzna, że to “kolejna dobra książka tego pisarza”. Bestia jeszcze przede mną. Ale tak, tego wszystkiego bym nie czytała, gdyby nie Inna dusza – jak dotąd zdecydowanie najlepsza z serii.

    Like

      1. Mnie tez na razie “tylko” woła, ale już z mojego laptopa… tylko na czytnik przenieść 😉 Ale Preparator też wart uwagi, choć wątpię, żebym po inne powieści Klimko-Dobrzanieckiego chciała sięgnąć.

        Like

  4. Strzelam autofocha, że dalej nie przeczytałam tej książki 😉 Czeka na półce już od roku, mam nadzieję, że jednak znajdę niedługo dla niej czas, bo widzę, że warto!

    Like

      1. Och, spodziewam się, że tak! Okej: publicznie się deklaruję, że przeczytam do końca tego roku 😀 Wiem, że do końca roku jeszcze niby mnóstwo czasu, ale…

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s